Linia kolei szybkich prędkości, biegnąca z Polski, przez Litwę, Łotwę aż po Estonie według pierwszych planów miała zostać otwarta w tym roku. Według najnowszych informacji nie powstanie do końca bieżącej dekady.

Wszystko z powodu problemów Łotyszy. Przyznał to w środę Maris Dzelme, prezes spółki Eiropas Dzelzcela linijas (EDzl) odpowiedzialnej za budowę kolejowej magistrali na terenie Łotwy. “Budowa linii kolejowej Rail Baltica może zostać opóźniona jeszcze od trzech do pięciu lat. Nie widzę możliwości ukończenia budowy w 2030 roku, biorąc pod uwagę postęp prac oraz dostępność środków finansowych” – zacytował portal Wilnoteka.

Budowa łotewskiego fragmentu Rail Baltica nie przebiega bez perturbacji. Nieprawidłowości w finansowaniu tej infrastrukturalnej inwestycji bada właśnie sejmowa komisja śledcza. Podejrzenie korupcji w wykonaniu funkcjonariuszy publicznych spowodowało wszczęcie sprawy karnej przez łotewskiego prokuratora.

Mimo to łotewski minister transportu Atis Švinka odciął się od wypowiedzi Dzelme. “Głównym zadaniem EDzL jest budowa, a nie wyrażanie opinii i spekulacji” – powiedział minister.

Wilnoteka przypomniała, że jeszcze w 2017 roku szacowano koszt budowy Rail Baltica na 6 miliardów euro. Tymczasem Europejski Trybunał Obrachunkowy w styczniowy spodziewa się kosztu idącego w 24 mld. Trybunał ocenił też, że nie ma szans na ukończenie projektu w 2030 roku.

Linia kolei szybkiej prędkości ma docelowo liczyć 870 kilometrów i skrócić czas przejazdu z Warszawy do Tallina do 6 godz. i 47 min. Pierowotnie miała składać się z dwóch torów. Jednak Łotwa zdecydowała się na budowę tylko jednego toru na swoim odcinku.

Jeszcze w zeszłym roku premierzy Litwy i Łotwy właśnie apelowali o przyspieszenie budowy linii.

wilnoteka.lt/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności