Prezydent Iranu Hasan Rowhani podpisał ustawę, na mocy której amerykańscy żołnierze stacjonujący na Bliskim Wschodzie zostali uznani za terrorystów, a rząd USA za „sponsora terroryzmu”.

Ustawa w tej sprawie została w ubiegłym tygodniu przyjęta przez irański parlament zdecydowaną większością głosów, jako odpowiedź na wcześniejsze działania Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, że na początku kwietnia br. prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone uznały irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną. Premiera Izraela Benjamin Netanjahu twierdził, że stało się to na jego prośbę. Był to pierwszy przypadek, gdy Stany Zjednoczone wpisały na listę ugrupowań terrorystycznych jakąś część sił zbrojnych obcego państwa. Do tej pory Amerykanie wpisali na „czarne listy” liczne podmioty i osoby powiązane ze Strażnikami Rewolucji, ale nie ich samych jako organizację.

Przeczytaj: Płk. Wilkerson: Pompeo szykuje grunt pod wojnę z Iranem

Zgodnie z treścią ustawy, Iran uznaje amerykańskie dowództwo teatru Bliskiego i Środkowego Wschodu (CENTCOM – United States Central Command; Centralne Dowództwo armii USA) wraz z podległymi mu wojskami za organizację terrorystyczną.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Po tym, jak prezydent Rowhani podpisał we wtorek tę ustawę, zobligowane do jej wdrożenia są m.in. irańskie służby wywiadowcze, resortu spraw zagranicznych i obrony, a także Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego.

„CENTCOM jak również siły, organizacje i organy będące pod jego dowództwem, zostają uznane za terrorystów, a udzielanie jakiejkolwiek pomocy – w tym wojskowej, wywiadowczej, finansowej, technicznej, edukacyjnej, administracyjnej i logistycznej – tym siłom w celu przeciwdziałania Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej i Islamskiej Republice Iran oznacza kolaborację w akcie terroru” – głosi treść ustawy.

Zdaniem wiceministra spraw zagranicznych Iranu Abbasa Arakcziego, irańskie wojska mają teraz prawo zaatakować Amerykanów w każdym miejscu na Bliskim Wschodzie. Wcześniej dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wielokrotnie informowali, że amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, jak również amerykańskie lotniskowce w Zatoce Perskiej, znajdują się w zasięgu irańskich rakiet.

Od czasu, gdy w maju 2018 roku Donald Trump wypowiedział umowę nuklearną JCPOA z 2015 roku między Iranem a sześcioma światowymi mocarstwami, a potem przywrócił sankcje gospodarcze, stosunki na linii Waszyngton-Teheran stały się mocno napięte.

Niespełna dwa tygodnie temu najwyższy przywódca polityczno-duchowy Iranu, ajatollah Ali Chamenei mianował nowego dowódcę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Został nim 59-letni gen. Hosejn Salami. Dotychczas pełnił on funkcję zastępcy dowodzącego tę formacją gen. Mohammada Alego Dżafariego. Ten ostatni dowodził Korpusem od 11 lat. Irańskie źródła nie podają przyczyn zmiany na stanowisku dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Jednak nastąpiła ona wkrótce pod decyzji władz USA, które uznały IRGC za organizację terrorystyczną, co oznacza objęcie szczególnymi restrykcjami firmy powiązane z Korpusem oraz przedsiębiorstwa, które podjęły z tymi firmami współpracę.

Presstv.com / rmf24.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz