Były prezydent Mołdawii Igor Dodon, główny podejrzany w sprawie korupcyjnej, został zatrzymany. Wcześniej przeszukano jego dom i biuro. Polityk twierdzi, że jest niewinny, a sprawę sfabrykowano na polecenie prezydent Mai Sandu.

We wtorek mołdawska prokuratura generalna poinformowała o zatrzymaniu na 72 godziny byłego prezydenta Mołdawii, Igora Dodona. Wcześniej służby antykorupcyjne przeszukały jego dom, biuro, a także samochody. Przeszukano też biuro Mołdawsko-Rosyjskiego Towarzystwa Biznesowego, którego szefem jest były prezydent. W trakcie wykonywania tych czynności, jak podano, znaleziono kilka dóbr luksusowych, walutę obcą, a także różne dokumenty, w tym finansowe. W jednym z miejsc zabezpieczono 600 tys. lejów, a także „kopertę z inicjałami niesprecyzowanej partii”, które znajdowało się 17 tys. euro i tysiąc dolarów.

Polityk jest podejrzany o „bierną korupcję”, a także o zdradę stanu oraz nielegalne wzbogacenie się i akceptację finansowania partii politycznych przez organizację przestępczą.

Prokurator ds. antykorupcyjnych Elena Kazakow powiedziała, że Dodon jest głównym podejrzanym w sprawie dotyczącej korupcji. Zdaniem prokuratury, wartość dóbr (samochody, nieruchomości) i pieniędzy, które miały zostać wykorzystane w działalności przestępczej, przekracza 10 mln lejów, czyli równowartość ponad 2,2 mln zł. Znalezione dokumenty mają potwierdzać transakcje na rynku nieruchomości, przekraczające 700 tys. euro.

Kazakowa powiedziała, że zatrzymano też dwie inne osoby pod zarzutem ukrywania dowodów przestępstwa. Jedna z tych osób, według jej relacji, chciała zniszczyć dowody, połykając je. Nie sprecyzowała jednak, o jakie dowody chodziło. Część mołdawskich mediów twierdzi, że chodzi o szwagra Dodona, który rzekomo zjadł jakiś kwit finansowy.

Sam Dodon twierdzi, że jest niewinny. W wydanym we wtorek wieczorem oświadczeniu oskarżył obecną, prozachodnią prezydent Maię Sandu, która jego zdaniem próbuje odciągnąć uwagę społeczeństwa od problemów gospodarczych Mołdawii. Były prezydent zapewnia, że na wszystko, co interesuje prokuratorów, ma wszelkie konieczne wyjaśnienia. Twierdzi, że „ta politycznie motywowana sprawa jest sfabrykowana”.

Czytaj także: Ustępujący prezydent Mołdawii oskarża prezydent elekt o destabilizowanie kraju

Przedstawiciele prorosyjskiej Partii Socjalistów Republiki Mołdawii, której Dodon jest honorowym przewodniczącym, oświadczyli, że działania wymierzone w tego polityka to „robienie taniego show”, po to, żeby odciągnąć uwagę ludzi od biedy i problemów społecznych w kraju. Wiceszef partii, Vlad Batrincea uważa, że działania śledczych są politycznie motywowane przez władze lojalne wobec prezydent Sandu. Dodał, że to prowokowanie destabilizacji.

Sprawę skomentował rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. Powiedział, że „to naturalne”, iż władze Rosji są zaniepokojone „takimi praktykami” i tym, że „prześladowania znów dotykają tych, którzy opowiadają się za rozwijaniem przyjaznych relacji z Rosją”. Wezwał też władze Mołdawii do zapewnienia, by prawa Dodona były szanowane.

Według mediów, sprawa Dodona ma związek ze sprawą oligarchy Vladimira Plahotniuc, byłego przewodniczącego mołdawskiej Partii Demokratycznej, niegdyś najpotężniejszego polityka Mołdawii, który opuścił Mołdawię w czerwcu 2019 roku, zaraz tym, jak kierowana przez niego partia zapowiedziała przejście do opozycji. Następnie zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego Partii Demokratycznej, a pod koniec lipca zrezygnował z mandatu parlamentarzysty. Od października 2019 roku Plahotniuc jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Jest podejrzany o pranie pieniędzy na wielką skalę, a także oszustwa, szantaż i stworzenie grupy przestępczej.

W toku dochodzenia ustalono, że w latach 2013–2015 Plahotniuc i jego wspólnicy opracowali system zawładnięcia mieniem, w tym nieruchomościami, za pomocą podmiotów gospodarczych, zarówno zarejestrowanych w Mołdawii, jak i poza nią, w tym firm z rajów podatkowych. Według prokuratury wyprowadzono co najmniej 18 milionów dolarów i 3,5 miliona euro m.in. z trzech zlikwidowanych banków poprzez „bezzwrotne pożyczki”.

Pojawiły się też nagrana z 2019 roku, na których oligarcha próbował wręczyć Dodonowi, wówczas prezydentowi, czarną paczkę z nieznaną zawartością. Nie przyjął jej, ale polecił, by „oddać ją Konstantinowi, a on jutro odda Kornelowi”. Według nagrania, w kolejnych dniach Kornel miał dać ludziom „wypłaty”. Według mołdawskich służb, w torbie były pieniądze. W 2020 roku prokuratura przekazała, że nie będzie śledztwa w tej sprawie, gdyż nie uda się ustalić, co było w paczce. W ubiegłym tygodniu sąd apelacyjny uchylił wcześniejszą decyzję i 18 maja prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko Dodonowi.

Na innych nagraniach obaj mieli m.in. omawiać finansowanie partii socjalistycznej przez Rosję. Pojawiał się też wątek rzekomych obietnic ze strony Rosji, że zamknie sprawy karne przeciwko Plahotniucowi w zamian za federalizację Mołdawii.

Jak pisaliśmy, Plahotniuc był ścigany już w Rosji, gdzie toczy się wobec niego kilka śledztw. W grudniu 2017 roku został oskarżony o stworzenie grupy przestępczej w celu przygotowania zamachu na swojego politycznego oponenta Renato Usatiiego.

rferl.org / rmf24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply