Premier Estonii Kaja Kallas jest przekonana, że aby państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego były bezpieczne muszą przyjąć w swoje szeregi Ukrainę.
Premier Estonii jest przekonana, że jeśli NATO chce pozbyć się “szarej strefy” będącej według niej źródłem potencjalnych konfliktów, to Ukraina będzie musiała zostać członkiem Sojuszu. „Powodem, dla którego nie mamy wojny w krajach NATO, jest to, że Rosja nie włącza się militarnie. Ukraina prowadzi tę wojnę, ponieważ znajduje się w szarej strefie. Nie jest pod egidą NATO.” – zacytowała w środę ukraińska agencja informacyjna Interfax.
Dlatego jestem przekonana, że Ukraina będzie musiała zostać członkiem NATO, jeśli chcemy pozbyć się konfliktów i szarej strefy” – powiedziała podczas dyskusji panelowej na Forum Publicznym Sojuszu w Waszyngtonie, gdzie rozpoczął się szczyt organizacji. Jak dodała Kallas reakcja NATO na rosyjską wojnę z Ukrainą determinuje także „czy NATO jest godne zaufania, czy nie oraz czy Sojusz działa jako środek odstraszający dla Rosji”.
Kallas już wcześniej twierdziła, że Rosja nie zaryzykuje bezpośredniego konfliktu w Sojuszem Północnoatlantyckim. „Musimy też pomyśleć o tym, czego boi się Putin. A tak naprawdę boi się wojny z NATO. Nie chce tego. My oczywiście też tego nie chcemy” – powiedziała w marcu bieżącego roku. W tej samej wypowiedzi sugerowała, by nie bać się rosyjskich gróźb użycia broni jądrowej.
Premier Estonii, zgodnie z ustaleniami ostatniego szczytu UE, ma zostać wysoką przedstawiciel wspólnoty do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.
Estonia jest obecnie zaangażowana w spór graniczny z Rosją, mający długie korzenie historyczne.
ru.interfax.com.ua/kresy.pl































