Panachyda ponownie przejdzie ulicami Przemyśla. Prof. Zapałowski ostrzega przed prowokacjami

Przemyski radny prof. Andrzej Zapałowski wystosował pismo do prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, w którym zwrócił uwagę na zagrożenia związane z „panachydą”, która przejdzie ulicami tego miasta 23. czerwca br. Marsz ten jest corocznie organizowany w Przemyślu jako procesja religijna.

W piśmie, które wpłynęło do urzędu miasta Przemyśla we wtorek, Zapałowski wskazał, że „Panachyda” będąca formalnie procesją religijną, przypomina w ostatnich latach bardziej manifestację narodową. „Nasycenie elementów pozareligijnych w formie granych marszów przez orkiestrę ubraną w mundury jednostek militarnych bardzo często nawiązujących do treści nacjonalistycznych należy odbierać jako formę prowokacji, która rodziła różne niepożądanie zachowania” – napisał Zapałowski dodając, że w procesjach szły osoby w mundurach UPA oraz noszące symbolikę tej zbrodniczej i totalitarnej formacji, co zdaniem przemyskiego radnego było propagowaniem faszyzmu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Prof. Zapałowski zwrócił uwagę, że organizowanie pochodu przez związek wyznaniowy, w tym przypadku Kościół greckokatolicki, pozwala na omijanie ustawy o zgromadzeniach a władze gminy nie wydają na „panachydę” pozwolenia. Zdaniem radnego dopuszczając osoby propagujące treści totalitarne do udziału w takim pochodzie organizator dopuszcza do łamania prawa, co jest sprzeczne z ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. W tej sytuacji Zapałowski poprosił prezydenta miasta „o zwrócenie się do organizatorów +Panachydy+ o zadbanie, aby nie propagowano w jej trakcie symboli oraz treści słowno-muzycznych związanych z nacjonalizmem ukraińskim”. Radny chce także, by policja była wyczulona na prowokacje w tym względzie i zatrzymywała osoby dokonujące takich prowokacji. Jego zdaniem mogą się ich dopuszczać osoby oficjalnie promujące pojednanie polsko-ukraińskie a w rzeczywistości promujące ukraińską nacjonalistyczną politykę historyczną.

Samorządowiec wskazał też w swoim piśmie, że inna uroczystość religijna Ukraińców w Przemyślu – święto Jordanu – nigdy nie została zakłócona, pomimo symbolicznych sił policji. Jego zdaniem stało się tak, ponieważ ma ona charakter czysto religijny i świadczy to o tym, iż Przemyśl jest miastem tolerancyjnym religijnie.

Przypomnijmy, że w 2016 roku w trakcie „panachydy” doszło do przepychanek i szarpaniny, w trakcie której jednemu ze współorganizatorów marszu, a zarazem działaczowi mniejszości ukraińskiej, podarto tradycyjną ukraińską koszulę, tzw. wyszywankę, o czerwono-czarnych barwach. W kwietniu br. przemyski sąd uznał, że 20 zatrzymanych w związku z tym Polaków napadło na ukraińską procesję religijną i skazał ich na prace społeczne. Wyrok nie był prawomocny. Sąd przyznał jednak, że rozumie motywy oskarżonych, którzy powoływali się na kwestie historyczne, ale zaznaczył, że nie był to czas ani miejsce dla prezentowania swoich poglądów. Osoby te zostały po raz pierwszy skazane latem 2017 roku za wulgarne znieważenie osób uczestniczących w procesji z powodu ich ukraińskiej przynależności narodowej oraz za stosowanie przemocy w celu uniemożliwienia uczestnikom marszu. Ponadto, kilka osób z tej grupy oskarżono również o uszkodzenie ciała i naruszenie nietykalności cielesnej dwóch uczestników pochodu. Wówczas sąd wymierzył kary ograniczenia wolności, wyrok jak informowano nie był prawomocny.

Czytaj również: Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]

Kresy.pl / Twitter

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz