Przemawiając podczas wydarzenia poświęconego rozszerzeniu UE, które odbyło się w Tbilisi we wtorek 9 lipca, ambasador Unii Europejskiej w Gruzji Paweł Herczyński powiedział, że „niestety proces przystąpienia Gruzji do UE został na razie zatrzymany”.
Jak poinformował portal Eureporter, przemawiając podczas wydarzenia poświęconego rozszerzeniu UE, które odbyło się w Tbilisi we wtorek 9 lipca, ambasador Unii Europejskiej w Gruzji Paweł Herczyński powiedział, że „niestety proces przystąpienia Gruzji do UE został na razie zatrzymany”.
Dodał, że „tak postanowili przywódcy UE podczas ostatniej Rady Europejskiej”.
Przełomowym momentem było uchwalenie gruzińskiej ustawy o agentach zagranicznych. Doprowadziło to do tygodniowych protestów w stolicy Gruzji, Tbilisi.
„Ustawa «O przejrzystości wpływów zagranicznych» wyraźnie dystansuje kraj od wypełnienia dziewięciu kroków, a antyzachodnia, antyeuropejska retoryka jest także całkowicie niezgodna z deklarowanym celem przystąpienia do Unii Europejskiej” – powiedział Herczyński.
Ogłosił także, że UE zamroziła w tym roku środki dla Gruzji z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju na kwotę 30 mln euro. Dodał, że „rozważane są dalsze działania, jeśli sytuacja ulegnie dalszemu pogorszeniu” i stwierdził, że „przykro jest widzieć, że stosunki UE–Gruzja są na tak niskim poziomie, podczas gdy mogły być najwyższe w historii”.
Już wcześniej, szef spraw zagranicznych UE Josep Borrell mówił, że dążenie Gruzji do przyłączenia się do bloku może zostać zakończone, ponieważ Bruksela rozważa możliwości ukarania władz za ustawę o „obcych wpływach”.
„Drzwi do członkostwa Gruzji w Unii Europejskiej są otwarte” – powiedział Borrell na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli. „Ale jeśli rząd będzie nadal podążał tą samą drogą, nadal robił to, co robi, te drzwi zostaną zamknięte, a naród gruziński zapłaci konsekwencje i będzie cierpiał”.
Borrell powiedział, że wstępne posunięcia omawiane przez ministrów mogą obejmować wstrzymanie finansowania gruzińskich sił bezpieczeństwa, obcięcie finansowania rządowego lub zerwanie kontaktów na wysokim szczeblu.
„Nie chcemy mieć wpływu na ludność cywilną. Nie chcemy przysparzać jeszcze większego bólu ludności cywilnej” – powiedział Borrell.
Kresy.pl































