W poniedziałek doszło do ataku na lotnisko i instalacje w Abu Dabi. Atak został przeprowadzony przez jemeńskich Huti.

Drony uderzyły w instalacje na lotnisku w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zniszczyły trzy ciężarówki-cysterny znajdujące się przy instalacjach koncernu naftowego ADNOC. „Wstępne śledztwo wskazuje na wykrycie małych obiektów latających, prawdopodobnie należących do dronów, które spadły w tych dwóch obszarach i mogły spowodować wybuch i pożar” – oświadczenie miejscowej policji zacytował portal telewizji Al Jazeera.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8487.32 PLN    (38.57%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wkrótce potem rzecznik jemeńskiego Ansarullahu, zwanego także ruchem Hutich, Jahja Sari oświadczył, że ruch przeprowadził atak „głęboko w ZEA”. Zareagował na to rzecznik obecnego prezydenta Emiratów Anwar Gargasz, który nazwał incydent „ohydnym atakiem Hutich”.

Wiadomo, że w ataku zginęło trzy osoby. Dwóch obywateli Indii i jeden obywatel Pakistanu. Sześć kolejnych miało odnieść obrażenia.

W kolejnym oświadczeniu jakie przytoczyła Al Jazeera Huti oświadczyli, że do ataku użyte zostało pięć pocisków balistycznych oraz kilka dronów. Zapowiedzieli przy tym kolejne ataki przeciw USA. W wywiadzie dla nadającej ze stolicy Jemenu Sanu telewizji Al-Masirah Sari nazwał atak częścią operacji „Jemeński huragan”.

„Zjednoczone Emiraty Arabskie potępiają atak terrorystyczny milicji Huti na tereny i obiekty cywilne na ziemi emirackiej… [To] nie pozostanie bezkarne” – zapowiedział w oświadczeniu emiracki minister spraw zagranicznych – „ZEA zastrzegają sobie prawo do odpowiedzi na te ataki terrorystyczne”.

Atak skrytykował także sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres podkreślając, że „ataki na ludność cywilną i infrastrukturę cywilną są zakazane przez międzynarodowe prawo humanitarne”. Wezwał przy tym „wszystkie strony do zachowania maksymalnej powściągliwości i zapobieżenia eskalacji”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huthi, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huthi są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu.

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła zmasowane naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie, choć te ostatnie wspierają przede wszystkim południowych separatystów. W 2019 r. ZEA ograniczył liczbę swoich oddziałów w Jemenie koncentrując się na zbrojeniu i szkoleniu sprzyjających sobie milicji.

Na początku tego roku Huti zajęli zajęli statek pływający pod banderą ZEA – Rwabee ponieważ transportował on „dostawy wojskowe” dla ich przeciwników

aljazeera.com/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz