Przetarg na budowę odcinka Rail Baltica między Białymstokiem a Ełkiem ponownie utknął po decyzjach Krajowej Izby Odwoławczej. Z postępowania odpadły już dwie najtańsze oferty, a kolejne rozstrzygnięcie może oznaczać wzrost kosztu kontraktu do 5,220 mld zł. W tle pozostają rosnące wydatki całego projektu i przesuwający się termin ukończenia inwestycji.

16 marca Krajowa Izba Odwoławcza nakazała unieważnienie wyboru najkorzystniejszej oferty w przetargu na budowę trasy Rail Baltica między Białymstokiem a Ełkiem, co ponownie otworzyło spór o jeden z najdroższych kontraktów infrastrukturalnych w kraju.

W tym postępowaniu PKP Polskie Linie Kolejowe najpierw wybrały ofertę konsorcjum Mirbud i Torpol o wartości 4,5 mld zł, jednak po odwołaniu konkurencji została ona odrzucona z powodu niewskazania w dokumentach przetargowych kary środowiskowej sprzed kilku lat w wysokości 20 tys. zł.

Następnie zakwestionowano ofertę Budimeksu

Po tym rozstrzygnięciu zamawiający wskazał jako najkorzystniejszą ofertę konsorcjum Budimex, Budimex Kolejnictwo i PORR o wartości blisko 5 mld zł, lecz także ten wybór został zakwestionowany. Tym razem odwołanie złożyło konsorcjum z udziałem spółki Track Tec Construction, które podniosło kwestię procedury samooczyszczenia w związku z zarzutem niedozwolonego porozumienia w innym przetargu.

W efekcie Krajowa Izba Odwoławcza zobowiązała PKP Polskie Linie Kolejowe do unieważnienia czynności wyboru oferty najkorzystniejszej, powtórzenia badania i oceny ofert oraz odrzucenia oferty konsorcjum Budimeksu.

„W dniu 16 marca 2026 r. Krajowa Izba Odwoławcza wydała wyrok, w którym nakazała Polskim Liniom Kolejowym S.A., jako Zamawiającemu, unieważnienie czynności wyboru oferty najkorzystniejszej oraz powtórzenie czynności badania i oceny ofert, a w ramach tej czynności odrzucenie oferty wykonawców wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia: BUDIMEX S.A./ BUDIMEX KOLEJNICTWO S.A./ PORR S.A.” — przekazał zespół prasowy PKP PLK. „PLK SA są zobligowane do wykonania wyroku i odrzucenia oferty konsorcjum. Po unieważnieniu wyboru zostanie powtórzona czynność badania i oceny ofert, a w konsekwencji nastąpi ponowny wybór oferty najkorzystniejszej” — dodał.

Najbliżej kontraktu jest teraz najdroższa oferta

Po odrzuceniu dwóch najtańszych ofert najbliżej uzyskania kontraktu znajduje się konsorcjum Track Tec Construction, Unibep, Intop i Pomorskie Przedsiębiorstwo Mechaniczno-Torowe, którego propozycja opiewa na 5,220 mld zł. Oznacza to wzrost wartości potencjalnie wybranego kontraktu o ok. 700 mln zł wobec pierwotnej oferty Mirbudu i Torpolu.

Wykonawcy kierują sprawę do sądu

W tym samym czasie wykonawcy podejmują kolejne kroki prawne. Po pierwszym rozstrzygnięciu skargę do sądu złożył Mirbud, a spółka wystąpiła także o zabezpieczenie roszczeń, aby nie dopuścić do podpisania umowy przed prawomocnym rozstrzygnięciem. Po najnowszym wyroku podobny krok może podjąć również Budimex.

Do sprawy odniósł się także sam wykonawca, wskazując na zastrzeżenia wobec formalnej strony odwołania. „Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku przeanalizujemy jego treść i podejmiemy decyzję co do dalszych kroków prawnych. Dodatkowo szczególne wątpliwości może budzić dopuszczenie do ponownego inicjowania sporu w oparciu o argumenty o tożsamym lub bardzo zbliżonym charakterze, zwłaszcza że w ramach tego samego przetargu Krajowa Izba Odwoławcza już wcześniej dwukrotnie wypowiadała się w ich temacie” — oświadczył Budimex.

Spółka zaznaczyła także, że obowiązujące zasady nie zapewniają wystarczającej przewidywalności przy ocenie procedury samooczyszczenia. „Problem polega jednak na tym, że na rynku nadal brakuje jasnych, obligatoryjnych i jednolitych wytycznych określających, jak w praktyce powinien wyglądać self-cleaning i według jakich standardów powinien być oceniany” — podkreślił Budimex. „Dlatego od dłuższego czasu apelujemy o doprecyzowanie zasad stosowania self-cleaningu oraz wprowadzenie jasnych, obligatoryjnych i przewidywalnych standardów jego oceny. Państwo i rynek potrzebują systemu zamówień publicznych, który oparty jest na czytelnych regułach i spójnych decyzjach” — dodała spółka.

Rosną koszty i oddala się termin zakończenia inwestycji

Spór o przetarg toczy się w czasie, gdy cały projekt Rail Baltica mierzy się z narastającymi problemami kosztowymi i terminowymi. Priorytetem staje się modernizacja istniejących linii kolejowych w kontekście zagrożenia ze strony Rosji, a ukończenie inwestycji do 2030 roku zostało uznane za nierealne.

„Obecnie zakładam, że cała ta linia zostanie ukończona w 2040 roku, a na pewno nie w 2030 roku” — powiedział wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.

Projekt Rail Baltica ma połączyć Warszawę z Litwą, Łotwą i Estonią oraz włączyć te państwa do europejskiej sieci kolejowej, kończąc zależność od infrastruktury z czasów sowieckich. Cała inwestycja obejmuje 1230 km linii, a jej koszt wzrósł z 5,8 mld euro szacowanych w 2017 roku do 23,8 mld euro według audytu z 2024 roku. Na początkowy odcinek jednotorowy przypada 15,3 mld euro.

Polski odcinek przy granicy z Litwą dopiero po 2030 roku

Linia kolei szybkich prędkości, biegnąca z Polski, przez Litwę, Łotwę aż po Estonie według pierwszych planów miała zostać otwarta w tym roku. Według najnowszych informacji nie powstanie do końca bieżącej dekady. Polski odcinek nowej linii od Ełku do granicy z Litwą będzie liczył 80 km, a jego koszt oszacowano na 4 mld euro.

Wszystko z powodu problemów Łotyszy. Przyznał to w środę Maris Dzelme, prezes spółki Eiropas Dzelzcela linijas (EDzl) odpowiedzialnej za budowę kolejowej magistrali na terenie Łotwy. “Budowa linii kolejowej Rail Baltica może zostać opóźniona jeszcze od trzech do pięciu lat. Nie widzę możliwości ukończenia budowy w 2030 roku, biorąc pod uwagę postęp prac oraz dostępność środków finansowych” – zacytował portal Wilnoteka.

Budowa łotewskiego fragmentu Rail Baltica nie przebiega bez perturbacji. Nieprawidłowości w finansowaniu tej infrastrukturalnej inwestycji bada właśnie sejmowa komisja śledcza. Podejrzenie korupcji w wykonaniu funkcjonariuszy publicznych spowodowało wszczęcie sprawy karnej przez łotewskiego prokuratora.

Wilnoteka przypomniała, że jeszcze w 2017 roku szacowano koszt budowy Rail Baltica na 6 miliardów euro. Tymczasem Europejski Trybunał Obrachunkowy w styczniowy spodziewa się kosztu idącego w 24 mld. Trybunał ocenił też, że nie ma szans na ukończenie projektu w 2030 roku.

Linia kolei szybkiej prędkości ma docelowo liczyć 870 kilometrów i skrócić czas przejazdu z Warszawy do Tallina do 6 godz. i 47 min. Pierowotnie miała składać się z dwóch torów. Jednak Łotwa zdecydowała się na budowę tylko jednego toru na swoim odcinku.

Kresy.pl/Forsal/rynek-kolejowy.pl

Tagi: ,
forma płatności