Tak wynika z wewnętrznego badania IPF Group.

Cytowany w komunikacie IPF Mariusz Dolata mówi, że – Znalezienie pracownika, który jest jednocześnie emigrantem zarobkowym i zadowolonym z pracy pracownikiem, jest trudnym zadaniem. Obcokrajowców zazwyczaj do pracy poza granicami własnego kraju zmusza sytuacja życiowa i godzą się na wszelkie warunki, aby zdobyć pieniądze. Jednak, jak pokazuje nasze wewnętrzne badanie, Ukraińcy w Polsce czują się bardzo dobrze i chętnie zostają u nas na dłużej. Chwalą oni zarówno wysokość zarobków, jak i samą Polskę, która jest ich tymczasowym domem. Sam fakt, że prawie wszyscy deklarują chęć ponownego przyjazdu do Polski, napawa optymizmem.



Według raportu, prawie połowa znajdujących zatrudnienie w Polsce Ukraińców posiada wyższe wykształcenie, 32 proc. zasadnicze zawodowe, a co piąty – średnie.

Portal Forsal, powołując się na dane raportu, informuje – Na pytanie dotyczące wysokości sumy wysyłanej miesięcznie do bliskich odpowiedzi były bardzo zróżnicowane. Najwięcej osób (28%) zdeklarowało kwotę do 200 zł, natomiast 18% odpowiedziało, że wysyła do rodziny ponad 1 500 zł miesięcznie. Natomiast co siódmy pracujący w Polsce Ukrainiec przeciętnie wysyła rodzinie 750-1 000 zł, podano także.

Z raportu wynika, że – Ukraińcy w zdecydowanej większości (71%) dobrze oceniają zarówno pracodawców, jak i atmosferę panującą w miejscu pracy, podczas gdy tylko 3% respondentów ma negatywne zdanie na ten temat. Najwięcej trudności sprawia pracownikom słaba znajomość naszego języka, na którą wskazuje 33% osób, aż 21% ankietowanych wskazało na trudności urzędowe jako główny problem związany z zatrudnieniem w naszym kraju. Wśród zalet pracy w Polsce najczęściej obywatele Ukrainy wymieniali wynagrodzenie (40%) oraz podkreślali, że Polska jako kraj zdecydowanie ‚da się lubić’ (35%).

ZOBACZ RÓWNIEŻ: ONR będzie protestować przeciwko wschodniej polityce imigracyjnej rządu

Badanie IPF przeprowadzono w lutym br. Wielkość próby wyniosła 203 respondentów.

kresy.pl / forsal.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • polski_pan :

      Nawet po przyłączeniu lepiej płatna praca nie przyjdzie do nich sama. Jak dostaliby polski paszport wszyscy młodzi pojadą na Zachód po konkretne pieniądze , na emerytury i renty pozostałych będziemy musieli pracować my tutaj. Dziękuję postoję. Niech się wezmą do pracy i niech się bronią przed moskalami.

      • mazowszanin :

        Polsce zarówno Lwów, jak i inne przedwojenne terytoria zabrane przez Traktaty Teherańskie, Jałtańskie i Poczdamskie (bez jej wiedzy, udziału i akceptacji w tamtym czasie) dla imperium sowieckiego dziś nie są jej potrzebne, ani do szczęścia ani dla korzyści. Ich asymilacja by była równie dużym ciężarem, co wschodnie landy (dawne NRD/DDR/GDR) są ciężarem dla Niemiec. Po zjednoczeniu Niemiec optymistyczne informacje mówiły, że poziom ekonomiczno-gospodarczy obu stref wyrówna się w 10-15 lat. Minęło 25 lat i końca dotowania wschodnich landów, kosztem inwestycji w zachodnich, nie widać. Takie wyrównywanie musi trwać, moim zdaniem chyba tyle, co istniał NRD/DDR/GDR – około 40 lat. De facto będzie to i tak „urawniłowka” jak nie do byłego poziomu zachodnich Niemiec, to może i nawet w dół w porównaniu do tego, co osiąga teraz Polska. Wytłumaczę, co mam na myśli: Polska rozwija się, podczas gdy Niemcy inwestują we wschodnie landy kosztem zachodnich, które są zaniedbywane (a skrajnym dowodem tego jest stan autostrad na zachodzie i południu Niemiec oraz stan kolejowych mostów i wiaduktów – ostatnio była informacja o tym, jak są zaniedbane i wymagają pilnych remontów). Niemców ledwie stać finansowo na takie coś, jak połączenie i ujednolicenie obu części Niemiec… Polska zapewne nie popełni takiego ekonomicznego błędu konsolidacyjnego nawet gdyby Andrij Sadowyj sam osobiście o to prosił razem z Ołehem Tiahnybokiem i Dmytro Jaroszem. Z Ukrainą, jest problem inwestycji na około 70 lat. Czemu aż tyle lat wskazuje? Tyle musi trwać co najmniej, co były te tereny w sowieckiej strefie gospodarczo-polityczno-społecznej. Tak to widzę.