Prezes IPN Jarosław Szarek, który towarzyszył Andrzejowi Dudzie w niedawnej podróży na Ukrainę, wyraził zadowolenie z deklaracji prezydentów Polski i Ukrainy dotyczącej spraw historii i miejsc pamięci. Jednocześnie zastrzegł, że dotychczasowe doświadczenia wskazują, że od deklaracji najwyższych władz Ukrainy do czynów „jest bardzo długa droga”.

W poniedziałek Andrzej Duda i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisali w Kijowie deklarację opisującą strategię i cele wspólnej polityki. W dokumencie odniesiono się również do kwestii poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar na terytorium Ukrainy, które obecnie strona ukraińska blokuje domagając się odnowienia w określonym kształcie pomnika nagrobnego bojowników OUN-UPA na górze Monastyrz na Podkarpaciu. „Podkreślamy potrzebę zapewnienia możliwości poszukiwań i ekshumacji tych ofiar na Ukrainie i w Polsce, celem zadośćuczynienia ich pamięci oraz żyjącym jeszcze ich krewnym a także potomkom, w duchu poszanowania prawdy historycznej.” – napisali prezydenci odnosząc się do „niewinnych ofiar konfliktów i politycznych represji XX wieku”.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

W opublikowanej w środę rozmowie Jarosława Szarka z Polską Agencją Prasową prezes IPN pozytywnie ocenił pojawienie się w deklaracji słów o potrzebie zapewnienia możliwości poszukiwań i ekshumacji szczątków ofiar. Jak podkreślał, stało się to dzięki Andrzejowi Dudzie. Zastrzegł jednak, by do takich deklaracji ze strony Ukrainy podchodzić ostrożnie.

„Nasze wcześniejsze doświadczenia ze stroną ukraińską powodują, że patrzymy jednak na te słowa z pewną rezerwą. Bowiem na Ukrainie od deklaracji najwyższych władz do realnych decyzji i działań odpowiednich instytucji jest bardzo długa droga” – mówił Jarosław Szarek.

Szef IPN przypomniał, że w ubiegłym roku prezydent Ukrainy deklarował zniesienie moratorium na poszukiwania polskich ofiar i specjalistom IPN umożliwiono rozpoczęcie prac poszukiwawczych w Zboiskach pod Lwowem, co pozwoliło na odnalezienie zbiorowego grobu żołnierzy WP z września 1939 roku. „Po ich odnalezieniu już nie było zgody na dalsze prace-ekshumacje i musieli oni zostać na nowo przysypani” – wskazał Szarek.

Jak wynika ze słów Jarosława Szarka, od 3 lat ukraińskie ministerstwo kultury ignoruje wniosek IPN o ekshumacje w dziewięciu miejscach. Są to m.in. miejsca pochówku żołnierzy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką z 1916 roku, żołnierzy WP z 1939 roku w Hołosku, Zboiskach i Kropiwnikach, polskiej ludności cywilnej zamordowanej przez SS Galizien i UPA w Hucie Pieniackiej w 1944 roku, miejsca spoczynku szczątków zamordowanych przez UPA dwóch duchownych w Małych Hołubach oraz żołnierzy AK ze Stanisławówki. IPN stara się także o pozwolenia na prace w Charkowie i Chersoniu, gdzie spoczywają ofiary zbrodni katyńskiej oraz w Ostrówkach i Orzeszynie, miejscach zbrodni OUN-UPA. Jak powiedział Szarek, strona ukraińska pozostawiła te wnioski bez odpowiedzi, podobnie jak pismo wysłane 1 października do ukraińskiego ministra kultury.

Jarosław Szarek wskazał, że na Ukrainie oprócz zgody władz centralnych na poszukiwania i ekshumacje trzeba mieć zgodę władz lokalnych, a te niekiedy ignorują postanowienia Kijowa. „Zatem o zmianie sytuacji będziemy mogli mówić dopiero, gdy realnie zaczniemy prowadzić prace i z powodzeniem je zakończymy. Dotąd nie było takiej możliwości” – mówił prezes IPN dodając, że strona ukraińska nie ubiegała się o przeprowadzenie w Polsce jakiejkolwiek ekshumacji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, we wtorek wieczorem prezydenci Polski i Ukrainy, Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski, udzielili wspólnego wywiadu dla TVP. W kontekście polityki historycznej, prowadzący rozmowę dziennikarz TVP podkreślił, że prezydent Duda złożył wieńce na cmentarzu w Bykowni, odsłonił popiersie Anny Walentynowicz przed siedzibą Ambasady RP w Kijowie oraz złożył w Odessie kwiaty pod tablicą upamiętniającą Lecha Kaczyńskiego i zapytał, jakie dziś historia ma znaczenie dla Polski i Ukrainy.

Odpowiadając, prezydent Ukrainy chwalił Lecha Kaczyńskiego jako wybitnego polityka i podkreślił, że jego śmierć była tragedią nie tylko dla narodu polskiego, ale też dla Ukrainy. Odnośnie samej pamięci historycznej powiedział, że bardzo mu się, że obaj z polskim prezydentem są „bardzo otwarci w tej sprawie”.

– Cała istota mieści się w tym zwrocie: pamięć historyczna. Uważamy, że powinniśmy być realistami, bez sentymentów, a te sprawy powinni rozwiązywać historycy – powiedział Zełenski. – Na naszym szczeblu ustaliliśmy, że przerobimy wszystkie te kwestie. (…) Tak, w historii są różne karty, niektóre z nich podobają się Ukrainie, niektóre Polsce i na odwrót. Wydaje mi się jednak, że tymi sprawami powinni zajmować się profesjonaliści, nie politycy – zaznaczył ukraiński prezydent.

– Ważne, że na dzień dzisiejszy kwestia pamięci historycznej, jako sprawa polityczna, została zdjęta z agendy całkowicie – podkreślił Zełenski [tłum. za TVP Info, dosłownie w oryginale: „Ważne, że na dzisiaj jako sprawa polityczna, kwestia pamięci historycznej została zdjęta całkowicie” – red.]. Dodał, że dla niego to ważne. – Pomiędzy naszymi krajami nie powinno być żadnych sporów o historię w przyszłości.

Duda odpowiadając na to pytanie w ogóle nie odniósł się do tych słów, zamiast tego w proukraińskim tonie akcentując symbolikę Bykowni jako sowieckiej zbrodni na Polakach, ale też Ukraińcach. W podobnym tonie rysował postacie Anny Walentynwicz i Lecha Kaczyńskiego. Wyraźnie, podobnie jak w całej rozmowie, starał się też używać niepoprawnej w języku polskim, ale stosowanej u naszego sąsiada formy „w Ukrainie”, zamiast „na Ukrainie”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Prof. Szwagrzyk: Ukraina jedynym państwem na świecie, które zabrania nam ekshumacji

Kresy.pl / dzieje.pl

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz