„Ponownie potwierdzam, że kategorycznie odrzucamy naruszanie przez izraelskiego wroga suwerenności Libanu i jego świętego prawa do wykorzystywania wszystkich jego zasobów gospodarczych” – powiedział dowódca armii libańskiej generał Joseph Aoun.

Rośnie izraelsko-libańskie napięcie związane z libańskim przetargiem na poszukiwanie gazu i ropy w akwenie, do którego prawa rości sobie również Izrael. Izraelczycy są również zaniepokojeni działalnością Hezbollahu na terytorium Libanu. Pod koniec stycznia, izraelski minister obrony Avigdor Lieberman poinformował, że istnieje możliwość wkroczenia armii izraelskiej na terytorium Libanu.

Ostrzeżenie Libermana jest związane z działalnością Hezbollahu na terytorium Libanu oraz produkcją rakiet w tym kraju. „Nikt z nas nie szuka przygód, ale jeśli nie będziemy mieli innego wyboru naszym celem będzie zakończenie walki tak szybkie, jak to możliwe. Niestety jak widać we wszystkich konfliktach na Bliskim Wschodzie bez żołnierzy walczących na ziemi nie da się tego osiągnąć” – powiedział Lieberman.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Szef izraelskiego resortu obrony powiedział, że bierze pod uwagę wszystkie opcje. „Musimy przygotować się do działań lądowych, nawet jeśli nie zamierzamy ich stosować” – zaznaczył.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Walt na łamach „Foreign Policy”: Iran nie jest w stanie zdominować Bliskiego Wschodu

Według niektórych raportów, obecnie Hezbollach jest w stanie wystrzelić w kierunku Izraela nawet 10-krotnie więcej pocisków rakietowych niż w trakcie drugiej wojny libańskiej w 2006 r.

Libańczycy nie zgadzają się również na wykorzystywanie libańskiej przestrzeni powietrznej do przeprowadzania ataków lotniczych na cele w Syrii.

Kresy.pl / TVP Info / Reuters




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz