Zdaniem szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa, rola dolara jako światowej waluty handlowej spada z powodu nadużywania jego statusu. Rosja bada możliwości wykorzystywania walut narodowych w handlu z Turcją, Iranem czy Chinami.

Podczas swojej wizyty w Turcji, szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow spotkał się z ambasadorami i stałymi reprezentantami Turcji w organizacjach międzynarodowych. Po spotkaniu w rozmowie z dziennikarzami wyraził opinię, że ostre nadużywanie przez USA statusu dolara jako globalnej waluty rezerwowej będzie z czasem skutkowało jego osłabieniem i upadkiem znaczenia.



– Jestem pewny, że drastyczne nadużywanie statusu dolara jako globalnej waluty rezerwowej będzie z czasem skutkowało jego osłabieniem – stwierdził Ławrow, cytowany przez agencję Tass. – Będzie tracił na wartości, a coraz więcej krajów, nawet tych niedotkniętych przez amerykańskie sankcje, będzie odchodzić od dolara, żeby być po bezpiecznej stronie i liczyć na bardziej rzetelnych partnerów.

Przeczytaj także: Amerykańskie sankcje przyspieszają nadejście wielobiegunowego świata

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Szef MSZ Rosji powiedział też, że nakładane przez USA sankcje są nielegalne i naruszają „wszelkie zasady wolnego handlu” oraz reguły ONZ. Zaznaczył, że w kwestii „przezwyciężania tych nielegalnych barier i restrykcji”, jednym z głównych zadań jest wykorzystywanie walut narodowych we wzajemnych rozliczeniach handlowych, na co zwracali uwagę prezydenci Rosji i Turcji. Przypomniał, że podobny proces miał miejsce w relacjach rosyjsko-irańskich, a obecnie Moskwa negocjuje z Pekinem w tej sprawie. Ławrow dodał, że w przypadku wymiany handlowej Rosji z Chinami zainicjowano już rozliczenia w walutach narodowych.

Według części komentarzy, rosyjski minister nie złożył jednak żadnej deklaracji mówiącej o chęci rezygnacji przez Rosję z dolara w handlu międzynarodowym.

W 1990 roku udział dolara w globalnych rezerwach walutowych wynosił 47,1 proc. Z czasem znacząco się zwiększył, w 2007 roku wynosił 63,9 proc. Po wybuchu globalnego kryzysu udział dolara w tych rezerwach nieco spadł (61,2 proc. w 2013 roku), a w 2017 roku, według danych MFW, dolar stanowił 62,7 proc. aktywów rezerwowych na świecie. W tym samym czasie udział euro spadł z 26,1 proc. do 20,2 proc.

Dolar w ostatnich latach wciąż wygrywał z walutami państw BRICS oraz innych krajów, które kontestują amerykańską dominację. Według „Rzeczpospolitej”, przez ostatnie pięć lat rosyjski rubel stracił około 50 proc. wartości wobec dolara, a chiński juan nieco ponad 10 proc. Real brazylijski zniżkował o prawie 40 proc., południowoafrykański rand stracił wobec dolara 30 proc., a turecka lira aż 70 proc.

Jak informowaliśmy, Turcja w związku z pogłębiającym się kryzysem w relacjach z USA i w obliczu pogarszającej się sytuacji walutowo-gospodarczej poszukuje wsparcia innych mocarstw. Prezydent Erdogan zapowiedział emisję na rynku chińskim tureckich obligacji denominowanych w juanach. W sobotę turecki prezydent zapowiedział też dążenie do wyeliminowania dolara z rozliczeń w handlu jego kraju z Chinami, Ukrainą i Rosją. Władze tego ostatniego państwa wyraziły swoje poparcie dla jego inicjatywy.

Czytaj także: Prezydent Turcji zapowiada bojkot amerykańskich produktów elektronicznych

W 2014 roku Bank Rosji i Ludowy Bank Chińskiej Republiki Ludowej podpisały umowę, na mocy której wzajemne rozliczenia będą dokonywane w chińskim juanie i rosyjskim rublu. Jeszcze w 2016 roku juan został włączony do koszyka specjalnych praw ciągnienia, dołączając do elitarnego grona stanowionego przez amerykańskiego dolara, brytyjskiego funta, japońskiego jena oraz euro.

PRZECZYTAJ: Chińczycy chcą rozliczać handel ropą „złotym juanem”

Czytaj również: Prezydent Wenezueli chce odejść od dolara w rozliczeniach

TASS / rp.pl / Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz