Obecny rząd Litwy konytnuuje politykę swoich poprzedników jednostronnego okładania sankcjami przedstawicieli władz kaukaskiego państwa.
Litwa objęła swoimi jednostronnymi sankcjami kolejny 74 gruzińskich urzędników, poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Spraw Zagranicznych państwa bałtyckiego. Na litewskiej “czarnej liście” znalazło się siedmiu sędziów z Sądu Konstytucyjnego Gruzji, a także długa lista sędziów, prokuratorów i policjantów.
Litewska dyplomacja podaje, że przyczyną sankcji są “poważne i systematyczne naruszenia praw człowieka i podstawowych wolności, a także represje wobec mieszkańców Gruzji” – zacytował portal LRT.
„Litwa, Łotwa i Estonia wyrażają silne poparcie dla mieszkańców Gruzji, którzy protestują od ponad 100 dni przeciwko systematycznym działaniom rządzącej partii Gruzińskie Marzenie, które rażąco naruszają konstytucję kraju, prawa obywatelskie i polityczne oraz zobowiązania międzynarodowe” – oceniło litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Litwa umieściła na swojej “czarnej liście” premiera Gruzji Irakliego Kobakhidze w grudniu ubiegłego roku, po wcześniejszym nałożeniu sankcji na Bidzinę Iwaniszwilego, założyciela “Gruzińskiego Marzenia”, gruzińskiej partii rządzącej.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że obecnie litewskie sankcje dotyczą łącznie 102 obywateli Gruzji.
Wynik październikowych wyborów w Gruzji, w których rządzące dotychczas „Gruzińskie Marzenie” uzyskało 54 proc. głosów był przegraną czterech partii i koalicji o radykalnie prozachodniej orientacji. Tym samym partia rządząca przejęła 88 mandatów w jednoizbowym parlamencie liczącym 150 miejsc. Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili oświadczyła dzień po elekcji, że nie uznaje wyników wyborów. Wezwała też obywateli do wyjścia na ulice w ramach protestu. Partie opozycji już wcześniej ogłosiły, że nie uznają wyników wyborów. Już w czasie wyborów atmosfera polaryzacji prowadziła do rękoczynów, bójek pod lokalami wyborczymi. Skarżono się również na utrudnianie korzystania z prawa do tajności głosowania. Zurabiszwili wezwała zagraniczne państwa do wsparcia opozycji.
Mimo bojkotu ze strony opozycji nowy parlament odbył 26 listopada pierwsze posiedzenie i wybrał przewodniczącego.
Zurabiszwili ogłosiła, że nie uznaje też wyboru nowego prezydenta
Litwa jest tym państwem Unii Europejskiej, które najbardziej otwarcie włączyło się w wewnętrzny spór polityczny między Gruzinami. W maju br. parlament Gruzji uchwalił ustawę o przejrzystości finansowej organizacji pozarządowych czerpiących fundusze z zagranicy. Już w czasie jej procedowania dochodziło do gwałtowanych protestów prozachodniej opozycji.
Ministrowie spraw zagranicznych Islandii, Estonii, Litwy, Łotwy przybyli do stolicy Gruzji. Trzej pierwsi zdecydowali się wesprzeć gwałtowne protesty przeciwko władzom kaukaskiego państwa. Szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis uznał wówczas protestujących opozycjonistów za reprezentantów narodu – “w państwie demokratycznym rząd ma obowiązek wobec was, obywateli Gruzji, podążać w kierunku wskazywanym przez wasz kompas moralny”. Władze Gruzi odrzuciły to jako wtrącanie się w wewnętrzne sprawy kaukaskiego państwa i uzurpowania prawa do reprezentowania narodu gruzińskiego.
Sejm Litwy przyjął następnie rezolucję, w której uznał, że parlament Gruzji przyjmując ustaw o przejrzystości obcych wpływów za niezgodną z “aspiracjami gruzińskiego społeczeństwa”. Ambasador Gruzji w Wilnie został wezwany do litewskiego MSZ, które wyraziło niezadowolenie z przyjęcia wspomnianej ustawy.
lrt.lt/kresy.pl






























