Izrael mobilizuje 70 tysięcy rezerwistów

Izraelska armia ogłosiła mobilizację około 70 tys. rezerwistów. Według przedstawicieli wojska działania mają związek z napiętą sytuacją bezpieczeństwa oraz możliwością ataków ze strony sojuszników Iranu.

W sobotę izraelskie siły zbrojne poinformowały o powołaniu około 70 tys. rezerwistów w związku z napiętą sytuacją bezpieczeństwa w regionie. Informację przekazał rzecznik wojskowy podczas spotkania z dziennikarzami.

Jak wyjaśniono, większość zmobilizowanych stanowią specjaliści obrony przeciwlotniczej oraz żołnierze formacji odpowiedzialnych za ochronę terytorium kraju. Jednocześnie podkreślono, że zwiększona zostanie także obecność wojskowa w rejonach przygranicznych. Rzecznik zaznaczył, że „na naszych granicach będzie również utrzymywana silna obecność wojskowa”.

Przedstawiciel armii poinformował, że wojsko przygotowuje się na różne warianty rozwoju sytuacji, zarówno w zakresie ochrony granic państwa, jak i ewentualnych ataków ze strony sprzymierzonych z Iranem ugrupowań. Jak zaznaczył, siły zbrojne pozostają w gotowości do reagowania na możliwe zagrożenia.

Zapytany o czas trwania mobilizacji rzecznik odpowiedział krótko: „Tak długo, jak będzie to konieczne”.

Rzecznik odniósł się również do izraelskich działań zbrojnych skierowanych przeciwko Iranowi. Wyjaśnił, że „nasze pierwsze uderzenia były wymierzone w cele istotne dla naszej swobody działania”. Dodał, że część operacji była skierowana przeciwko „celom o szczególnym znaczeniu oraz osobom zaangażowanym w plan zniszczenia Izraela”.

Izrael przeprowadził w sobotę zmasowany atak na Iran, w którym uczestniczą także Stany Zjednoczone. Prezydent USA Donald Trump potwierdził rozpoczęcie „poważnych operacji bojowych” przeciwko Iranowi i jednocześnie wezwał do zmiany władz w Teheranie. Działania USA otrzymały kryptonim „Epicka Furia”.

Wieczorem tego samego dnia władze Izraela poinformowały, że dysponują dowodami wskazującymi na śmierć irańskiego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego, w wyniku izraelsko-amerykańskich ataków. Tymczasem irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi w rozmowie z NBC News oświadczył, że Teheran „mógł stracić jednego lub dwóch dowódców”, jednak według jego wiedzy – najwyższy przywódca Iranu ajatollaha żyje.

Irańskie władze podały, że izraelsko-amerykańskie naloty objęły 24 z 31 prowincji kraju. Bombardowania uderzyły m.in. w szkołę w prowincji Hormozgan w południowym Iranie, powodując śmierć co najmniej 85 uczniów oraz obrażenia u 60 kolejnych.

Według Irańskiego Czerwonego Półksiężyca w czasie ataku Izraela i USA zginęło co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych.

Iran przeprowadził odwetowe uderzenia rakietowe na amerykańskie instalacje wojskowe na Bliskim Wschodzie. Celem ataków były bazy USA w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Iraku.

Kolejno  Irańska Gwardia Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosiła zakaz przepływu statków przez Cieśninę Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone zalecały operatorom statków handlowych unikanie całego regionu Zatoki Perskiej, w związku z ryzykiem dalszej eskalacji działań zbrojnych.

Stanom Zjednoczonym i Iranowi nie udało się dojść do porozumienia w czasie rozmów pokojowych w Genewie, które odbyły się 26 lutego. Największą rozbieżnością pozostał program rakietowy Iranu. Teheran nie chciał rezygnować z rozwijania i produkcji rakiet balistycznych o zasięgu do 3 tys. km, zdolnych dosięgnąć terytorium Izraela.

Kresy.pl/Yahoo

Tagi: , ,
forma płatności