Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie spotka się z prezydentem elektem dziś w Warszawie. Przewidziane jest za to spotkanie z urzędującym prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Prezydent Poroszenko przyleci do Polski na finał Ligi Europy, w którym ukraińskie Dnipro Dniepropietrowsk zagra z hiszpańskim klubem FC Sevilla. Wcześniej prezydenci Ukrainy i Polski odbędą rozmowę z Pałacu Prezydenckim.

Odwołane zostało za to spotkanie prezydenta elekta Andrzeja Dudy z Poroszenką. Oficjalnym powodem są obowiązki związane z pełnieniem przez Dudę mandatu posła do Parlamentu Europejskiego.

PAP / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. rebeliant80
    rebeliant80 :

    Jeśli Duda ma trochę rozumu, to będzie zachowywał zdecydowanie bardziej neutralny stosunek do konfliktu na Ukrainie i potępi gloryfikowanie banderowców, inaczej straci poparcie dużej części swojego elektoratu, ostatnio nawet na niezależna.pl rysuje się wyraźna przewaga przeciwników UPA nad elementem ostentacyjnie popierającym Ukrainę..

  2. jerzyjj
    jerzyjj :

    Sądząc po zachowaniu Dudy, Bruksela jest dla niego o wiele ważniejsza od Kijowa, choć jego kraj więcej niż którykolwiek inny zainwestował w „eurointegrację” wschodniego sąsiada. Nie wyklucza ona, że „przy konserwatyście Dudzie swobodny styl w kontaktach Kijowa i Warszawy ulegnie zmianie; że między nimi powstanie nacechowany szacunkiem dystans”. To też będzie wyraźny sygnał dla Petra Poroszenki, przy czym – obraźliwy. Wcześniej mile widzianemu gościowi światowych zgromadzeń politycznych po raz pierwszy wskazano jego prawdziwe miejsce w światowej hierarchii politycznej. I to wskazali Polacy, uważani za „adwokatów” Ukrainy; ci, po których mógł się tego spodziewać w ostatniej kolejności. Taki stosunek do niego Poroszenkę nie powinien dziwić – problem ten, podobnie jak wiele innych, stworzył sam”. – W Polsce przyczyny takiego stosunku się nie ukrywa: zaaprobowana przez Poroszenkę heroizacja na szczeblu państwowym bojówkarzy OUN-UPA, przyznanie statusu bojowników o niepodległość tym, którzy w 1943 roku z sadystyczną brutalnością unicestwili na Wołyniu dziesiątki tysięcy polskich cywilów, w Warszawie została przyjęta jako ciężka zniewaga – wyjaśnia „Rossijskaja Gazieta”. Dziennik podkreśla, że „ustawę o heroizacji banderowców 9 kwietnia bieżącego roku Rada Najwyższa przyjęła bezpośrednio po tym, jak jej budynek opuścił Bronisław Komorowski, który przez pół godziny opowiadał ukraińskim deputowanym o niezłomnej przyjaźni i europejskich wartościach”. Okazało się, że Duda, w odróżnieniu od odchodzącego prezydenta Komorowskiego, ma pamięć historyczną i zasady, których nie zamierza się wyrzekać. Poroszenko stoi teraz przed trudnym wyborem: chcąc utrzymać stosunki z Polską, będzie musiał w jakiś sposób przekonać ukraińskich nacjonalistów, by przestali kochać Stepana Banderę, albo nakłonić Waszyngton, by pogodził go z Dudą.