Wydobycie ropy i gazu to biznes, którego czas się kończy – stwierdził rzecznik niemieckiego ministerstwa środowiska w kontekście odkrycia złóż ropy naftowej a polskich wodach przy wyspie Wolin. Polityk dodał, że Berlin rozmawia z polskim rządem, żeby szybko uzyskać informacje i ocenić sytuację.

Podczas konferencji prasowej pytanie w tej sprawie zostało skierowane do przedstawiciela niemieckiego Ministerstwa Środowiska i Gospodarki. Zwrócono uwagę, że złoża znajdują się częściowo w rejonie Niemiec, a na miejscu dochodzi do protestów przeciwko planom eksploatacji. Dziennikarze zapytali o stanowisko niemieckiego rządu w sprawie wydobycia ropy i gazu.

Odpowiedzi udzielił Christopher Stolzenberg, rzecznik niemieckiego ministerstwa środowiska. Wskazał, że jest mało prawdopodobne, aby ropa i gaz były wydobywane.

– „Zakładamy, że w dalszym postępowaniu na pewno dojdzie do oceny wpływu na środowisko, prawdopodobnie o charakterze transgranicznym. Istnieją odpowiednie procedury, by podjąć właściwe decyzje. Z perspektywy ochrony klimatu można powiedzieć, że zużycie ropy i gazu w Europie zależy od ram klimatycznych UE, a nie podaży. Dążymy do neutralności klimatycznej i ambitnych celów. Oznacza to, że inwestorzy w paliwa kopalne muszą wiedzieć, że wydobycie ropy i gazu to biznes, którego czas się kończy. Podobno wydobycie ma się odbywać na wodach przybrzeżnych, co oznacza, że byłoby to w gestii kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie. Rozmawiamy z Polską na różnych szczeblach, by szybko uzyskać informacje i ocenić sytuację” – powiedział Stolzenberg.

W ostatnim czasie kanadyjska spółka Central European Petroleum ogłosiła odkrycie największego konwencjonalnego złoża ropy naftowej w Polsce. Zasoby ropy mogą wynieść 22 mln ton, a gaz ziemny – 5 mld m sześciennych.

Według dziennika „Die Welt”, złoże zlokalizowane około sześciu kilometrów na północ od Świnoujścia jest większe niż największe dotychczas niemieckie pole naftowe Mittelplate na Morzu Północnym, z którego ropa wydobywana jest od 40 lat. Niemiecki dziennik podaje, że część złoża znajduje się jednak po stronie niemieckiej. „Czy Polska będzie musiała dzielić się przychodami?” – donosi gazeta.

Ministerstwo Gospodarki, Infrastruktury, Turystyki i Pracy Meklemburgii-Pomorza Przedniego potwierdziło w odpowiedzi na pytania „Die Welt”, że „złoże znajduje się na terytorium obu krajów”. Resort podkreśla jednocześnie, że Polska akcentuje narodowe znaczenie odkrycia, natomiast po stronie niemieckiej złoże identyfikowane jest jako „Heringsdorf”, gdzie odwierty prowadzone były już w czasach NRD. Firma Neptun Energy, należąca do francuskiego koncernu Engie, wykonała odwierty po niemieckiej stronie, jednak jakość surowca uznano za niewystarczającą, dlatego nie rozpoczęto eksploatacji. Według „Die Welt”, złoża znajdujące się dalej na wschód, na innych głębokościach, mogą charakteryzować się lepszą jakością ropy naftowej.

Polskie plany wydobycia surowca wywołały krytykę po niemieckiej części wyspy Uznam. Till Backhaus, minister klimatu, rolnictwa i ochrony środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, ocenia, że „nasza przyszłość nie polega na ropie naftowej z Morza Bałtyckiego, ale energii ze słońca, wiatru i biomasy”. Według Backhausa, projekt stanowi „zacofaną politykę przemysłową w zakresie polityki klimatycznej, która jest sprzeczna z interesami środowiska i turystyki po stronie niemieckiej”. Jednocześnie „Die Welt” zauważa, że mimo rozwoju infrastruktury odnawialnych źródeł energii, paliwa kopalne nadal odpowiadają za około 80 proc. globalnego zapotrzebowania na energię.

Kresy.pl/X

Tagi: , ,
forma płatności