Kilka tysięcy osób demonstruje pod siedzibą prezydenta Armenii. Protestują z powodu podwyżki opłat za energię elektryczną

Proetest zaskoczył siły porządkowe, które jednak zdążyły już zgromadzić kilkuset funkcjonariuszy i sprzęt. Jak na razie jest spokojnie, a protestujących nie jest więcej niż kilku tysięcy. Prezydent Serż Sarkisjan poprosił demonstrantów o wyłonienie 3-4-osobowej delegacji przedstawicieli, ci jednak jak na razie odmawiają rozmów. W związku z tym policja zagroziła, że siłą rozproszy tłum. Protestujący sadają na asfalcie i odmawiają rozejścia się. Naczelnik policji Władimir Gasparjan osobiście usiłuje przekonań ich do rozejścia się. W mediację zaangażował się episkop Bargat Galstanjan.

news.am/kresy.pl

forma płatności