Europosłanka Konfederacji Anna Bryłka ostrzegła, że planowana umowa handlowa między Unią Europejską a Ukrainą może doprowadzić do poważnych problemów dla polskiego rolnictwa. Jej zdaniem porozumienie zwiększy kontyngenty importowe i ponownie doprowadzi do napływu towarów z Ukrainy, podobnie jak w 2023 roku.
Nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Ukrainą może mieć negatywne skutki dla polskiego rolnictwa – oceniła europosłanka Konfederacji Anna Bryłka. W piątek, w rozmowie w programie „Graffiti” na antenie Polsat News, polityk odniosła się do porozumienia, które ma zostać ostatecznie przyjęte przez Unię Europejską pod koniec listopada.
.@annabrylka: Rząd nie panuje nad tym, co KE wynegocjowała z Ukrainą w nowej umowie handlowej. Nasi rolnicy nie będą mieli szans, by się utrzymać! @marcinfijolek pic.twitter.com/sNEIv8xa3D
— Graffiti_PN (@Graffiti_PN) October 10, 2025
Dokument został już zaakceptowany przez Komitet Stałych Przedstawicieli UE, a jego zatwierdzenie przez Radę Europejską planowane jest na 13 października. Bryłka zwróciła uwagę, że w jej ocenie przyjęcie umowy doprowadzi do zwiększenia limitów importowych na artykuły rolne z Ukrainy, co może uderzyć w rolników z krajów sąsiadujących z tym państwem, w tym w Polskę.
– Cały czas mam wrażenie, że polski rząd nad tym procesem w ogóle nie panuje, ponieważ głosowanie w COREPER, w sprawie przyjęcia umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, odbyło się przy poparciu Polski – powiedziała. Jak dodała, niektóre państwa członkowskie, w tym Słowacja, krytykowały to porozumienie, wskazując na ryzyko destabilizacji lokalnych rynków rolnych. – Jestem bardzo zaskoczona taką ignorancją ze strony polskiego rządu, ponieważ sytuacja w rolnictwie jest trudna – podkreśliła europosłanka.
Bryłka zauważyła, że choć skala nowego mechanizmu będzie mniejsza niż w przypadku obowiązującego wcześniej unijnego systemu bezcłowego importu z Ukrainy, to i tak przewidywany napływ towarów będzie znacznie większy niż przed wybuchem wojny na Ukrainie.
– Przed wojną kontyngent na cukier wynosił 20 tysięcy ton, a obecnie to 100 tysięcy ton. Pytanie brzmi, gdzie te kontyngenty trafiają. W większości pozostają w krajach przyfrontowych, takich jak Polska – wyjaśniła Bryłka.
W ocenie eurodeputowanej, polscy rolnicy nie będą w stanie konkurować na równych zasadach z produktami sprowadzanymi z krajów trzecich. – Nie są w stanie konkurować na nieuczciwych warunkach z importem z tych państw – powiedziała.
Dodała również, że rząd w Kijowie uznał wynegocjowane porozumienie za swój sukces. – To pokazuje, że czeka nas zalew ukraińskich towarów, tak jak w 2023 roku, kiedy mieliśmy masowe protesty rolników z powodu importu zboża – oceniła Bryłka.
Kresy.pl/Polsat News
































