Władze Jerozolimy chcą zbudować biblijny park „King’s Garden” w miejscu palestyńskiego osiedla al-Bustan we Wschodniej Jerozolimie — podał „The Guardian”. Mieszkańcy, których domy przeznaczono do rozbiórki, sami je wyburzają, ponieważ użycie ekip miejskich oznaczałoby dla nich znacznie wyższe koszty.

Palestyńscy mieszkańcy osiedla al-Bustan we Wschodniej Jerozolimie są zmuszani do rozbierania własnych domów, aby zrobić miejsce pod budowę parku „King’s Garden” — podał w sobotę „The Guardian”. Osiedle leży w dzielnicy Silwan, poniżej murów Starego Miasta i w pobliżu meczetu Al-Aksa.

Według brytyjskiej gazety w miejscu palestyńskich zabudowań ma powstać biblijny park tematyczny, nawiązujący do miejsca, w którym według tradycji trzy tysiące lat temu miał odpoczywać król Salomon. Projekt ma być częścią szerszego przedsięwzięcia archeologicznego, w dużej mierze wspieranego przez środowiska osadnicze i skoncentrowanego na żydowskiej historii Jerozolimy.

„To naprawdę ciężka sprawa. To gorzkie doświadczenie” — powiedział „The Guardian” Jalal al-Tawil, patrząc na wynajęty przez siebie traktor, który niszczył ostatnie fragmenty domu zbudowanego przez jego ojca na miejscu wcześniejszego domu dziadków.

Al-Tawil zdecydował się na samodzielne przeprowadzenie rozbiórki ze względów finansowych. Według jego relacji władze Jerozolimy poinformowały go, że jeśli wyburzeniem zajmą się pracownicy miejscy, koszt wyniesie 280 tys. szekli, czyli około 350 tys. zł. Wynajęcie prywatnego sprzętu i robotników miało kosztować mniej niż jedną dziesiątą tej kwoty. „The Guardian” przytacza jego słowa, że wybór przypominał różnicę między samobójstwem a byciem zamordowanym.

W ciągu ostatnich dwóch lat w al-Bustan wyburzono ponad 57 domów. Co najmniej osiem kolejnych ma zostać rozebranych w najbliższych tygodniach. Gazeta zaznacza, że plan „King’s Garden” ciąży nad osiedlem od niemal dwóch dekad, ale dotąd powstrzymywały go palestyński opór, międzynarodowa presja oraz wahania części izraelskiej sceny politycznej. Według „The Guardian” bariery te osłabły po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku, wojnie w Strefie Gazy oraz powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu.

Jeden z mieszkańców, 60-letni Mohammad Qwaider, częściowo rozebrał dom, który przez ponad pół wieku należał do jego rodziny. Jak mówił, liczył, że w ten sposób udobrucha planistów. W tym tygodniu przedstawiciel gminy miał jednak uprzedzić go, że buldożery wrócą, aby zniszczyć resztę budynku.

„Jeśli zburzą nasz dom, postawimy namiot. Nie odejdziemy” — powiedział Qwaider. „Może źle rozumieją naszą mentalność jako Palestyńczyków. Nie jesteśmy łatwym celem. Nie możecie zabrać naszej ziemi”.

Zobacz: Fala ataków żydowskich kolonistów na palestyńskim Zachodnim Brzegu – obrażenia u mieszkańców, kradzież mienia

Matka Qwaidera, 97-letnia Yusra, leży w małym pokoju na parterze i nie jest w stanie się poruszać. Urodziła się w Jafie, skąd jej rodzina uciekła w 1948 roku podczas wydarzeń określanych przez Palestyńczyków jako Nakba. Później rodzina trafiła do wsi Yalo na zachód od Jerozolimy, skąd została wypędzona w 1967 roku, a następnie do żydowskiej dzielnicy Starego Miasta w Jerozolimie. Po trzech latach musiała opuścić także to miejsce, gdy duże części dzielnicy zostały zburzone przez nowe władze miasta.

„Po dzielnicy żydowskiej przyszliśmy tutaj, do Silwan. Stąd nie odejdziemy. Ani ja, ani moje dzieci” — powiedziała Yusra Qwaider.

Dom stracił również Fakhri Abu Diab, lokalny lider społeczności al-Bustan. Jego budynek został wyburzony w 2024 roku. Obecnie Abu Diab i jego żona Amina mieszkają w przenośnej przyczepie ustawionej wśród gruzów domu, który należał do rodziny od czterech pokoleń. Z dawnego budynku pozostała tylko część kuchni.

„Zburzyli naszą przeszłość. Zburzyli nasze wspomnienia. Zburzyli nasze marzenia. Zburzyli moje dzieciństwo, nasze dzieciństwo, i zburzyli naszą przyszłość” — powiedział Abu Diab.

Mężczyzna nadal spłaca grzywnę w wysokości 43 tys. szekli, czyli około 54 tys. zł, którą władze miejskie nałożyły na niego w związku z kosztami wyburzenia domu. Raty wynoszą 4 tys. szekli miesięcznie. Według jego relacji musiał również zapłacić 9 tys. szekli, czyli około 11,3 tys. zł, za kanapki, które policjanci mieli zjeść podczas kilkudniowej operacji zabezpieczania terenu.

Czytaj: Zjazd palestyńskiego Fatahu ma odpowiedzieć na pytania o dalszą drogę organizacji w warunkach wojny i gettoizacji

Aviv Tatarsky, starszy badacz organizacji Ir Amim, ocenił, że sprawa al-Bustan pokazuje usuwanie Palestyńczyków zarówno z przestrzeni Jerozolimy, jak i z jej historii. Organizacja Ir Amim opowiada się za sprawiedliwym podziałem miasta.

„Izrael nie chce uznać dwunarodowej, wieloetnicznej i wielokulturowej rzeczywistości Jerozolimy i wymazuje przede wszystkim Palestyńczyków, ale tak naprawdę wszystko, co nie jest żydowskie. Następnie zamaskowuje to tym disneyowskim nonsensem” — powiedział Tatarsky.

Dodał, że jeśli projekt zostanie zrealizowany do końca, izraelscy odwiedzający zobaczą narrację parku, nie wiedząc, że pod jego budowę zniszczono życie i domy całej społeczności.

Władze Jerozolimy nie odpowiedziały „The Guardian” na pytania dotyczące działań w al-Bustan. Wcześniej przekazały jednak serwisowi +972, że park ma być „budowany z korzyścią dla wszystkich mieszkańców miasta”, a domy w al-Bustan powstały nielegalnie. Gmina twierdziła także, że teren nigdy nie był przeznaczony pod zabudowę mieszkalną, a miasto pracuje nad stworzeniem parku w miejscu, w którym brakuje otwartych przestrzeni publicznych.

Według władz Jerozolimy przez lata próbowano znaleźć rozwiązanie, które obejmowałoby także alternatywne lokale mieszkalne, lecz mieszkańcy nie mieli wykazywać poważnego zainteresowania porozumieniem. Abu Diab twierdzi natomiast, że społeczność już dawno przedstawiła własny plan zagospodarowania dzielnicy z dużą ilością zieleni, ale został on zablokowany politycznie. Wskazuje też, że część domów, w tym jego, istniała jeszcze przed izraelską okupacją Wschodniej Jerozolimy.

„The Guardian” zaznacza, że władze miejskie regularnie odmawiają Palestyńczykom we Wschodniej Jerozolimie pozwoleń na budowę, podczas gdy zatwierdzają inwestycje izraelskich Żydów. Abu Diab podkreślił, że podobnych zasad nie stosuje się wobec nieautoryzowanych osadniczych placówek, które powstają we Wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu.

Zobacz także: Żydowscy osadnicy zmusili palestyńską rodzinę do wykopania z mogiły ciała seniora rodu

theguardian.com / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności