We wtorek Josef S., były strażnik niemieckiego obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, został skazany przez sąd na pięć lat więzienia za pomoc w zamordowaniu ponad 3500 osób w tym obozie.

Mężczyzna ma obecnie 101 lat. Do końca procesu, który toczył się od października 2021 roku, zaprzeczał, że był strażnikiem w obozie koncentracyjnym. Prokuratura domagała się dla niego pięciu lat pozbawienia wolności, obrona chciała uniewinnienia. Z powodu choroby pozwanego postępowanie musiało być kilkakrotnie zawieszane.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4261.49 PLN    (19.37%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak przypomina niemiecki dziennik „Bild”, zgodnie z aktem oskarżenia, Josef S. jest współodpowiedzialny za zabójstwo i śmierć 3516 więźniów w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Służył tam od października 1941 roku do lutego 1945 roku.

 

Sam oskarżony twierdził, że w ogóle nie pracował w obozie, a od 1942 roku do początku 1945 roku był robotnikiem rolnym w okolicach Pasewalku, w landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie.

Prokuratura oparła się jednak na dokumentach dotyczących strażnika SS, w których znajduje się nazwisko, data i miejsce urodzenia mężczyzny, a także inne dokumenty.

Niemieckie media przypominają, że przed Sądem Okręgowym w Itzehoe toczy się jeszcze sprawa przeciwko byłej sekretarce z obozu koncentracyjnego Stutthof (Sztutowo koło Gdańska).

Czytaj także: Były strażnik obozu KL Stutthof oskarżony przez niemiecką prokuraturę

Niemiecki obóz koncentracyjny Sachsenhausen został zbudowany latem 1936 roku. Do zakończenia II wojny światowej w 1945 roku uwięziono tam łącznie ponad 200 tys. osób. Dziesiątki tysięcy więźniów zginęło z powodu głodu, chorób, pracy przymusowej, eksperymentów medycznych i maltretowania lub padło ofiarą systematycznej eksterminacji prowadzonej przez SS.

Jak informowaliśmy, Michael Karkoc, Ukrainiec i były oficer Waffen-SS, podejrzany o zbrodnie wojenne na Polakach z czasów II wojny światowej, zmarł 14 grudnia 2019 roku. Został „po cichu” pochowany 19 grudnia ub. roku w Minneapolis w USA, gdzie przez kilkadziesiąt lat mieszkał, ukrywając swoją zbrodniczą przeszłość. Polscy śledczy bezskutecznie starali się o jego ekstradycję.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Portal Kresy.pl wielokrotnie pisał o sprawie Michaela K. vel Mychajło Karkocia, obywatela USA pochodzenia ukraińskiego, byłego oficera Waffen-SS podejrzanego o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną w czasie II wojny światowej, według wszelkich danych odpowiedzialnego za śmierć 44 Polaków. Kresy.pl zajmują się tą sprawą już od paru lat. Przypomnijmy, że Polska domagała się jego deportacji i postawienia przed sądem. W 2017 roku strona polska wystąpiła o jego ekstradycję. Było to jednak niemożliwe, a IPN przez prawie dwa lata czekał na wyniki badań lekarskich Michaela K.

„Wygląda na to, że Temida została na finiszu pokonana przez „posępnego kosiarza”. Sprawiedliwości nie stało się zadość. Karkoc był nazistowskim kolaborantem, który zapewne wierzył w to, że jest ukraińskim patriotą walczącym przeciwko ZSRR, ale ostatecznie stał się pospolitym zabójcą” – komentował wówczas w rozmowie z portalem Kresy.pl badacz Holokaustu dr Stephen Ankier, który jako pierwszy ujawnił przeszłość ukraińskiego zbrodniarza.

Czytaj więcej: Dr Ankier dla Kresy.pl o śmierci Karkocia: sprawiedliwości nie stało się zadość

W tym kontekście należy przypomnieć, że w 2018 roku Jakiw Palij, 95-letni Ukrainiec i strażnik w byłym niemieckim obozie pracy, został na polecenie prezydenta Donalda Trumpa deportowany z USA do Niemiec. Mimo wyraźnie złego stanu zdrowia, został wyniesiony z domu w Queens, przetransportowany do samolotu, a następnie do Europy. W styczniu 2019 roku Palij zmarł.

Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz