Berlin zapowiedział pozyskanie trzech dużych jednostek rakietowych LRMV w ramach strategii „Kurs Marine”. Nowe okręty mają pełnić rolę pływających arsenałów rakietowych i wzmacniać zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w rejonie Atlantyku.

Do 2035 roku Niemcy zamierzają wprowadzić do swojej marynarki wojennej trzy jednostki określane jako Large Remote Missile Vessel (LRMV). Informację o tym, powołując się na serwis Hartpunkt, podał portal Naval News. Projekt wpisuje się w założenia zaktualizowanej strategii morskiej Berlina, określanej mianem „Kurs Marine”.

Koncepcja przewiduje budowę bezzałogowego okrętu rakietowego o charakterze „pływającego arsenału”. Ma on być przystosowany do działania na wodach Atlantyku, gdzie panują trudniejsze warunki niż na Morzu Bałtyckim. Analitycy wskazują, że taki wybór akcentuje zamiar Niemiec skoncentrowania się na przeciwdziałaniu zagrożeniu ze strony Rosji.

Jednostki LRMV zostaną wyposażone w pionowe wyrzutnie pocisków, podobne do amerykańskiego systemu Mk 41. Dokładna liczba komór startowych nie została jeszcze określona. Okręt ma być przystosowany przede wszystkim do przenoszenia rakiet przeciwlotniczych, takich jak SM-2, SM-3, SM-6, ESSM czy RIM-7 Sea Sparrow. Oznacza to, że jego głównym zadaniem będzie obrona powietrzna i przeciwrakietowa. Jednocześnie zastosowanie systemu Mk 41 umożliwi także odpalanie rakiet uderzeniowych, m.in. pocisków manewrujących BGM-109 Tomahawk czy przyszłych rakiet 3SM Tyrfing.

Projekt zakłada jednak, że same jednostki LRMV nie będą wyposażone w rozbudowane systemy radarowe. W praktyce oznacza to konieczność wykorzystywania danych z innych platform, w szczególności z przyszłych fregat typu F-127, które mają dostarczać informacje o celach i zapewniać naprowadzanie. W ten sposób fregaty mogłyby pełnić rolę nosicieli uzbrojenia, współpracując z bezzałogowymi okrętami.

Według analiz, Niemcy planują budowę jednostek LRMV nie tylko jako platform całkowicie bezzałogowych, lecz także w wersji opcjonalnie załogowej. Wymaga to jednak uwzględnienia dodatkowej przestrzeni na pomieszczenia dla marynarzy, w tym mostek, kajuty czy mesy. Takie rozwiązanie zwiększa zarówno skalę projektu, jak i jego koszty.

NATO ogłosiło w sobotę decyzję o wzmocnieniu swojej obecności w regionie Morza Bałtyckiego, reagując na nocne pojawienia się niezidentyfikowanych dronów w pobliżu obiektów wojskowych Danii. Incydenty miały miejsce po serii naruszeń przestrzeni powietrznej i zakłóceń nad portami lotniczymi; Copenhagen Airport, największe lotnisko regionu nordyckiego, było zamknięte przez kilka godzin w poniedziałek po tym, jak w jego przestrzeni powietrznej odnotowano kilka dużych dronów. W kolejnych dniach tymczasowo zamykano też pięć mniejszych duńskich lotnisk cywilnych i wojskowych.

W komunikacie przesłanym agencji Reuters sojusz poinformował, że w odpowiedzi „będzie prowadzić jeszcze zwiększone monitorowanie z użyciem nowych zasobów wielodomenowych w regionie Morza Bałtyckiego”. NATO doprecyzowało, że w skład dodatkowych środków wchodzą „platformy wywiadowcze, obserwacyjne i rozpoznawcze oraz co najmniej jedna fregata obrony powietrznej”. Rzecznik sojuszu odmówił podania szczegółów dotyczących państw, które udostępnią nowe zasoby.

Rozbudowa sił ma wzmocnić realizowaną od stycznia misję „Baltic Sentry”, uruchomioną po serii uszkodzeń kabli energetycznych, łączy telekomunikacyjnych i rurociągów gazowych na dnie Morza Bałtyckiego. W ramach tej operacji państwa NATO dyslokowały fregaty, samoloty patrolowe i morskie drony, aby lepiej chronić infrastrukturę krytyczną.

Sojusz przypomniał też o uruchomieniu w bieżącym miesiącu misji „Eastern Sentry”, mającej wzmocnić obronę wschodniej flanki Europy po naruszeniach przestrzeni powietrznej Polski przez drony rosyjskie. W związku z incydentami NATO ostrzegło Federację Rosyjską, że użyje „wszystkie niezbędne narzędzia wojskowe i niewojskowe”, aby się bronić.

Kresy.pl/Naval News

Tagi: , ,
forma płatności