Dziennikarka TVP Maria Przełomiec skrytykowała nowelizację ustawy o IPN w części odnoszącej się do zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Powiedziała, że jej zdaniem mogła to być rosyjska prowokacja i że obwinia posłów PiS, że dopuścili do jej przyjęcia.

Na antenie telewizji wPolsce.pl, w programie prowadzonym przez Piotra Skwiecińskiego gościła redaktor Maria Przełomiec z TVP Info. W studio obecny był także dziennikarz Polskiego Radia, Grzegorz Ślubowski. Jednym z tematów rozmowy była kwestia nowelizacji ustawy o IPN, głównie w kontekście zapisów wprowadzających sankcje karne za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów oraz ukraińskich formacji ochotniczych kolaborujących z III Rzeszą. Rozmawiano o tym, jak sprawa ta wygląda z perspektywy rosyjskiej i w kontekście relacji z Rosją.

Zdaniem Przełomiec, Rosja jest bardzo zadowolona z nowelizacji ustawy o IPN. Przede wszystkim zaś z zapisów dotyczących ukraińskiego nacjonalizmu. – Ta ustawa idealnie wpisuje się w rosyjską narrację – mówiła dziennikarka „Studia Wschód” TVP Info. Zwróciła uwagę na, jak to określiła, „najzabawniejszą rzecz” w treści ustawy, czyli ramy czasowe ukraińskich zbrodni, które mogą być ścigane, tj. o lata 1925-1950.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Pominę wzniosłym milczeniem to [19]25, bo ono się kompletnie niczym nie tłumaczy, natomiast jest szalenie dziwne, że polscy posłowie chcą rozliczać II RP; to, co zostało w tamtym czasie rozliczone – powiedziała red. Przełomiec, odnosząc się do działalności terrorystycznej prowadzonej wówczas przez OUN. – Oni jakby trochę podważają system prawny II RP.

– Rok 1950 jest jeszcze zabawniejszy – kontynuuje redaktor Przełomiec. Powiedziała, że wspólnie z paroma osobami związanymi z Forum Polsko-Ukraińskim próbując wyjaśnić, dlaczego przyjęto akurat tę datę, doszła do wniosku, że w tamtym roku rozpoczęła się „akcja prowokacyjna”, organizowana wspólnie przez służby sowieckie i PRL, której celem była infiltracja „ukraińskiego podziemia”.

– Zabawa polega na tym, że po II wojnie światowej podziemie antykomunistyczne polskie i ukraińskie ze sobą współpracowały. Podobnie, jak rozmawiano o współpracy na emigracji – powiedziała Przełomiec, wyraźnie sugerując, że miała miejsce jakaś szeroka i aprobowana przez obie strony współpraca. Na uwagę Skwiecińskiego, że współpraca ta miała charakter „wyspowy”, lokalny, Przełomiec powtarzała: „ale jednak współpracowały”. – Była ta umowa między AK i… – zaczęła dziennikarka, nie dokańczając jednak zdania i przechodząc dalej do osobliwej tezy:

– Ta ustawa bije również w polskie podziemie antykomunistyczne.

PRZECZYTAJ: Jak Maria Przełomiec zmanipulowała historię polskiej autonomii na Wileńszczyźnie

Czytaj również: Maria Przełomiec znów atakuje Polaków Wileńszczyzny i znów mówi nieprawdę

Dalej mówiła, że obecne brzmienie tej części ustawy to efekt zmian wprowadzonych przez ekspertów związanych z Kukiz’15 do projektu ustawy zgłoszonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości [faktycznie punktem wyjścia była właśnie propozycja K’15; nowelizację w tej sprawie ugrupowanie to zgłosiło wcześniej niż MS, tj. w lipcu 2016 roku– red.]. Twierdzi, że w projekcie ministerialnym nie było zapisu o zbrodniach „ukraińskiego nacjonalizmu”, lecz „banderyzmu”, jak w przypadku zbrodni nazistowskich i komunistycznych. Przełomiec mówiła, że to eksperci Kukiz’15 doprowadzili do tej zmiany. Nie chciała powiedzieć, o kogo chodzi, ograniczając się do zarzucenia tym osobom udzielania wywiadów rosyjskiemu radiu/portalowi Sputnik. Skwieciński dodał, że jedną z tych osób można uznać za związaną z prorosyjską partią Zmiana. – W najlepszym wypadku można ich uznać za pożytecznych idiotów, a w najgorszym po prostu za rosyjskich trolli – powiedziała Przełomiec.

PRZECZYTAJ: Maria Przełomiec (TVP Info): Uchwała wołyńska polskiego Sejmu ucieszyła Rosję

Prowadzący program zapytał, czy w kontekście nowelizacji ustawy o IPN Rosja może chcieć przedstawić Polsce jakiś rodzaj oferty politycznej. Przełomiec nie chciała tego komentować, zaznaczając jedynie, że Rosja obecnie „z dużym dystansem odnosi się do ocieplenia związków z Polską”. Jej zdaniem, takim gestem mogłaby być deklaracja strony rosyjskiej ws. zwrotu wraku Tu-154M.

 – A wracając jeszcze do tych dwóch panów. Zastanawiam się, czy po prostu ta ustawa nie jest rodzajem rosyjskiej prowokacji. Wziąwszy pod uwagę, kto był ekspertem. I tutaj obwiniam posłów PiS, że nie zwrócili na to uwagi – powiedziała Przełomiec. Dodała, że później rozmawiała z niektórymi politykami PiS, którzy według niej „łapali się za głowy”, kiedy dokładnie przyjrzeli się ustawie.

Ślubowski powiedział, że on sam „nie posunął by się” do stawiania tezy o rosyjskiej prowokacji, bo nie ma na to dowodów. – Ja też nie mam – wtrąciła Przełomiec. – Ja nie wykluczam takiej tezy.

Przypomnijmy, że do kwestii porozumienia między polskim podziemiem niepodległościowym a OUN-UPA odnosił się, w polemice ze Sławomirem Cenckiewiczem, prof. Andrzej Zapałowski. Cenckiewicz w jednym ze swoich artykułów nt. Birczy cytował dokument dotyczący prób porozumienia AK, NSZ i UPA na tym terenie. – Jako co? Kierunkowy i programowy cel walki o banderowską niepodległą Ukrainę na terytorium Polski, czego kategorycznie nie uznawał rząd polski w Londynie! Co za idiotyzm! Wystarczy poczytać dokumenty Podokręgu Rzeszowskiego Delegatury Sił Zbrojnych i jego stanowisko w sprawie próby tego porozumienia. – pisze prof. Zapałowski. Przypomina, że to Oddziały Leśne „Warty” w Hucie Poręby-Siedliska prowadziły w maju 1945 roku rozmowy z UPA. Było to kilka miesięcy przed pierwszym napadem na Birczę.

– Kierownictwo podziemia niepodległościowego na Rzeszowszczyźnie kategorycznie tego zakazało i uznało za nieważne, a oddziały „Warty” brały udział w akcjach odwetowych na wsie ukraińskie. To wie każdy regionalny niezawodowy historyk – zaznaczał historyk.

wPolsce.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Gaetano :

    Kwestią czasu było, kiedy ten pomiot się odezwie, to było do przewidzenia. To wprost zatrważające, ile w mediach jest skrajnie neobanderowskich szmat jak ta. Stoi w jednym szeregu ze swymi przyjaciółmi pokroju sakiewicza, muchy, kovala, gujskiej itp., a nieraz przed niego wychodzi. Cechą zasadniczą babsztyla, obok nienawiści do Polski, Polski suwerennej, jest wrodzone kłamstwo – identycznie jak w przypadku swoich umiłowanych stepowych, ukrowskich chachłów.

    Trzeba też mieć na uwadze, że ten element stanowi rzeczywiste zagrożenie dla państwa polskiego i to nawet zdając sobie sprawę z tego, w jaki sposób jest obecnie prowadzona polityka „naszych” dyplomatołków. Dawno już to coś miało być usunięte z tv właśnie za notoryczne kłamstwa, manipulacje oraz sianie banderowskiej propagandy, a czara goryczy przebrała się po wizycie ministra kultury FR w studio, któremu zarzuciła zamordowanie jej dziadka przez gen. Czerniachowskiego. Łgała jak bura suka, bo chyba musiałby zmartwychwstać, by tego dokonać, ponieważ jej dziadek zmarł w 1952r., czyli siedem lat po śmierci sow. generała! Później tłumaczyła się, że cyt.: „przepraszam ale trochę trudno było mi na antenie zagłębiać się w te subtelności”. I to przez nią z tv wyleciał M. Czunkiewicz.
    Innym razem stwierdziła bez nieukrywanej dumy, że flaga polska i banderowska szmata mogą żyć ze sobą w zgodzie.
    Co do kompetencji tego historycznego analfabety – najrozsądniej spuścić na to kurtynę. A propos ustawy, którą ordynarnie zbeształa, to zakres powinno się uwzględnić od 1918r. Ponadto, idąc tropem czysto neobanderowskich kojarzeń tego tłuka, wszyscy posłowie pis, K’15 i inni, którzy głosowali za, wzięli w łapę od agentury rosyjskiej, od której aż się roi, i zagłosowali, a jakże, tak jak chciał Kreml.
    Osobny temat to żenująca postawa „dziennikarzy”. Zamiast przedstawienia faktów, i skierowania dyskusji na jakiś właściwy tor poprzez zwrócenie uwagi babsztylowi na notoryczne kłamstwa i manipulacje mamy tylko jałowe przebąkiwania zwł. Skwiecińskiego, też lawiranta.