Azerbejdżan przeprowadza ataki wyłącznie na cele wojskowe, przekonywał w środę podczas wywiadu prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew – poinformowała rosyjska agencja prasowa Tass.

Rosyjska agencja prasowa Tass przekazała, że prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew zaprzeczył podczas wywiadu, że wojska jego kraju ostrzeliwują cywilne cele.

„Nie prowadzimy uderzeń na ludność cywilną, uderzamy tylko w cele wojskowe” – podkreślił Alijew.

Zobacz też: Prezydent Azerbejdżanu: nikt nie zmusi nas do opuszczenia przejętego terytorium

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3816.49 PLN    (17.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przekonywał także, że Armenia „dopuszcza się zbrodni wojennych”. Według Alijewa azerskie służby mundurowe podczas wykonywania swoich obowiązków starają się zbierać dowody zbrodni.

Ujawnił, że Azerbejdżan nie ma problemów z Rosją w sprawie eskalacji w Górskim Karabachu. „Rosja jest jedynym sąsiadem ze współprzewodniczącym Grupy Mińskiej OBWE. Mamy historyczne stosunki z Rosją. W tym okresie stosunki między Rosją a Azerbejdżanem uległy poprawie, nie ma żadnych problemów” – przekonywał prezydent.

Zobacz też: Premier Armenii: Turcja chce odbudować Imperium Osmańskie [+VIDEO]

Jak poinformowaliśmy wcześniej, połowa ludności Górskiego Karabachu została wysiedlona od czasu wybuchu walk między Ormianami i Azerbejdżanem w zeszłym tygodniu.

„Według naszych wstępnych szacunków około 50% ludności Karabachu oraz 90% kobiet i dzieci – od 70 000 do 75 000 osób – zostało przesiedlonych” – powiedział agencji prasowej AFP rzecznik praw obywatelskich Karabachu Artak Beglarian.

27 września w niedzielę rano premier Armenii Nikoła Paszynian poinformował, że siły zbrojne Azerbejdżanu rozpoczęły atak na pozycje Ormian w Górskim Karabachu. Atak jest według niego realizowany poprzez intensywny ostrzał artyleryjski „na całej linii frontu” a także naloty. Paszynian twierdzi, że Ormianie zdołali już zestrzelić dwa azerbejdżańskie śmigłowce.

O ataku sił azerbejdżańskich napisał na Facebooku także rzecznik praw człowieka nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu Artak Beglarian. Twierdzi on, że atak jest prowadzony z „na kilku kierunkach”, przytoczył portal News.am. Sprawę skomentowała także rzeczniczka Ministerstwa Obrony Armenii Szuszan Stapanjan – „Jak twierdzi dowódca Armii Obrony Arcachu [Górskiego Karabachu] major generał Jalal Harutiunjan o godzinie 7.10 [4.10 czasu warszawskiego] oddziały azerbejdżańskie przeprowadziły atak na całej długości linii kontaktu. Atak oddziałów azerbejdżańskich na kilku kierunkach zostały udaremnione. Przeciwnik odniósł straty ludzkie i sprzęcie, szczególnie trzy czołgi. Bitwa trwa” – zacytował portal News.am.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Całkowicie inaczej sytuację przedstawia strona azerbejdżańska. „27 września około [godziny] 6:00 siły zbrojne Armenii dokonawszy prowokacji na wielką skalę poddały azerbejdżańskie pozycje wzdłuż linii frontu i osiedla w strefie przyfrontowej intensywnemu ostrzałowi z broni wielkokalibrowej, moździerzy i sprzętu artyleryjskiego różnego kalibru” – podała azerbejdżańska agencja informacyjna Trend powołując się na Ministerstwo Obrony w Baku. Twierdzi ono, że do strat ludzkich wśród cywilów i zniszczeń cywilnej infrastruktury doszło w miejscowościach Hapanly w rejonie terterskim, Czyragly i Orta Gerwend w rejonie agdamskim, Dżodżug i Mardżanly w rejonie dżebralskim. Azerbejdżanie twierdzą, że uszkodzili jeden ormiański śmigłowiec i zniszczyli 12 stanowisk ormiańskiej obrony przeciwpowietrznej

Kresy.pl/Tass

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz