Premier Gruzji Irakli Kobachidze zapowiedział, że w następnych wyborach jego obóz skutecznie ochroni państwo przed czymś, co nazwał liberalnym faszyzmem.
Wypowiedzi takie padły na czwartkowym posiedzeniu rządu. „Szkoda, że ten liberalny faszyzm jest świadomie i w skoordynowany sposób finansowany ze źródeł zagranicznych, organizacji darczyńców, co, powiedziałbym, jest zbrodnią przeciwko gruzińskiemu społeczeństwu – słowa premiera zacytował portal NewsGeorgia.ge – Rok 2024 będzie rokiem porażki liberalnego faszyzmu. 26 października liberalny faszyzm zostanie w Gruzji pokonany, a rok 2025 powinien być rokiem całkowitego wyzwolenia gruzińskiego społeczeństwa, państwa gruzińskiego i gruzińskiej polityki od liberalnego faszyzmu. Są ku temu wszelkie środki.”
Premier nazwał niedawny incydent z szefem gruzińskiego ministerstwa zdrowia Michailem Sarżweładze „kampanią terroru prowadzoną w imieniu Europy”. Odniósł się w ten sposób do sytuacji, w której aktywista opozycji Dawid Czchobadze gwałtowanie krzyczał na ulicy wobec ministra, nazywając go “niewolnikiem”. Po przyjęciu ustawy o przejrzystości zagranicznych wpływów politycy rządzącego krajem “Gruzińskiego Marzenia” coraz częściej znajdują się w takich sytuacjach.
„Ten człowiek protestował przeciwko uchwaleniu prawa, które wymagało od niego ujawnienia swoich czarnych pieniędzy. Rozumiem, że nikt nie lubi przejrzystości, a przejrzystość jest niewygodna, odpowiedzialność przed społeczeństwem jest dla takich osób niewygodna, ale namawiam wszystkich, aby panowali nad swoimi emocjami i akceptowali przejrzystość, która jest jedną z kluczowych europejskich zasad od 1945 r.” – skomentował Kobachidze.
Oświadczenia o finansowaniu gruzińskich „liberalnych faszystów” z zagranicy pojawiały się w kontekście coraz chłodniejszych relacji i krytyki Zachodu wobec władz Gruzji i wprowadzonej przez nie ustawy o przejrzystości wpływów zagranicznych. Z tego powodu Pentagon ogłosił odwołanie gruzińsko-amerykańskich ćwiczeń wojskowych „Godny Partner 2024”.
Unia Europejska zapowiedziała zawieszenie procesu akcesji Gruzji do wspólnoty i zamrożenie pomocy finansowej dla gruzińskiego Ministerstwa Obrony w wysokości 30 mln euro.
14 maja parlament przyjął ustawę o przejrzystości wpływów zagranicznych. Prezydent Salome Zurabiszwili zawetowała ustawę 18 maja. 28 maja parlament odrzucił weto prezydent Gruzji. Mimo dopełnienia całej przewidzianej przepisami procedury, Zurabiszwili odmówiła podpisania ustawy. W jej zastępstwie uczynił to więc, także w zgodzie z prawem, przewodniczący Parlamentu Gruzji.
Ustawa do dziś wzbudza protesty jej przeciwników na ulicach Tbilisi i innych miast. Rządząca partia “Gruzińskie Marzenie” uważa jednak, że ma wyborczą legitymację do wprowadzenia nowego prawa.
Nowa ustawa przewiduje rejestrację niekomercyjnych osób prawnych (stowarzyszeń, fundacji) i mediów jako organizacji realizujących interesy obcego mocarstwa, jeśli ponad 20 proc. ich przychodów pochodzi ze źródeł zagranicznych. Zgodnie z ustawą każda osoba prawna uznawana za „organizację realizującą interesy obcego państwa” musi być zarejestrowana w publicznej bazie danych o takie właśnie nazwie. W momencie rejestracji konieczne będzie uwzględnienie uzyskanych przychodów. Jednocześnie organizacje takie będą miały obowiązek corocznego wypełniania deklaracji finansowej.
Ustawa została przyjęta przez gruzińskich parlamentarzystów wbrew krytyce nie tylko ze strony prozachodniej opozycji, przejawiającej się gwałtownymi protestami ulicznymi, ale też wbrew stanowisku Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Prezydent Gruzji Zurabiszwili zawetowała już uchwalony akt prawny.
Projekt od tygodni wzbudzał ostrą krytykę w USA i Unii Europejskiej. Tydzień temu ministrowie spraw zagranicznych Islandii, Estonii, Litwy, Łotwy przybyli do stolicy Gruzji. Trzej pierwsi zdecydowali się wesprzeć gwałtowne protesty przeciwko władzom kaukaskiego państwa. Szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis uznał protestujących opozycjonistów za reprezentantów narodu – “w państwie demokratycznym rząd ma obowiązek wobec was, obywateli Gruzji, podążać w kierunku wskazywanym przez wasz kompas moralny”.
30 maja ambasador Gruzji w Wilnie został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Litwy.
PRZECZYTAJ: Gruzja pod presją Zachodu
newsgeorgia.ge/kresy.pl
































