Przed litewskim sądem stanął obywatel Ukrainy, który na zlecenie spowodował pożąr w sklepie Ikei w Wilnie. Usłyszał zarzut terroryzmu.

18-letni obecnie mężczyzna w czasie pożaru był jeszcze osobą niepełnoletnią. Usłyszał jednak poważne zarzuty, w tym terroryzmu i nielgalnego posiadania materiałów wybuchowych, jak przekazał w czwartek portal zw.lt. Prokurator uważa go za głównego winnego pożaru w sklepie Ikei w Wilnie, który miał miejsce 8 maja zeszłego roku i odbił się dużym echem.

Pożar dużego sklepu został wywołany przez ładunek wybuchowy z zegarowym. Decyzję o zorganizowaniu sabotażu na zlecenie oskarżony podjął w Polsce. To właśnie jeszcze w Warszawie, podczas spotkania ze zleceniodawcą przyjął obietnicę otrzymania 10 tys. euro i samochodu marki BMW.

Druga osobą uczestnicząca w tym spotkaniu również była zaangażowana w zorganizowanie aktu sabotażu planowała dokonanie podobnego także na Łotwie. Została zatrzymana przez litewską policję, zaś 18-latek wpadł w ręce polskich policjantów. Polska wydała go następnie Litwie. Ich działalność miała służyć destabilizacji państwa nadbałtyckiego na zlecenie rosyjskiej służby specjalnej.

Jeszcze w marcu premier Donald Tusk poinformował, że zgodnie z danymi litewskich śledczych, dwaj oskarżeni stoją też za aktami sabotażu centrów handlowych w Polsce. W ubiegłym roku w wyniku działań siatki w Warszawie spłonęła hala handlowa przy ulicy Marywilskiej, a we Wrocławiu próbowano podpalić fabrykę farb.

Czytaj także: Rosjanin podejrzany o sabotaż na terenie Polski usłyszał zarzuty

zw.lt/kresy.pl

 

Tagi: ,
forma płatności