c

Sprawa dotyczy nie tyle samej budowy wieży widokowej na Śnieżniku, ale sposobu, w jaki jest ona realizowana. Według czeskich aktywistów, decyzja środowiskowa pozwala wyłącznie na transport materiałów budowlanych śmigłowcem, a Polacy wożą je specjalnie budowaną drogą. Zdaniem Czechów, to mocno ingeruje w przyrodę masywu.

Czeskie organizacje ekologiczne zaalarmowały w tej sprawie Ministerstwo Środowiska swojego państwa. W odpowiedzi na to czeski resort zapowiedział, że przyjrzy się inwestycji. Według stacji TOK FM, jeśli uzna, że aktywiści mają rację, to wokół Śnieżnika może wybuchnąć spór podobny do tego, jaki rozgorzał ws. kopalni w Turowie. Może to też oznaczać kolejną interwencję ze strony Komisji Europejskiej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl
 

Burmistrz Stronia Śląskiego, który jest inwestorem przy budowie wieży odpiera zarzuty Czechów. Według niego, ciężkiego sprzętu używa się na Śnieżniku, ale nie z powodu wieży, lecz tylko do celów budowy drogi. Jego zdaniem, Czechom wcale nie chodzi o przyrodę, lecz po prostu nie chcą konkurencji dla innej wieży, która powstaje kilka kilometrów dalej, na czeskim szczycie Wietrow.

Dodajmy, że kiedyś na Śnieżniku istniała już wieża widokowa, zbudowana pod koniec XIX wieku z kamienia. Miała kształt cylindrycznej, 6-kondygnacyjnej baszty o wysokości ponad 33 metrów. Wówczas nadano jej imię cesarza niemieckiego, Wilhelma I, a obok dobudowano małe schronisko. Przetrwała do 1973 roku, kiedy to mocno zaniedbana konstrukcja została wysadzona w powietrze. Oficjalnie, powodem miał być zły stan techniczny budowli.

Jak pisaliśmy, w środę rzeczniczka Komisji Europejskiej poinformowała o złożeniu wniosku o przyłączenie się KE po stronie Czech przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w sprawie przeciwko Polsce, dotyczącej kopalni Turów. Wcześniej stroną sporu z naszym krajem były tylko Czechy. Wzmacnia to pozycję strony czeskiej w sporze z Polską i jest sygnałem ze strony Komisji, że sprawa nie jest tylko problemem polsko-czeskim.

Jak podała rzecznika Komisji, prowadzone są wobec Polski „horyzontalne postępowania”, dotyczące „niedociągnięć zaobserwowanych w kilku sprawach „, w tym w przypadku Turowa. Chodzi o dostęp do wymiaru sprawiedliwości, transpozycję dyrektywy środowiskowej i uzasadnienie wyłączeń na mocy ramowej dyrektywy wodnej

Przeczytaj także: Komisja Europejska skierowała do TSUE sprawę przeciwko Polsce i Czechom

Ostatnio pisaliśmy, że minister środowiska Czech, Richard Brabec, zapowiedział kolejne wymierzone w Polskę działania w kwestii kopalni w Turowie. Mianowicie, czeski rząd polecił swojemu pełnomocnikowi, Martinowi Smolkovi, by ten wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z wnioskiem o nałożeniem na Polskę karnej opłaty w wysokości 5 mln euro dziennie. W ten sposób Polska miałaby ponieść konsekwencję nie zatrzymania działalności w kopalni odkrywkowej Turów. Czesi chcą w ciągu kilkunastu tygodni wynegocjować umowę, która ma „obejmować rekompensatę, zwrot wydatków, zarówno przeszłych, obecnych, jak i przyszłych, które dotyczą budowy nowych i wzmocnienia istniejących źródeł wody pitnej po czeskiej stronie granicy”. Obliczają ich koszt na 40-50 mln euro. Polska będzie też musiał przedłożyć Pradze pełną informację na temat wpływu działalności kopalni Turów na środowisko naturalne ,w tym na stan wód gruntowych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

TSUE jeszcze 21 maja zobowiązał Polskę do natychmiastowego zamknięcia kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów. Decyzja ta nie została jak do tej pory wykonana przez stronę polską.

Kopalnia Turów dostarcza taśmociągami surowiec dla lokalnej elektrowni dostarczającej 7-10 procent energii wytwarzanej w naszym kraju.

Dodajmy, że w środę tysiące górników i energetyków protestowało na ulicach Warszawy przeciwko działaniom mającym na celu zamknięcie kopalni Turów.

tokfm.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz