Według serwisu Janes, saudyjska obrona powietrzna, która opiera się na amerykańskich systemach Patriot, nie poradziła sobie z przechwyceniem wszystkich rakiet i dronów podczas ataku powietrznego przeprowadzonego przez jemeńskich rebeliantów Huti.

O sytuacji, która miała miejsce w końcu ubiegłego tygodnia poinformował we wtorek serwis branżowy Janes. Jak podano, incydent wydarzył się w 4 września br., podczas ataku przeprowadzonego przez jemeńskich rebeliantów Huti. Ogłosili oni, że wystrzelili rakietę balistyczną Zolfaghar i osiem dronów-samobójców Samad-3, systemy uzbrojenia produkcji irańskiej, na należący do Aramco terminal naftowy Ras Tanura na wybrzeżu Arabii Saudyjskiej. Ponadto, trzy inne drony wspomnianego typu oraz pięć rakiet Badr wystrzelono przeciwko instalacjom Aramco w rejonie saudyjskich miast Dżedda, Dżizan, Nadżran.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Saudyjski resort obrony poinformował o przechwyceniu trzech rakiet balistycznych i trzech dronów przenoszących ładunki wybuchowe, które leciały w kierunki Dżizanu i Nadżranu. Nie wspomniano o rzekomym ataku na Dżedda. Podano, że szczątki przechwyconej rakiety balistycznej spadły na Ad-Dammam, powodując niewielkie uszkodzenia czterech budynków mieszkalnych i raniąc dwoje dzieci.

Nie podano, jak gęsto rozmieszczona była obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, ale wiadomo, że Arabia Saudyjska opiera się tu na amerykańskich systemach Patriot. Z informacji strony saudyjskiej wynikałoby, że udało jej się przechwycić i strącić mniej więcej połowę rakiet i mniej niż połowę dronów, jakie wystrzelili Huti. To oznacza, że pozostałe przełamały systemy obrony i trafiły, ale nie w terminale naftowe, lecz prawdopodobnie w rejonie zabudowy mieszkalnej.

Janes pisze o licznych, amatorskich nagraniach wideo, prawdopodobnie nakręconych w rejonie Ad-Dammam, na południe od Ras Tanura. Widać na nich szybko lecący obiekt, świecący na tle nocnego nieba, który zdaniem świadków miał być nadlatującą rakietą. Następnie nastąpiła eksplozja, najwyraźniej po uderzeniu rakiety w ziemię.

Serwis twierdzi, że rakieta na amatorskich nagraniach była raczej pociskiem ziemia-powietrze, a nie rakietą balistyczną typu Zolfaghar, gdyż miała niską trajektorię lotu, a jej silnik wciąż płonął. W przypadku sytemu Zolfaghar, jak zaznaczono, rakieta nie byłaby w ten sposób widoczna, bo jej napęd wypaliłby się po fazie przyspieszenia a następnie sam odłączyłby się od reszty.

Zdaniem Janes, najwyraźniej to rakieta ziemia-powietrze wystrzelona przez saudyjską obronę powietrzną w celu przychwycenia celu-zagrożenia od strony Jemenu nie zadziałała poprawnie w wyniku awarii.

To niepierwsza tego typu sytuacja. Przykładowo, w 2019 roku pocisk manewrujący wystrzelony przez jemeńskich Huthich dosięgnął elektrowni w Arabii Saudyjskiej mimo, że była ona osłaniana przez zestawy przeciwrakietowe Patriot – takie jakie kupiła Polska.

Przeczytaj: Foreign Policy: Rakiety Patriot produkowane są w Ameryce, ale zawodzą na całym świecie

Czytaj także: Eksperci: system Patriot zawiódł w Arabii Saudyjskiej

Sprawę skomentował też ukraiński serwis Defense Express. Jak zaznaczono, że wspomnianego incydentu zapewne nie można uznać za coś systematycznego, ale zarazem „nie ma podstaw, by mówić o 100 procentowej skuteczności systemów Patriot, będących na uzbrojeniu Arabii Saudyjskiej”. Portal zwraca przy tym uwagę, że Saudyjczycy prowadzą rozmowy z Rosją w sprawie możliwości zakupu rakietowego systemu obrony powietrznej Abakan, właśnie z powodu tego, że Patrioty nie radzą sobie z przechwytywaniem wszystkich celów, jakie wystrzeliwują Huti.

Portal traktuje też tę sytuację jako uzasadnienie dla koncepcji, polegającej na budowaniu własnego, rodzimego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, z wykorzystaniem udostępnionej przez inne, bardziej zaawansowane pod tym względem kraje technologii.

Niedawno szef ukraińskiego MSZ twierdził, że Ukraina nie musi kupować systemu Patriot od USA, ale zamiast tego chce kupić technologię, dzięki której stworzy własny system. Dodał, że prowadzone są już w tej sprawie negocjacje z innymi krajami.

W maju ub. roku dziennik Wall Street Journal podał, że Stany Zjednoczone wycofują cztery baterie systemu obrony przeciwrakietowej Patriot z terenu Arabii Saudyjskiej, wraz z częścią personelu wojskowego.

Jak poinformowaliśmy w 2020 roku, koncern Lockheed Martin poinformował wówczas o przeprowadzeniu kolejnej, udanej próby kierowanego pocisku przeciwlotniczego PAC-3MSE. Nie zostały opublikowane materiały przedstawiających wykonanie testu. Firma nie przedstawiła do tej pory żadnych dowodów, pokazujących skuteczność pocisku w kontekście prawdziwych rakiet balistycznych.

Przeczytaj: Najnowszy pocisk systemu Patriot nie wypalił podczas testów w Nowym Meksyku

Jak pisaliśmy, w 2016 roku amerykański Government Accountability Office opublikował raport, w którym wykazano szereg braków systemu przeciwrakietowego Patriot, stwierdzając, że nie ma on przyszłości. Raport GAO jednoznacznie wskazuje na wielkie ryzyka związane z modernizacją patriotów.

W raporcie zwrócono uwagę na zawodny radar, który nie daje możliwości rozpoznania dookolnego, a także problemy z oprogramowaniem. Podkreślono w nim, że system ten nie spełnia wymagań w pracy bez tzw. krytycznej usterki. Wynosi on 20 godzin, podczas gdy Patriot bezusterkowo pracuje średnio zaledwie 11 godzin. Ponadto, 70 proc. usterek było udziałem radaru. Z kolei czas napraw systemu pozbawia chronione obiekty osłony.

Co więcej, w raporcie przytoczono przypadki, gdy dochodziło do omyłkowego odpalenia i utraty pocisków przechwytujących w zadaniach anulowanych lub ogniu do obiektów własnych. Obciąża to poważnie system Patriot w kwestii identyfikowania i rozpoznawania celów.

Decyzja o wyborze systemu Patriot w celu zapewnienia Polsce obrony powietrznej była krytykowana m.in. przez gen. Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcę Wojsk Lądowych.

„Żadne państwo europejskie od 30 lat nie kupiło patriotów. Niemcy, którzy mają ten system, nie modernizują go. Podjęli decyzję o kupnie nowego. W 2012 r. namawiali polski MON na odkupienie starego systemu. Szczęśliwie bez skutku”– przypominał gen. Skrzypczak, który wówczas poruszał ten wątek w rozmowie z Kresami.pl.

Janes.com /defence-ua.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz