Samochód dostawczy Elvi będzie testowany na ulicach Lublina od początku października.

Na początku października br. na ulice Lublina i okolic wyjedzie prototyp pierwszego polskiego elektrycznego samochodu dostawczego Elvi. Auto, które jest wspólnym dziełem Ursusa i zakładów Cegielskiego, będzie przechodziło testy drogowe.



Prototyp Elvi został po raz pierwszy zaprezentowany w 2016 roku na targach w Hanowerze. Silnik do niego dostarczyła spółka H.CEGIELSKI-POZNAŃ, pozostałe elementy pojazdu są wyprodukowane przez Ursus. Według oficjalnych informacji, ten elektryczny samochód dostawczy o masie całkowitej do 3,5 tony ma mieć minimalną ładowność 1100 kg. Zasięg na jednym ładowaniu baterii ma wynieść około 150 km, a prędkość maksymalna – 100 km/h. Firma deklaruje, że wszelkie parametry będzie można dopasować do indywidualnych potrzeb klienta. Zasięg pojazdu będzie mniejszy niż w amerykańskich teslach. Przy czym trzeba brać pod uwagę znacznie większe obciążenie pojazdu, które wpłynie na tempo zużycia baterii. Jednak ładowałaby się ona błyskawicznie – do 90 proc. w zaledwie 15 minut.

Napęd, którym dysponujemy, to najnowocześniejsza technologia na świecie, wyprzedzająca rozwiązania oferowane przez konkurencję. Innowacyjne napędy z indukcyjnymi silnikami pięciofazowymi wyróżnia podwyższony moment obrotowy. Jest o 15 proc. większy niż rozwiązania dostępne na rynku. Napędy są mniejsze, lżejsze, przez co idealnie nadają się do zastosowania w pojazdach – cytuje słowa prezesa Cegielskiego Wojciecha Węcławka Dziennik Wschodni. Pojazd będzie dostępny w dwóch wersjach silnikowych– z jednym silnikiem elektrycznym o mocy 60-70 kW w centralnej części samochodu lub z dwoma po 35 kW każdy (umieszczonych na nadkolach).

Podoba Ci się ta strona?
Wesprzyj nas.

Przypomnijmy, że na początku września br. rzecznik prasowy Ursusa zapowiadał, że w ciągu miesiąca powstanie prototyp „dostawczaka”, po czym ruszy jego proces homologacji. Produkcja seryjna samochodu dostawczego Ursusa może ruszyć już w II kwartale 2018 roku.

Kresy.pl / Dziennik Wschodni

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz