Komisja Europejska zatwierdziła w środę tymczasowe porozumienie handlowe z krajami Mercosur. Kiedy polscy rolnicy ostrzegają przed napływem do Europy tańszych produktów z Ameryki Południowej, co zagrozi unijnej produkcji, niemieckie media przekonują, że podpisanie umowy z Mercosur dla Unii Europejskiej to konieczność.

3 września r. Komisja Europejska przyjęła umowę o wolnym handlu UE–Mercosur, obejmującą kraje Ameryki Południowej zrzeszone w Mercosur: Brazylię, Argentynę, Urugwaj i Paragwaj. Aby porozumienie mogło wejść w życie, wymagana jest zgoda Parlamentu Europejskiego oraz państw członkowskich w głosowaniu na Radzie UE.

W niemieckiej prasie przeważa ocena, że zawarcie i ratyfikacja porozumienia jest dla UE strategiczną szansą. „Süddeutsche Zeitung” ocenia, że z punktu widzenia handlu międzynarodowego porozumienie przyniesie wzajemne korzyści, w tym zniesienie niemal wszystkich barier celnych oraz „bezsensownych barier handlowych”. W komentarzu wskazano, że europejska gospodarka eksportowa znajduje się pod presją Chin i Stanów Zjednoczonych, przy czym eksport do Chińskiej Republiki Ludowej maleje, a decyzje prezydenta USA w sprawie ceł są nieprzewidywalne. W tych warunkach Europa potrzebuje alternatyw i może pozycjonować się jako wiarygodny partner, który przestrzega zasad i traktatów oraz jest gotów dzielić się dobrobytem, aby mnożyć korzyści dla uczestników współpracy.

„Süddeutsche Zeitung” podkreśla, że testem ambicji europejskich jest zdolność do przekuwania deklaracji o większej autonomii w konkretne rezultaty. W tym ujęciu porozumienie z Mercosur stanowi element budowania niezależności Europy, obok uniezależniania się od sił zbrojnych USA, reform rynku wewnętrznego i europejskiej polityki przemysłowej. Zwrócono uwagę, że opór środowisk producenckich, w tym europejskich hodowców bydła, nie powinien blokować realizacji długofalowych celów strategicznych.

„Handelsblatt” akcentuje skalę i gospodarcze znaczenie porozumienia, określając je jako największą strefę wolnego handlu wynegocjowaną przez Europę, obejmującą ok. 715 mln ludzi. Według tej gazety umowa może przynieść europejskim firmom miliardowe oszczędności na cłach, poprawić dostęp do dynamicznych rynków oraz ułatwić dostęp do strategicznych surowców niezbędnych do produkcji baterii, turbin wiatrowych i samochodów elektrycznych, takich jak lit z Argentyny czy ruda żelaza, miedź i kobalt z Brazylii.

W komentarzu przypomniano także, że w tym roku Bruksela wynegocjowała pogłębienie istniejącej umowy z Meksykiem, przewidziane do ratyfikacji. Zaznaczono, że po ponad sześciu latach bez zawierania znaczącej umowy handlowej UE dąży do przywrócenia dynamiki w polityce handlowej. „Handelsblatt” ocenia jednak, że obecny krok nie powinien być ostatnim. Priorytetem mają być kolejne porozumienia, przede wszystkim z Indiami, jednym z kluczowych partnerów strategicznych nadchodzących dekad, a także z gospodarkami Azji Południowo-Wschodniej, w tym Indonezją, Filipinami, Malezją i Tajlandią. Wskazano, że negocjacje z tymi państwami toczą się od lat i nie powinny się dalej przedłużać.

W konkluzji „Handelsblatt” formułuje apel o wykorzystanie politycznego impetu do kontynuowania agendy handlowej i testowania zdolności UE do tworzenia realnej alternatywy wobec protekcjonizmu: „Europa nie może marnować czasu. Ratyfikacja umowy z Mercosurem byłaby przełomem, lecz dopiero umowy z Indiami i Azją Południowo-Wschodnią będą papierkiem lakmusowym, czy UE jest w stanie stworzyć alternatywę wobec protekcjonizmu Donalda Trumpa” – czytamy w „Handelsblatt”.

3 września premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska zagłosuje przeciwko ratyfikacji. Jednocześnie stwierdzono, że głosów do zablokowania umowy zabraknie i mniejszości blokującej nie udało się zbudować. Zasady zatwierdzania przewidują, że potrzebna jest zgoda większości kwalifikowanej, tj. co najmniej 15 państw reprezentujących łącznie 65 proc. ludności UE. Do odrzucenia porozumienia konieczne jest utworzenie mniejszości blokującej, czyli koalicji minimum czterech państw, reprezentujących łącznie co najmniej 35 proc. ludności UE.

Umowa z Mercosur zagrożeniem dla europejskiego i polskiego rolnictwa

Rolnicy ostrzegają, że napływ tańszych produktów z Ameryki Południowej może osłabić unijną produkcję rolną. Według prezesa KRIR, europejscy producenci żywności muszą mierzyć się z trudnymi warunkami konkurencji, gdyż w Ameryce Południowej koszty pracy czy energii są znacznie niższe. Zaznaczył, że produkcja rolna w krajach UE charakteryzuje się najwyższymi standardami jakości, które powinny stanowić wzór dla światowych wytwórców.

„Cały świat potrzebuje żywności, a wszyscy chcą dostać się do Europy, bo tu się dobrze płaci, Europa jest bogatą częścią świata” – powiedział Szmulewicz. Jego zdaniem Unia Europejska pozostaje największym producentem żywności na świecie, jednak masowy import tanich produktów z Mercosur może poważnie utrudnić sprzedaż rodzimej produkcji.

Prezes KRIR ostrzegł również, że w przypadku wdrożenia nowej umowy wielu rolników będzie zmuszonych korzystać z przewidzianych rekompensat, co doprowadzi do stopniowego zmniejszania unijnej produkcji rolnej. W jego opinii, konieczne jest wprowadzenie mechanizmów ochronnych, które realnie zabezpieczą europejskich producentów przed utratą rynków zbytu.

Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.

Czytaj też: Wieprzowina zza oceanu zaleje Europę? Media: Umowa z Mercosur pogrąży rolników

Zobacz też: Krajewski: Umowa z Mercosur zaszkodzi polskim rolnikom. „Nie zabić, ale mocno wyhamować”

Kresy.pl/Deutsche Welle/sueddeutsche.de/handelsblatt.com

Tagi: ,
forma płatności