Szef MON Antoni Macierewicz zareagował na słowa Władimira Putina wypowiedziane w trakcie corocznej konferencji prasowej w Moskwie.

Putin powiedział w trakcie konferencji, że jeśli był wybuch na pokładzie Tu-154, który 10 kwietnia 2010 rozbił się w Smoleńsku, to ładunki musiały być załadowane na pokład w Warszawie, w ten sposób sugerując, że Rosjanie nie ponoszą w tej materii żadnej odpowiedzialności.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6703.39 PLN    (30.46%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Warto by pan prezydent Putin, który przecież w tamtym czasie, jako premier, był przewodniczącym komisji badającej tragedię smoleńską spojrzał wreszcie prawdziwe oczy. Dwie eksplozje, które ostatecznie zniszczyły Tu-154 zostały w sposób bezsporny zidentyfikowane przez oficjalną ekspertyzę – zamówioną i uznaną przez państwową komisję, której przewodził minister spraw wewnętrznych – Jerzy Miller” – powiedział Macierewicz.

Jak dodał: „Próby ukrycia tej prawdy zostały teraz właśnie ujawnione i prezydent Putin powinien mieć odwagę, by przyjąć odpowiedzialność, za to, co się stało, a nie próbować obrażać kraj, którego przywódcy polegli na ziemi smoleńskiej koło Katynia.”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Putin na corocznej konferencji prasowej o relacjach polsko-rosyjskich

Kresy.pl / PAP

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zefir
    zefir :

    Panie Antoni,jeżeli wybuch na pokładzie Tupolewa zniszczył samolot,który startował w Warszawie i bez międzylądowania doleciał do Smoleńska,to ewentualny ładunek wybuchowy mógł być podłożony w nim tylko w Warszawie.To przecież logiczne-o taką logikę Putinowi chodzi.O co więc Panu chodzi?