Podczas wtorkowego briefingu rzecznik prasowa Departamentu Stanu USA Heather Nauert oświadczyła, że doniesienia o rzekomym zawieszeniu współpracy w zakresie bezpieczeństwa czy dialogu na wysokim szczeblu z Polską są zwyczajnie nieprawdziwe. Zaznaczyła zarazem, że „to nie oznacza, że nie mamy różnicy zdań” w sprawie noweli ustawy o IPN. Część komentatorów i polityków zaznacza, że Nauert faktycznie nie zaprzeczyła istocie sprawy – presji administracji USA na Polskę ws. ustawy o IPN.

Według dzisiejszych doniesień portalu Onet.pl, strona polska miała usłyszeć od Amerykanów „brutalne ultimatum” w związku z nowelą ustawy o IPN. Podano, że prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki mieli zostać, w związku z kontrowersjami wokół tej ustawy, uznani nieoficjalnie za „persona non grata” w Białym Domu – do czasu wprowadzenia zmian do krytykowanej przez USA ustawy o IPN. Amerykanie mieli rzekomo grozić też blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych oraz przekazać Polakom, że jeśli polska prokuratura zacznie ścigać na podstawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela Stanów Zjednoczonych, to skutki tego będą „dramatyczne”. Portal powołuje się na notatkę sporządzoną 20 lutego przez pracownika ambasady RP w USA.

Podczas wtorkowego briefingu Heather Nauert, rzeczniczka Departamentu Stanu USA, była pytana o doniesienia polskich mediów w tej sprawie.

– Jasno wyraziliśmy nasze obawy odnośnie tej ustawy – zaznaczyła Nauert, odwołując się do wcześniejszego oświadczenia Departamentu Stanu i samego szefa amerykańskiej dyplomacji Reksa Tillersona w tej sprawie. Podkreśliła, że władze USA rozmawiały na ten również także z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce, Paulem W. Jonesem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Doniesienia o rzekomym zawieszeniu współpracy dotyczącej bezpieczeństwa lub dialogu na wysokim szczeblu [z Polską], są zwyczajnie nieprawdziwe – powiedziała Nauert. Dodała, że Polska jest „bliskim sojusznikiem” NATO  i „to pozostanie, to się nie zmieniło”, ale jasno zaznaczyła, że „to nie oznacza, że nie mamy różnicy zdań w sprawie prawa, które weszło w życie”.

– Mamy obiekcje, zastrzeżenia względem tej ustawy, wyraziliśmy je bardzo jasno – powiedziała Nauert (później jeszcze kilka razy to powtórzyła). – Wierzymy, że byliśmy i będziemy w stanie prowadzić szczere rozmowy, a media będą mogły w swobodny sposób to relacjonować, nawet w taki sposób, z którym kraje nie do końca będą się zgadzać. To jest ważne, w taki sposób ludzie uczą się o przeszłości. Więc będziemy zachęcać [polski] rząd, żeby uważnie wsłuchiwał się w nasze stanowisko oświadczyła Nauert.

Rzeczniczka resortu dyplomacji USA zapewniła, że nadal prowadzone są rozmowy miedzy Polską i USA na stopniu dyplomatycznym. Dodała też, że stanowisko Waszyngtonu w sprawie gwarancji sojuszniczych względem Warszawy nie uległo zmianie.

Nauert nie chciała jednak jasno odpowiedzieć, czy hipotetyczne spotkanie polskiego prezydenta czy premiera z prezydentem Donaldem Trumpem jest możliwe. Mówiła głównie, że nic jej nie wiadomo nt. planowanych spotkań na szczeblu prezydentów USA i Polski, a odnośnie lipcowego szczytu NATO nie ma na razie żadnych szczegółów. Podkreśliła jednak, że USA „nie porzucą zaangażowania na rzecz bezpieczeństwa Polski”. Na pytanie korespondenta PR Warka Wałkuskiego, czy w takim razie szef MSZ Polski jest mile widziany w Waszyngtonie, w Departamencie Stanu, Nauert odpowiedziała, że nic jej nie wiadomo nt. jakiś planowanych spotkań tego rodzaju.

Jeden z dziennikarzy zapytał Nauert, czy mogłaby po prostu przy okazji zapytać Wessa Mitchella, asystenta sekretarza stanu, co jego zdaniem mógł powiedzieć, co wywołało u Polaków „wrażenie”, że zostali źle potraktowani. – Mogę spróbować, ale niczego nie gwarantuję – odparła Nauert.

Do czasu opublikowania artykułu, a także później (do 1 w nocy czasu polskiego) na oficjalnych profilach Departamentu Stanu i rzecznika tego resortu na Twitterze nie pojawiło się ani nagranie, ani żadna informacja o wypowiedzi Nauert nt. relacji Polska-USA.

„Brutalne ultimatum”?

Według Onetu, podczas spotkania z polskimi dyplomatami wysokiej rangi urzędnicy amerykańscy sformułowali „brutalne ultimatum” w sprawie ustawy o IPN. Według tego portalu, kluczową rolę miał odegrać Wess Mitchell, jeden z najbliższych współpracowników Rexa Tillersona, szefa amerykańskiej dyplomacji. W trakcie spotkania z Polską delegacją miał zapowiedzieć, że Stany Zjednoczone wprowadzają dla polskich władz zakaz kontaktów dwustronnych na najwyższym szczeblu. Przypomnijmy, że to właśnie spotkanie z Mitchellem było kluczowe podczas wizyty wiceministra spraw zagranicznych Marka Magierowskiego w USA. On sam zaznaczył, że ta rozmowa  z asystentem Tillersona ds. europejskich i euroazjatyckich miała najważniejsze znaczenie ze wszystkich, które odbył w Waszyngtonie.

Wcześniej doniesieniom portalu Onet zaprzeczał wiceszef MSZ, Bartosz Cichocki. – To nieprawda, nie było żadnego ultimatum tego rodzaju – powiedział wiceminister w rozmowie z TVN24. Cichocki zaprzeczył również, jakoby Amerykanie zablokowali spotkania najwyższego szczebla ze stroną polską do czasu wydania interpretacji w sprawie nowej ustawy o IPN przez Trybunał Konstytucyjny. – Strona amerykańska wyrażała konsekwentnie – nie jest to dla nas zaskoczenie – zaniepokojenie, pytania o ustawę o IPN jeszcze na etapie projektu. Ma nadal swoje wątpliwości, jesteśmy w kontakcie z dyplomatami amerykańskimi, nie ma w tych kontaktach języka ultimatów – powiedział Cichocki. Dodał, że żadne spotkania Dudy z prezydentem Trumpem nie były planowane.

Jednak informację o „sankcjach” potwierdziły także portal Wirtualna Polska powołując się na źródło amerykańskie, oraz portal BuzzFeed, opierając się na źródle dyplomatycznym w Warszawie.

Do kwestii odniósł się współautor artykułu, red. Andrzej Gajcy z Onet.pl według którego Nauert prostuje rzeczy, które nie padły w tekście. Podkreśla, że tekst dotyczył przede wszystkim gróźb ze strony USA ws. ustawy o IPN.

Również część komentatorów zwraca uwagę, że nic w oświadczeniu Departamentu Stanu nie przeczy informacjom, o których mowa w artykule Gajcego i Stankiewicza, ale niektórzy wolą „tkwić w matriksie wstawania z kolan”. Głos zabrali również politycy, m.in. Robert Winnicki:

Jutro do Waszyngtonu wybiera się szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, który ma zaplanowane spotkania w Departamencie Stanu. W rozmowie z RMF FM nie chciał komentować rzekomych „sankcji” zapewniając, że rzecznik MSZ odniesie się do tej sprawy. „Żadne z planowanych spotkań z władzami w Waszyngtonie nie zostało odwołane” – zapewniał jednocześnie Szczerski.

Przeczytaj: Pilne spotkanie prezydenta, premiera i szefa MSZ w sprawie „sankcji” USA? Szczerski dementuje

W ubiegłym tygodniu „Dziennik Gazeta Prawna” pisał, że zamrożenie kontaktów na wysokim szczeblu zdają się potwierdzać wydarzenia z lutego br. – na początku tego miesiąca na Polsko-Amerykańskim Szczycie Przywództwa w Miami nie pojawił się żaden wysoki amerykański urzędnik, choć liczono na obecność wiceprezydenta Pence’a. Pierwotnie na szczycie miał być premier Mateusz Morawiecki. Nie doszło także do spotkania Pence’a z Andrzejem Dudą podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, pomimo podejmowanych prób aranżacji takiego spotkania przez stronę polską (DGP nie wykluczała jednak, że był to efekt braku czasu Pence’a). Gazeta sugerowała także, że pod znakiem zapytania stoją spotkania na najwyższym szczeblu z amerykańskimi władzami z okazji przejęcia przez Polskę przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w maju. Zakładano, że polecą wówczas do USA prezydent Duda i premier Morawiecki.

Wprost.pl / Abcnews  / Twitter.com / tvn24.pl/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    dls Maverick :

    Nie sposób już ukrywać, że polityka zagraniczna PiS jest katastrofalnie zła, nieprofesjonalna i strasznie szkodliwa. Ataki na Rosjan, nieudany reset z Białorusią, coraz gorsze relacje z Ukrainą, brak postępów w relacjach z Litwą, non stop kłótnie z Niemcami i Francją, konflikty z Brukselą – to ledwie początek całego katalogu. Teraz nadszedł czas sporu z USA.

    • Sun Escobar
      Sun Escobar :

      @dls Maverick Najgorszym wrogiem Polaków nie są żydzi, czy ukraińcy, bo z nimi sobie damy radę. Najgorszy jest sztuczny rozłam na PIS, PO, SLD itd. Spolaryzowanie Polaków, kłótnie, nigdy nie wychodziły Polakom na dobre. A, że ukraińcy, czy żydzi nas atakują Polskę , jest to pokosie skonfliktowanej Polski. Oni tylko wykorzystują, by coś na tym ugrać. PIS zamiast skupić się na zjednaniu Polaków, skupił się na podlizywanie żydom, co powoduje dalszą degradację i rozłam stosunków wewnątrz kraju.

  2. Avatar
    jaro7 :

    Oczywiście że nie zawieszą kontaktów!!! Bo jacy inni frajerzy beda za ogromne pieniądze kupować ich wojskowy szrot typu rakiety „patriot”,kto bedzie jako wasal wspierał Banderoland.Kto bedzie machał szabelka w stronę Rosji?Znajdzie inne państwo poza Polska gdzie ten kraj wspiera inny który non stop pluje im w twarz i jest to bez ŻADNEJ reakcji.Wyobrażacie sobie by np USA wspierało obecnie Koreę Północną czy Iran?!!!Terazbędzie do tego bardzo silna propaganda pro żydowska,będą kolejne muzea,pomniki,nazwy ulic i sprzedawanie Polski żydom.Oczywiscie będzie wzmozona walka z przejawami „antysemityzmu” i ‚antybanderyzmu’.