Zdaniem litewskiej prokuratury, zachowanie przebranych w szaty liturgiczne litewskich aktorów w kościele w Turgielach nie było skierowane przeciwko wiernym i nie doszło do zakłócenia Mszy św., gdyż rozpoczęła się ona na czas. Prokuratura uważa, że choć było to etycznie niewłaściwe, to nie doszło do profanacji świątyni.

We wtorek Wileńska Prokuratura Dzielnicowa poinformowała o zakończeniu dochodzenia ws. incydentu z sierpnia br. w kościele w Turgielach na Wileńszczyźnie. Zostało ono umorzone, gdyż uznano, że nie doszło do profanacji świątyni.



Jak informowaliśmy wcześniej, w uroczystość Wniebowzięcia NMP w kościele w Turgielach w rejonie solecznickim na Litwie doszło do profanacji. Do świątyni pełnej ludzi, tuż przed rozpoczęciem mszy św., weszli trzej przebrani w szaty liturgiczne litewscy aktorzy, parodiując obrzędy religijne. Jeden z nich był przebrany za papieża, z makijażem imitującym „zombie” lub postać „Jokera”, dwaj inni za księży katolickich. Jeden z nich, aktor-komik Vitalijus Cololo zwrócił się do wiernych po polsku mówiąc, że „Apokalipsy w tym roku nie będzie” i zachęcając zgromadzonych do udziału w show mającym „wzmocnić ich wiarę”. Okazało się, że była to „akcja promocyjna” na potrzeby nowego widowiska Emilisa Vėlyvisa, reżysera mającego opinię skandalisty. Sam Vėlyvis zamieścił nagranie z profanacji w sieci.

Przeczytaj więcej: Litwini zakłócili mszę na Wileńszczyźnie [+VIDEO]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W Turgielach, jak również w całym rejonie solecznickim, zdecydowaną większość mieszkańców stanowią Polacy. Samorządowcy rejonu solecznickiego wydali oświadczenie, potępiając zachowanie Litwinów.

Prokuratura orzekła, że działania aktorów nie były skierowane przeciwko wiernym. „Ich celem było nie zakłócanie Mszy św., ale zaplanowana reklama imprezy komercyjnej. Msza św. rozpoczęła się w czas, jak i było zaplanowane” – napisano w oświadczeniu.

Co prawda wileńska prokuratura przyznała, że litewscy aktorzy zachowali się w miejscu publicznym niezgodnie z podstawowymi zasadami etyki, ale uznała, że swoim zachowaniem, jak podaje portal L24.lt, „nie okazali wielkiego lekceważenia wobec otoczenia”. Uznano też, że nie zostały naruszone interesy społeczeństwa.

„W tym wypadku nie zanotowano następstw, które byłyby warunkiem odpowiedzialności karnej, ale takie działania mogą być odbierane jako nieduże naruszenie porządku publicznego. Podczas dochodzenia przesłuchano kilka osób będących w kościele i które wskazały, że poczuły się poniżone i zszokowane. Ich zdaniem, taki sposób reklamy jest nieodpowiedni” – napisano w oświadczeniu.

Przeczytaj: Litwa: wspierany przez państwo polskie portal przyrównuje profanację w Turgielach do rozdawania ulotek wyborczych pod kościołem

Po zakończeniu przez prokuratorów dochodzenia w tej sprawie cały materiał zostanie przekazany policji. Funkcjonariusze zdecydują, czy stosować odpowiedzialność administracyjną za naruszenie porządku publicznego.

Vėlyvis nie przeprosił wiernych, którzy poczuli się poniżeni jego kontrowersyjną reklamą przed Mszą św. w turgielskim kościele. W komentarzu napisał, że chce „podziękować urażonym, zasmuconym i nieoglądającym jego filmy, ale znającym ich na pamięć hejterom” oraz wszystkim innym, za darmową reklamę jego filmu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwane też świętem Matki Boskiej Zielnej, jest na Wileńszczyźnie obchodzone uroczyście i zwykle przyciąga do kościołów wielu wiernych. Podobnie było w środę w kościele w Turgielach, gdzie odbywała się parafialna uroczystość. W nabożeństwie uczestniczył także mer rejonu, Zdzisław Palewicz.

l24.lt / Kresy.pl

Reklama

Tagi: , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz