Chiny będą silniejsze po koronawirusie i zaczną przejmować polskie firmy. Zresztą ten proces postępuje od dawna w całej Europie – powiedział w rozmowie z portalem “Wprost” Ryszard Florek, jeden z najbogatszych Polaków.

Zdaniem Ryszarda Florka, jednego z najbogatszych Polaków, właściciela firmy Fakro, będącej drugim największym na świecie producentem okien dachowych, po epidemii koronawirusa Chiny będą mocniejsze – stwierdził tak w rozmowie z portalem “Wprost”, opublikowanej w sobotę. Uważa, że Chińczycy zaczną przejmować polskie firmy. Florek podkreśla, że ten proces postępuje już od dawna na terenie całej Europy.

Jak informuje portal, biznesmen próbował wejść na rynek chiński. Musiał się jednak z niego wycofać, ponieważ konkurencja podkupowała mu klientów. Podkreśla, że nie tylko Chińczycy, lecz także firmy europejskie. “Niech polskie firmy planujące ekspansję za granicą pamiętają: Na polską firmę nikt tam nie czeka” -dodaje.

Podkreśla, że w momencie gdy on pozyskuje jednego klienta za granicą, jego rywal płaci dwukrotnie więcej, żeby szybko go stracił. “Tak nie funkcjonuje wolny rynek. To nie jest uczciwa konkurencja. To dobijanie nas” – podkreśla.

Ryszard Florek od lat obserwuje opisywany proces – kupowanie przez Chińczyków firm z Europy. Uważa, że Chiny wyjdą z kryzysu wzmocnione. “Są największym światowym producentem maseczek, środków ochrony, elektroniki. A na te towary jest dzisiaj rekordowy popyt” – czytamy.

“Oni na epidemii zarobią, a europejskie firmy zaczną się sypać” – podkreśla. Uważa, że polscy przedsiębiorcy nie mają szans na równą konkurencję z niemieckimi czy amerykańskimi, wytwarzającymi swoje produkty właśnie w Chinach. “Tam nie ma demokracji, norm środowiskowych, są niskie koszty pracy, dopłaty do eksportu, mniejsza biurokracja, dzięki czemu firma zlecając produkcję Chińczykom, jest w stanie wytworzyć tani produkt” – podkreśla Florek.

Jest zdania, że Unia Europejska nie opracuje skutecznych metod prawnych, mogących zatrzymać chińską ekspansję. “To zawsze rodzi retorsje. Jeżeli my zablokujemy Chińczyków w Unii, to oni zablokują europejskie firmy działające u nich” – mówi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zobacz także: Polska jak kolonia – sektor handlowy niemal całkowicie w rękach zagranicznego kapitału

Jak czytamy, przedsiębiorca usiłuje od lat edukować ekonomicznie Polaków. Wielokrotnie podkreślał znaczenie patriotyzmu konsumenckiego. Mówi o “tarczy konsumenckiej”. Podkreśla, że Polacy powinni wybierać w sklepach przede wszystkim polskie, lokalne produkty, nie zaś asortyment zagraniczny. “To kampania, która nie wymaga wydawania miliardów złotych, tylko przeprowadzenia prostych działań edukacyjnych w mediach i szkołach” – wyjaśnia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Na ryzyko przejmowania europejskich firm przez Chińczyków zwracała niedawno uwagę wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Margrethe Vestager. W wywiadzie dla „Financial Times” podkreśliła poziom zagrożenia wynikający z tego zjawiska. “Trzeba być świadomym, że to zagrożenie jest realne. Kondycja spółek bardzo się pogorszyła w związku z epidemią koronawirusa i wymuszonymi całą sytuacją przestojami oraz zerwaniem łańcuchów dostaw” – powiedziała.

Sugerowała, że państwa europejskie powinny kupować udziały w przedsiębiorstwach działających na ich terenie, aby chronić je przed przejęciem przez kapitał chiński.

Zobacz także: Prezes Fakro: Polska opierając swój rozwój o zachodnie koncerny stała się półkolonią

wprost.pl / kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply