Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o zawieszeniu postępowania wobec Pawła Rubcowa, oskarżonego o działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego. Sąd uznał, że bez dowodu skutecznego powiadomienia oskarżonego o terminie rozprawy, nie może procedować sprawy pod jego nieobecność. Rubcow, zatrzymany przez ABW w 2022 roku, wrócił do Rosji w ramach wymiany więźniów między Moskwą a Waszyngtonem.
W środę w Sądzie Okręgowym, odbyła się z wyłączeniem jawności kolejna rozprawa Pawła Rubcowa oskarżonego o szpiegostwo. Rubcow przyjechał do Polski z hiszpańskim paszportem i działa jako dziennikarz pod nazwiskiem Pablo González. Mężczyzna został zatrzymany przez ABW w 2022 roku, a 1 sierpnia 2024 roku wrócił do Rosji w ramach dużej wymiany więźniów między Federacją Rosyjską a Stanami Zjednoczonymi. W akcie oskarżenia wskazano, że działalność Rubcowa obejmowała zdobywanie i przekazywanie informacji, szerzenie dezinformacji oraz prowadzenie rozpoznania operacyjnego.
Po zakończeniu posiedzenia sąd wskazał, że w aktach brak dowodów doręczenia Rubcowowi zawiadomienia o terminie rozprawy. „W tym przypadku jest on oskarżony o popełnienie przestępstwa, które ma status zbrodni. Zgodnie z przepisami w przypadku osób, które stoją pod tym zarzutem, muszą być one obecne przynajmniej na pierwszym terminie rozprawy, kiedy jest odczytywany akt oskarżenia i kiedy sąd pyta, czy oskarżony przyznaje się do zarzucanego mu czynu oraz czy chce złożyć wyjaśnienia” — powiedziała sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Anna Ptaszek.
Sąd podkreślił, że prowadzenie rozprawy pod nieobecność oskarżonego wymaga jasnego stanowiska, iż nie zamierza on stawiać się przed sądem, lub okoliczności uniemożliwiających jego doprowadzenie. „W tym przypadku nie mamy odebranego ani jednego wezwania pod tymi adresami, które znajdują się w aktach sprawy. W związku z tym sąd nie może domniemywać, jakie jest stanowisko oskarżonego, ponieważ nie mamy dowodu na to, że wie o terminie rozprawy” — dodała sędzia.
Na wniosek prokuratora postępowanie zawieszono do czasu możliwości odszukania oskarżonego i postawienia go przed sądem. Równocześnie sąd wystąpił do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o rozważenie zastosowania tymczasowego aresztowania wobec Rubcowa. „W zależności od decyzji Sądu Apelacyjnego w Warszawie sąd będzie mógł podjąć dalsze kroki, bo jeżeli ten areszt zostanie orzeczony, to będzie można rozważać ściganie oskarżonego listem gończym i wszczęcie poszukiwań międzynarodowych” — zaznaczyła sędzia.
Został wypuszczony przed osądzeniem
Akt oskarżenia wobec Rubcowa trafił w 2024 roku do Sądu Okręgowego w Przemyślu, a następnie do Sądu Okręgowego w Warszawie po decyzji Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Oskarżony przebywał w areszcie od marca 2022 roku, a w sierpniu 2024 r. został zwolniony z aresztu w ramach wymiany więźniów pomiędzy USA a Rosją i poleciał do Moskwy. Polskie władze wypuściły go, zanim został osądzony – w procedurze, która nie ma odzwierciedlenia w obowiązującym polskim prawie karnym. W związku z tym wydawało się, że przeprowadzenie procesu w Polsce jest niemożliwe.
Jak podała „Rzeczpospolita”, w sprawie nastąpił zwrot dzięki tajnym materiałom służb oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ptaszek, odnosząc się do tego wątku, stwierdziła: „Nie mogę ujawniać, co się zmieniło w sprawie Rubcowa, ponieważ te informacje są niejawne”. Jednocześnie podkreśliła, że wezwanie na rozprawę zostanie wysłane na znane sądowi adresy Rubcowa, choć aktualne ustalenia wskazują, że nie przebywa on na terytorium Polski.
„Pablo G. Y. vel Pavel R. został oskarżony o to, iż od kwietnia 2016 roku do lutego 2022 roku w Przemyślu, Warszawie i w innych miejscach, biorąc udział w obcym wywiadzie (rosyjskim wywiadzie wojskowym), udzielał temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie mogło wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, w tym również jako państwu członkowskiemu NATO” — powiedział rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
Z dostępnych informacji wynika, że tajna umowa umożliwiająca Rubcowowi opuszczenie kraju nie zawierała zakazu ponownego wjazdu na teren Polski. Oznacza to, że formalnie nic nie stoi na przeszkodzie, by Rosjanin stawił się przed sądem. Jednakże, zgodnie z przepisami, oskarżony usłyszał zarzut zbrodni, co oznacza, że przewód sądowy może rozpocząć się wyłącznie przy jego osobistej obecności. W przypadku niestawienia się na rozprawie, sąd może zarządzić jego tymczasowe aresztowanie, co otwiera drogę do wydania międzynarodowego listu gończego.
Rosyjski szpieg w Polsce, który broniony był jako „niesłusznie aresztowany” przez Komisję Europejską, „Gazetę Wyborczą” czy Amnesty International
Paweł Rubcow, który podawał się za hiszpańskiego dziennikarza i używał nazwiska Pablo Gonzalez, został aresztowany w jednym z hoteli w Przemyślu w nocy z 27 na 28 lutego 2022 roku. Polski prokurator postawił mu zarzuty szpiegostwa na rzecz Rosji.
Rubcow miał dwa paszporty – rosyjski i hiszpański. Urodził się w ZSRR, a jego matka, córka Hiszpanów, którzy przybyli do ZSRR w latach 30., wróciła w latach 80. XX wieku do Hiszpanii, gdzie osiadła w Katalonii. Jego ojcem był Aleksiej Rubcow, od końca lat 90. jeden z menedżerów ważnego holdingu medialnego RBC.
Przez kilka lat Rubcow inwigilował środowisko rosyjskich opozycjonistów. W 2016 roku nawiązał znajomość z Żanną Niemcową, córką zabitego przywódcy opozycji antykremlowskiej – Borisa Niemcowa, utrzymując kontakty z Fundacją Niemcowa na rzecz Wolności.
Krótko po zatrzymaniu Rubcowa/Gonzaleza powstał front obrony składający się z różnych organizacji domagających się „rzetelnego procesu” oraz poprawy warunków jego przetrzymywania. W obronie rosyjskiego szpiega stanęły organizacje dziennikarskie, w tym Europejska Federacja Dziennikarzy oraz Reporterzy bez Granic, a także Amnesty International i hiszpański rzecznik praw obywatelskich. Hiszpański MSZ domagał się „natychmiastowego publicznego procesu Gonzaleza i przedstawienia dowodów”.
W Polsce również pojawiły się krytyczne głosy. Dwa tygodnie po zatrzymaniu Rubcowa, Piotr Niemczyk, na łamach „Gazety Wyborczej”, sugerował, że „sprawa może się skończyć kolejną kompromitacją polskich służb”. Temat podjął również Bart Staszewski, znany z prowokacji z tablicami „Strefa wolna od LGBT”. Aresztowanie Gonzaleza krytykowała również Anna Mierzyńska, pracownik Centrum Badań nad Dezinformacją. O „hiszpańskim dziennikarzu” przetrzymywanym w areszcie „bez dowodów” szeroko rozpisywały się także inne polskie media, m.in. Wirtualna Polska.
Sprawa Rubcowa/Gonzaleza była także jedną z podstaw do zarzucania Polsce naruszania zasad praworządności w corocznych raportach Komisji Europejskiej.
Przeczytaj: Broniła rosyjskiego szpiega, teraz jest rządowym ekspertem ds. dezinformacji
Kresy.pl/Polsat News





























