Nad bazą lotniczą Annaburg w Saksonii-Anhalt doszło do incydentu z udziałem trzech niezidentyfikowanych dronów, które miały prowadzić rozpoznanie rozmieszczenia niemieckich systemów obrony powietrznej Arrow-3. Zdarzenie miało miejsce na początku grudnia 2025 roku, lecz informacje na jego temat ujawniono dopiero teraz.
Na początku grudnia 2025 roku nad bazą lotniczą Annaburg, położoną w kraju związkowym Saksonia-Anhalt, doszło do incydentu z udziałem trzech niezidentyfikowanych bezzałogowych statków powietrznych. Jak poinformowały niemieckie władze wojskowe, drony miały próbować ustalić dokładne położenie systemów obrony przeciwrakietowej Arrow-3, które niedawno weszły do służby w Bundeswehrze. O sprawie poinformował serwis Deutsche Welle.
Według przekazanych informacji, bezzałogowce zostały wykryte na wysokości około 100 metrów nad terenem wojskowej instalacji. Systemy monitoringu zarejestrowały jednoczesną obecność trzech obiektów poruszających się w sposób sugerujący prowadzenie działań rozpoznawczych. W odpowiedzi na zagrożenie uruchomiono procedury alarmowe.
Zobacz też: Bloomberg: Niemcy postrzegają hybrydowe ataki Rosji jako wstęp do konfliktu na dużą skalę
Na miejsce skierowano wojskową jednostkę szybkiego reagowania, która wykorzystała własnego uzbrojonego drona. Bezzałogowiec Bundeswehry zdołał zidentyfikować jeden z intruzów, jednak nie udało się go zneutralizować ani zestrzelić. Pozostałe drony opuściły rejon bazy przed podjęciem dalszych działań.
Dowództwo wojskowe uznało, że celem operacji było rozpoznanie infrastruktury obronnej, w szczególności lokalizacji systemów Arrow-3. Jest to amerykańsko-izraelski system obrony przeciwrakietowej przeznaczony do zwalczania pocisków balistycznych na dużych wysokościach, w tym poza atmosferą. Niemcy włączyły go do swojego systemu obrony powietrznej w odpowiedzi na rosnące zagrożenia rakietowe.
Po incydencie sprawą zajęły się organy ścigania. Prokuratura wszczęła postępowanie karne dotyczące naruszenia przestrzeni powietrznej oraz potencjalnej działalności szpiegowskiej. Śledztwo jest w toku, a władze nie ujawniły dotychczas, kto mógł stać za operacją ani skąd pochodziły drony.
Kresy.pl/DW































