Izraelczycy lobbują w Stanach Zjednoczonych, by nie dopuściły one do konsolidacji Syrii pod władzą rządu tymczasowego wywodzącego się z Hajat Tahrir asz-Szam, lecz by raczej pozostawiły ją, jako luźną strutkurę autonomicznych regionów.
Izrael uznał, jak zrelacjonowała w piątek agencja informacyjna Reutera, że ten rząd tymczasowy, który rozpatruje jako sprzymierzony z Turcją, stanowi zagrożenie dla granic państwa syjonistycznego. Agencja pisze wręcz o “skoordynowanej kampanii lobbingowej” Tel Awiwu w USA, a izraelskie tezy miały dotarzeć także bezpośrednio zarówno do przedstawicieli administracji Trumpa jak i członków Kongresu. Izraelczycy opracowali całą “białą księgę” w kwestii urządzenia Syrii po upadku systemu baasistowskiego.
„Wielką obawą Izraela jest, że Turcja przyjdzie i udzieli protekcji temu nowemu syryjskiemu ładowi islamistycznemu, który ostatecznie stanie się bazą dla Hamasu i innych bojowników” — ocenił Aron Lund, pracownik amerykańskiego think tanku Century International.
Departament Stanu USA i Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie odpowiedziały na pytania redaktorów Reutera w tej sprawie. Podobnie jak biuro premiera Izraela oraz ministerstwa spraw zagranicznych w Syrii i Turcji.
Nie jest jasne, w jakim stopniu administracja prezydenta USA Donalda Trumpa rozważa przyjęcie stanowiska Izraela, powiedziały anonimowe źródła na jakie powołała się agencja. Nowy lokator Białego Domu jak na razie niewiele wypowiadał się na temat Syrii , pozostawiając niepewność zarówno co do przyszłości sankcji nałożonych na to państwa za rządów Baszara al-Asada, jak i tego, czy oddziały amerykańskie stacjonujące na północnym wschodzie tego kraju pozostaną.
Lund uznał, że Izrael ma duże szanse na wpłynięcie na myślenie nowej administrację, opisując ją jako zdecydowanie pro-izraelską. „Syria teraz ledwie mieści się na radarze Trumpa. Ma niski priorytet i jest luka polityczna do wypełnienia” – powiedział agencji.
Według źródeł Reutera najpoważniejszą obawą Izraelczyków są wpływy tureckie. Na początku tego miesiąca minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar powiedział, że Izrael jest zaniepokojony tym, że Turcja wspiera wysiłki Iranu na rzecz odbudowy Hezbollahu.
Obawy te są na tyle duże, że izraelscy urzędnicy starali się przekonać władze USA, że Rosja powinna utrzymać bazę morską w Tartusie i bazę lotniczą Humajim w nadmorskiej prowincji syryjskiej Latakia. Reuter podaje, że wywołało to zaskoczenie niektórych Amerykanów uznających, że lepszym gwarantem bezpieczeńswa Izraela jest Ankara, jako amerykańskie sojusznik w ramach NATO.
Wykorzystujac implozję struktur militarnych i polittycznych Syryjskiej Republiki Arabskiej, ucieczkę prezydenta Baszara al-Asada i wkroczenie islamistycznych ugrupowań do stolicy kraju siły lądowe Izraela wkroczyły najpierw do strefy buforowej na Wzgórzach Golan, z której wycofały się siły rozjemcze ONZ (UNDOF), a następnie posunęły się w głąb syryjskiego terytorium dochodząc do punktu oddalonego o 25 kilometrów od jej formalnej stolicy.
Lotnictwo Izraela rozpoczęło w grudniu kampanię zmasowanych nalotów na setki celów na terytorium upadłego państwa. Izraleczykom udało się już zniszczyć zdecydowaną większość sprzętu obrony przeciwpowietrznej, lotnictwa i marynarki dawnych sił zbrojnych Syrii.
Lider islamistów, którzy przejęli kontrolę nad stolicą kraju zadeklarował, że nie chce się konfrontować z Izraelem, choć potępił jego działania.
Media informowały w lutym, że izraelska armia okupacyjna zbudowała na kolejnym zajętym przez siebie obszarze Syrii siedem obiektów wojskowych na obszarze rozciągającym się między górą Hermon na północy a Tel Kodna na południu, w pobliżu syryjsko-jordańskiego trójkąta granicznego. Obiekty te obejmują budynki mieszkalne dla żołnierzy, kliniki medyczne i obiekty logistyczne, co wskazuje na zamiar Izraelczyków pozostania tam przez dłuższy okres czasu.
23 lutego premier Izraela Benjamin Netanjahu wezwał do „demilitaryzacji” południowej Syrii, mówiąc, że Izrael „nie pozwoli nowej armii syryjskiej wkroczyć na terytorium na południe od Damaszku”. Szef izraelskiego rządu miał najwyraźniej na myśli siły zbrojne jakie usiłuje zorganizować “rząd tymczasowy” proklamowany przez dawny Hajat Tahrir asz-Szam i jego przywódca, ogłoszony “tymczasowym prezydentem”, Ahmed asz-Szaraa.
Deklaracje takie padły kilka dni po rajdzie lądowych sił izraelskich w południowej Syrii, które wkroczyły okresowo do miejscowości Ofania w prowincji Kunajtira, przylegającej do okupowanych przez Izrael Wzgórz Golan. 26 lutego Izrael dokonał masowego bombardowania południowej Syrii.
Izraelczycy próbują też stawiać się w pozycji protektorów zamieszkującej ten region specyficznej mniejszości wyznaniowej – druzów, którzy ścierają się z oddziałami islamistów.
reuters.com/kresy.pl





























