Przemyśl: radni chcą zmienić nazwę ulicy bł bpa Kocyłowskiego – niemieckiego kolaboranta

Radni klubu Wspólnie dla Przemyśla złożyli projekt uchwały ws. zmiany nazwy ulicy greckokatolickiego bpa Jozafata Kocyłowskiego, niemieckiego kolaboranta, który błogosławił oddziałom ukraińskiej ochotniczej formacji kolaboracyjnej Waffen-SS Galizien. W zamian proponują, by ulicę nazwać imieniem bł. bpa Grzegorza Chomyszyna, gorącego krytyka ukraińskiego nacjonalizmu.

W piątek przemyscy radni klubu Wspólnie dla Przemyśla (wcześniej Kukiz’15) złożyli projekt uchwały ws. zmiany nazwy ulicy bł. bpa Jozafata Kocyłowskiego, która miałaby otrzymać nazwę bł bpa Grzegorza Chomyszyna. Pod projektem podpisało się większość radnych tego klubu, a także jeden z radnych Koalicji Obywatelskiej.

W uzasadnieniu radni przypomnieli, że nadanie jednej z ulic Przemyśla nazwy bpa Kocyłowskiego w 2013 roku wzbudziło liczne kontrowersje, a zarazem spowodowało rozpoczęcie badań w sprawie działań tego duchownego przeciwko państwu polskiemu, „w tym dopuszczenia się w trakcie II wojny światowej współpracy z niemieckim okupantem”. Przypomniano też, że wówczas ponad 500 przemyskich wyborców złożyło wniosek o uchylenie uchwały ws. przemianowania ulicy, jednak poprzednia Rada Miejska przez całą swoją kadencję nie ustosunkowała się do tego.

Przypomnijmy, że biskup Jozafat Kocyłowski po wkroczeniu Wehrmachtu do Przemyślą podjął aktywną współpracę z okupantem niemieckim. Jako obywatel II Rzeczpospolitej dokonał zdrady stanu. Błogosławił oddziałom Waffen-SS Galizien i zachęcał Ukraińców do wstępowania w szeregi tej formacji, która następnie brała udział w ludobójstwie Polaków na Kresach Wschodnich. Należy zaznaczyć, że nadanie jednej z ulic Przemyśla imienia bpa Kocyłowskiego zbiegało się z 70. rocznicą ludobójstwa na Wołyniu, a wnioskowali o to ówcześni radni Platformy Obywatelskie w Przemyślu, w której składzie byli członkowie Związku Ukraińców w Polsce).

Czytaj więcej: Przemyska Platforma Obywatelska chce uczcić niemieckiego kolaboranta

Wnioskodawcy podkreślają, że „w Przemyślu nie może być w przestrzeni publicznej nazwy ulicy, która wzbudza tak olbrzymie kontrowersje z uwagi na czynnik edukacyjny, wychowawczy i konstytucyjne zasady wierności obywateli RP państwu, zwłaszcza w trakcie prowadzenia wojny”.

Jednocześnie uznano, że ulica powinna w zamian nosić nazwę bł. bpa Grzegorza Chomyszyna, greckokatolickiego ordynariusza stanisławowskiego, gorącego orędownika pojednania polsko-ukraińskiego, a także działacza religijnego i społecznego, wzywającego do ładu opartego na zasadach moralności chrześcijańskiej. Widział zarazem przyszłość narodu ukraińskiego opartą na zasadach katolicyzmu i europejskiej cywilizacji zachodniej. Podkreślono też, że był zdecydowanym krytykiem ukraińskiego nacjonalizmu, dostrzegając w nim radykalizm i przemoc i zwracając uwagę, że środki te prowadzą donikąd. Zaznaczono, że „w sytuacji zaostrzenia polsko-ukraińskich relacji w okresie międzywojennym bp. Grzegorz Chomyszyn przestrzegał ludność ukraińską przed ‘herezją nacjonalizmu’, wskazując na obecne w ‘wypaczonym nacjonalizmie’ znamiona bałwochwalstwa, a nawet satanizmu”.

Czytaj także: Kolejne ataki probanderowskich grekokatolików na bł. bpa Grzegorza Chomyszyna

Zobacz: Bł. bp Grzegorz Chomyszyn – niechciany ukraiński prorok

„Prowadził polemikę z abp. Andrzejem Szeptyckim, greckokatolickim metropolitą Lwowa w sprawie niedostrzeżenia niebezpieczeństwa szerzącego się nacjonalizmu. W czasie okupacji radzieckiej i niemieckiej przestrzegał przed nienawiścią i totalitaryzmem. Potępił ludobójcze akcje nacjonalistów ukraińskich, a w przededniu Krwawej Niedzieli 8 lipca 1943 r. zwrócił się do biskupów unickich z propozycją wspólnego listu hierarchów przestrzegającym przed zbrodnią ludobójstwa” – czytamy w dokumencie.

„Popularyzacja działalności Błogosławionego Grzegorza w Polsce, który był obywatelem odrodzonego państwa polskiego, może być dobrym początkiem ożywiania polsko-ukraińskiego dialogu historycznego i wyeksponowania pozytywnych wzorców wspólnych dziejów” – podkreślono.

Dr hab. Andrzej Zapałowski, przemyski historyk i wiceprzewodniczący Rady Miasta Przemyśla napisał o tej sprawie na Facebooku:

„Tak jak obiecaliśmy rozpoczynamy procedurę zmiany ulicy. bł. Kocyłowskiego na bł. Chomyszyna. Nie podpisali się z przyczyn technicznych wszyscy radni którzy są za. Będziemy prosić o wsparcie i naciski na wszystkich radnych aby głosowali za zmianą. Tu czekamy na Wasze wsparcie. Pokażcie co potraficie!!!”

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Piotrx :

    Owszem biskup Chomyszyn był przenikliwym krytykiem neopogańskiego nacjonalizmu ukraińskiego i chwała mu za to, ale czy tylko z tego powodu można robić z niego symbol polsko-ukraińskiego pojednania. Mentalnie pozostał on typowym Ukraińcem żyjącym poczuciem mniej lub bardziej wydumanych krzywdy i uprzedzonym w wielu sprawach do Polaków . Widział on cel współpracy z Polską nie z powodu własnych sympatii do niej , a jedynie z przyczyn pragmatycznych – gdyż to było korzystniejsze dla Ukraińców.

    W swojej pracy „Dwa królestwa” pisał on między innymi:

    „…można powiedzieć, że już w polskiej krwi leży uprzedzenie czy nawet wrogość do ukraińskiej sprawy. Wszyscy rodzimy się z grzechem pierworodnym ale Polak rodzi się można powiedzieć jeszcze z grzechem ukraińskim…”

    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2004-t11-n1/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2004-t11-n1-s111-126/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2004-t11-n1-s111-126.pdf

    „… Władyka zarzucał Polakom traktowanie Ukraińców jak obywateli drugiej kategorii, niemal wyjętych spod prawa. Domagał się respektowania zobowiązań międzynarodowych w tym autonomii dla Galicji Wschodniej……….Protestował przeciw poniżaniu duchowieństwa greckokatolickiego przez organa administracji państwowej. Sprzeciwiał się szykanowaniu przez nakładanie aresztu, lub kar groszowych za prowadzenie korespondencji z urzędami w języku ukraińskim. Ordynariusz Stanisławowa domagał się, by traktowano Ukraińców jako obywateli, którzy mają nie tylko obowiązki, ale i prawa. By dostrzeżono w nich ludzi stworzonych na Boży obraz i Boże podobieństwo. Chciał, aby uznano prawo narodu ukraińskiego do rozwoju i nie przeszkadzano w kultywowaniu tradycji narodowych. Prosił, by nie deptano ich narodowej godności i nie wy­śmiewano tego, co jest im drogie. ”

    Podobne kuriozalne zarzuty wobec władz polskich ze strony biskupa można by mnożyć .

  2. Avatar
    Piotrx :

    Biskup J.Kocyłowski
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/biskup.html

    …..Zdziwienie budzi fakt, że przeciwko wyniesieniu na ołtarze biskupa grekokatolickiego Jozafata Kocyłowskiego nie prostestował nikt z hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. A był on przecież wrogiem Polski i niemieckim kolaborantem. Między innymi 4 lipca 1943 r w Przemyślu odprawiał w asyście ks. Hrynyka i ks. Kaczmara uroczyste nabożeństwo dla ochotników do 14 Dywizji Grenadierów SS Galizien , która okryła się licznymi zbrodniami (pacyfikacje, akty ludobójstwa), także wobec ludności polskiej. Podczas tego nabożeństwa udzielał im błogosławieństwa, a w czasie wygłoszonego tam kazania zagrzewał ich do walki. Wbrew cytowanemu wyżej tytułowi artykułu z Naszego Dziennika, biskup Kocyłowski nie był we wszystkim wierny Bogu i Stolicy Apostolskiej. Angażując się w różne antypolskie działania nie usłuchał napomnień Ojca Świętego. W 1923 r Pius XI nakazwał bowiem biskupowi Kocyłowskiemu jak i metropolicie Szeptyckiemu „by polityką się nie zajmowali, by ich zachowywanie się lojalne wobec państwa polskiego i rządu było bez zarzutu i by w tym duchu wpływali na kler” . Ponadto biskup Kocyłowski złamał, podobnie jak metropolita Andrzej Szeptycki i wielu innych ukraińskich wyższych duchownych, przysięgę złożoną w okresie międzywojennym na ręce Prezydenta RP, a także Konkordat, który rotę przysięgi zatwierdził.
    Przysięga brzmiała:

    „Przed Bogiem i na świętą Ewangelię przysięgam i obiecuję, jak przystoi Biskupowi, wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam i obiecuję, iż z zupełną lojalnością szanować będę Rząd, ustanowiony Konstytucją i że sprawię aby go szanowało moje duchowieństwo. Przysięgam i obiecuję poza tym, że nie będę uczestniczył w żadnych porozumieniach, ani nie będę obecny przy żadnych naradach, które by mogły przynieść szkodę Państwu Polskiemu lub porządkowi publicznemu. Nie pozwolę memu duchowieństwu uczestniczyć w takich poczynaniach. Dbając o dobro i interes Państwa będę się starał o uchylenie od niego wszelkich niebezpieczeństw, o których wiedziałbym, że mu grożą”.

    Biskup Kocyłowski stanął moralnie i politycznie po stronie śmiertelnego wroga Polski, który w tym czasie dokonywał ludobójstwa na obywatelach Polski. Dla takiej postawy była jednoznaczna kara zgodnie z Kodeksem Karnym z 11 lipca 1932 roku (Dz. U. 1932 nr 60 poz. 571), który w art. 100 mówił iż: „kto w czasie wojny działa na korzyść nieprzyjaciela albo na szkodę siły zbrojnej polskiej lub sprzymierzonej podlega karze więzienia na czas nie krótszy od 10 lat lub dożywotnio”. Należy tu podkreślić, iż konsekwencje tej postawy byłyby jednoznacznie wyegzekwowane przez legalny Rząd. W trakcie formowania dywizji SS „Galizien” tj. w maju 1943 roku, Delegat Rządu na Kraj w randze wicepremiera w specjalnym oświadczeniu w związku z formowaniem dywizji pisał:
    „W związku z utworzeniem przez okupanta, przy współudziale pewnych czynników ukraińskich na terenie województw południowowschodnich, formacji pod nazwą „SS Schutzendieviesiien Galizien”, do której wzywa się w drodze ochotniczego zaciągu obywateli polskich narodowości ukraińskiej, stwierdzam, ze wstąpienie do tej formacji obywateli polskich, będzie uważane za złamanie wierności wobec państwa Polskiego i pociągnie za sobą najsurowsze konsekwencje…”.

  3. Avatar
    Piotrx :

    Biskup J.Kocyłowski w uwspółcześnionej „Litanii Narodu Polskiego”
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/Litania/litania.html

    Zdziwienie budzi fakt iż w „uwspółcześnionej” ostatnio wersji „Litanii Narodu Polskiego” znaleźli się dwaj nacjonaliści ukraińscy :

    grekokatolicki biskup Jozafat Kocyłowski
    grekokatolicki biskup Grzegorz Łakota

    Jakie pozytywny związek z narodem polskim względnie jakie zasługi dla niego mają jakoby mieć wymienione dwie osoby doprawdy nie wiem. Być może w grę wchodziły jakieś inne nieznane mi względy polityczne lub chęć przypodobania się Ukraińcom. Należy podkreślić, że biskup J.Kocyłowski był wrogiem Polski a później także niemieckim kolaborantem. Jego życie oparte było na działaniu na szkodę państwa polskiego, przy jednoczesnym popieraniu organizacji antypolskich i budowaniu państwa ukraińskiego, w skład którego wchodzić miała spora część obecnego Podkarpacia z Przemyślem włącznie. Jeszcze w okresie II RP wielokrotnie okazywał swoją wrogość wobec państwa polskiego i niechęć wobec Polaków i to nieraz także publicznie. Na przykład w 1922 biskup Kocyłowski udając się do Poratyna na zakończenie misji „przejeżdżał obok rzym.kat. kaplicy przy której zgromadzili się Polacy celem powitania go. Zobaczywszy z dala kaplicę i tłum ludzi kazał biskup podciąć konie i przejechał obok kaplicy patrząc w przeciwną stronę. O jakie 25 kroków od kaplicy stali dwaj żydzi których biskup pozdrowił , ostentacyjnie uchylając nisko kapelusza. Zajście powyższe wywołało bardzo słuszne rozgoryczenie Polaków, a nawet co poważniejsi gospodarze Rusini z Poratyna odzywali się , że biskup przyjechał na agitację a nie na Służbę Bożą”. W roku 1933 biskup Kocyłowski wizytujący powiat sokalski miał wedle ustalonego planu przybyć do gminy Ostrów. Ludność ukraińska i polska wspólnie zbudowała na jego cześć piękną bramę triumfalną, ozdabiając ją chorągwiami o barwach polskich, ukraińskich, oczekując z chlebem i solą jego przybycia. Przygotowano też banderię złożoną z Rusinów i Polaków. Biskup Kocyłowski przybywszy do Ostrowa, ominął bramę triumfalna i oczekującą nań ludność, ponieważ dowiedział się, że udział w przywitaniu biorą także polscy mieszkańcy. Fakt ten wywołał wielkie rozgoryczenie miejscowej ludności zarówno polskiej, jak i ukraińskiej. Biskup Kocyłowski podczas wizytacji podległych mu parafii: w czasie wizyty w Baligrodzie w 1938 roku widząc wielu Polaków z chorągwiami i świętymi obrazami witających go, powiedział wskazując na nich ręką „Tutaj jest wiele kąkolu wśród pszenicy, który trzeba wyplenić”; pod koniec sierpnia 1939 roku w Woli Zaleskiej w czasie kazania mówił: „Bądźcie cierpliwi, już nadchodzi koniec naszej niewoli i nadchodzi wolność”. Biskup Kocyłowski konsekwentnie starał się wprowadzać na wszystkie urzędy kościelne księży wrogo usposobionych dla państwa i polskości, należących do radykalnych stronnictw ukraińskich, natomiast pomijał i prześladował księży przychylnie i lojalnie odnoszących się do państwa i narodowości polskiej. Zajmował stale oporne i wrogie stanowisko przeciw ustawowym zarządzeniom władz administracyjnych i wydawał przeważnie poufne i tajne zarządzenia do duchowieństwa w kierunku bojkotowania rozporządzeń władz państwowych i paraliżowania każdej ogólnej działalności tychże.

    We wrześniu 1939 roku okazywał zadowolenie z faktu, że Polska wreszcie upadła. 7 lipca 1941 r znalazł się na trybunie honorowej podczas wiecu ukraińskiego na przemyskim rynku podczas którego witano „niezwyciężoną armię niemiecką” między innymi takimi oto słowami: „Chwała Wodzowi Niemieckiego Narodu! Chwała wam żelaźni rycerze Niemieckiej Zwycięskiej Armii! „. Po zakończeniu tego wiecu słano telegramy powitalne do „fuhrera Wielkich Niemiec – Adolfa Hitlera” gdzie znalazły się między innymi takie słowa „Ukraińscy mieszkańcy książęcego grodu Przemyśla przekazują wyrazy najgłębszego uznania Fuhrerowi niemieckiego narodu i zwycięskiej Armii największą wdzięczność za wyzwolenie z polskiego i moskiewsko-żydowskiego jarzma.” Z kolei 4 lipca 1943 w Przemyślu także nie modlił się za Polskę tylko odprawił „Slużbę Bożą” dla ukraińskich ochotników do SS-Galizien i wygłosił kazanie zawierające słowa zagrzewając ich do walki. Podsumowując należy stwierdzić że stosunek biskupa Kocyłowskiego do Polski i Polaków był wrogi, o czym świadczy milcząca aprobata antypolskich działań OUN-UPA. W liście arcybiskupa Bolesława Twardowskiego do arcybiskupa Szeptyckiego i biskupa Kocyłowskiego z 30 lipca 1943 roku Twardowski pisał o nastrojach ukraińskich i o głoszeniu haseł wyniszczenia polskiego żywiołu zamieszkującego w Małopolsce Wschodniej. List ten pozostał bez odpowiedzi merytorycznej. Na list biskupa Franciszka Bardy do biskupa J. Kocyłowskiego, skierowany 15 grudnia 1944 roku w sprawie panujących w diecezji przemyskiej stosunków, otrzymał odpowiedź, w której biskup Kocyłowski użalał się tylko, że księża greckokatoliccy są prześladowani przez ludność polską. Biskup Kocyłowski był nacjonalistą ukraińskim, popierającym księży greckokatolickich w ich pracy w organizacjach kulturalno – oświatowych i spółdzielczych. Tolerował też działalność księży w OUN i ich antypolskie wystąpienia.

  4. Avatar
    Pol_AK :

    @Piotrx Jeśli Chomyszyn pisał o tym że władze czy ktokolwiek powinien widzieć w Ukraińcu człowieka i dawać mu pełnię praw jak każdemu obywatelowi a nie podludziu to chyba w tym nic złego.

    Szkoda że w IIRP nie nie zdołano pozyskać Ukraińców dla wspólnego państwa. Jak w IIRP były tereny w większości zamieszkane przez jakieś mniejszości to powinni mieć tam jakieś przywileje, swoje szkoły itp itd. Inna sprawa że wtedy ciężko było też tak dawać gdy dookoła wrogowie… Tak czy inaczej skończyło się to tragicznie.

  5. Avatar
    Piotrx :

    ” Jeśli Chomyszyn pisał o tym że władze czy ktokolwiek powinien widzieć w Ukraińcu człowieka i dawać mu pełnię praw jak każdemu obywatelowi a nie podludziu to chyba w tym nic złego.

    Szkoda że w IIRP nie nie zdołano pozyskać Ukraińców dla wspólnego państwa. Jak w IIRP były tereny w większości zamieszkane przez jakieś mniejszości to powinni mieć tam jakieś przywileje, swoje szkoły itp itd. Inna sprawa że wtedy ciężko było też tak dawać gdy dookoła wrogowie… Tak czy inaczej skończyło się to tragicznie.”

    Proszę tutaj nie uprawiać ukraińskiej propagandy.Proponuję najpierw zapoznać się z bardzo rzetelną i wartościową pracą dr. L Kulińskiej

    ” Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939″ – Kraków 2009

    Co za bzdury a czy władze II RP traktowały Ukraińców jako „podludzi” ?
    Nienawiści proszę poszukać w pierwszym rzędzie po stronie ukraińskiej.
    Przecież mieli swoje szkoły , organizacje kulturalne, spółdzielnie a nawet banki (np Bank „Wira” w Przemyślu). Główny problem leżał w tym że przywódcy ukraińscy dążyli nie do zgody z Polakami ale do konfrontacji , nie zadowalali się żadnymi ustępstwami czy nawet autonomią a ich celem było zbudowanie „Wielkiej Ukrainy” od Kaukazu aż po San wolnej od „czużyńców” w tym Polaków i innych narodowości.

    W wieku XIX pod zaborem austriackim „Zoria Hałyćkaja” zachęcała do wytępienia „polskich panów”, pouczała chłopów, jakich narzędzi mają używać do walki – pali, drągów, toporów i siekier. Dnia 31 lipca 1848 r. na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie użyto po raz pierwszy jakże popularnego później hasła: Lachy za San. Z takim bagażem Ukraińcy weszli w przełomowy dla dziejów tej części Europy Środkowej okres wojen światowych. Krzysztof Łada po dokładnym przeanalizowaniu piśmiennictwa głównych działaczy OUN dowiódł, że idea eksterminacji Polaków oraz wyrzucenia pozostałej przy życiu ludności z reszty ziem „Wielkiej Ukrainy” była bardzo popularna wśród ukraińskich elit politycznych już w pierwszej połowie XX w.! Po raz pierwszy pojawiła się w publicystyce politycznej działacza nacjonalistycznego Mykoły Michnowśkiego. Poniżej zostanie zaprezentowana w skrócie istota wywodu Krzysztofa Łady dotyczącego kształtowania się myśli eksterminacyjnej wśród nacjonalistów ukraińskich. Na wstępie autor omawia treść broszury Satnostijna Ukrajina zawierającej przemówienie Mykoły Michnowśkiego, w którym ten zapowiedział już na początku, że rozpoczyna się aktualnie piąty akt wielkiej historycznej tragedii zwanej „walką narodów”. Jest to walka „narodów zniewolonych” przeciw „narodom gnębicielom”. Jego zdaniem tylko „jednoplemienne państwo” jest w stanie zagwarantować rozwój duchowy i materialny dobrobyt. Autor podkreślał: „jako ostatni wchodzimy na historyczną arenę i albo zwyciężymy, albo zginiemy”. Tę deklarację naśladowali później działacze OUN. Ostatnie słowa przenikniętego ksenofobią manifestu przytoczonego przez Krzysztofa Ładę zawierają groźby, które stały się politycznym credo dla przyszłych pokoleń nacjonalistów:

    „Niechaj tchórze i odstępcy idą, jak dotąd szli do obozu naszych wrogów, nie ma dla nich miejsca wśród nas i my ogłaszamy ich zdrajcami ojczyzny. Ten, kto na Ukrainie nie z nami, ten przeciwko nam. Ukraina dla Ukraińców i dopóki choć jeden wróg cudzoziemiec zostanie na naszym terytorium, nie mamy prawa złożyć broni”.

    Ukraińcy nie chcieli ugody z Polską. Eugeniusz Onacki podczas odczytu wygłoszonego w Londynie oświadczył, że sprawa ukraińska w Małopolsce Wschodniej nie może być załatwiona drogą pokojową. Jego zdaniem UWO nie złoży broni, aż do wyparcia „okupacji polskiej” z ziemi ukraińskiej. W czasopiśmie ukraińskim pt. „Rozbudowa Nacji” apelowano do ludności ukraińskiej o gotowość do wojny z Polską, ponieważ

    „Zbliża się nowa wojna, do której winniśmy się przygotować. Z chwilą kiedy dzień ten nadejdzie, będziemy bez litości. Zobaczymy powstających Żeleźniaków i Gontę (przywódców band ukraińskich znanych z okrucieństw), i nikt nie znajdzie litości a poeta będzie mógł zaśpiewać „ojciec zamordował własnego syna”. Nie będziemy badali kto bez winy, tak jak bolszewicy, będziemy najpierw rozstrzeliwali a potem dopiero sądzili i przeprowadzali śledztwo” .

    Wiadomo, że podczas drugiej wojny światowej Ukraińcy postępowali wobec Polaków tak jak im zasugerował E. Onacki.

    Program ten został przedstawiony w tak zwanych 10 Przykazaniach i niewątpliwie posłużył jako wzór dla Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty