Ambasador USA w Niemczech Richard Grenell zapewnił, że Stany Zjednoczone nie chcą wojny z Iranem. Nie pozostawił jednak wątpliwości, że jeśli zginie żołnierz USA lub kraju sojuszniczego, to władze w Teheranie muszą liczyć się z odwetem.

W środę Richard Grenell, amerykański ambasador w Berlinie, swego czasu typowany jako kandydat na stanowisko doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, wypowiedział się na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, w kontekście irańskiego ataku na bazy USA w Iraku.

– Prezydent Trump nigdy nie chciał wojny. Robimy wszystko, żeby temu zapobiec. Robimy wszystko, żeby chronić nasze wojska i dyplomatów. Prezydent Trump chce rozmawiać i osiągnąć dyplomatyczne rozwiązanie. Ale to zależy od Irańczyków – powiedział Grenell w audycji na żywo, emitowanej na stronie internetowej niemieckiego dziennika „Bild”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Amerykański ambasador nie pozostawił przy tym wątpliwości, że Iran musi liczyć się z odwetem, jeśli „przekroczy czerwoną linię”. Chodzi o sytuację, w której zginąłby amerykański bądź sojuszniczy żołnierz.

Przeczytaj: Ajatollah Chamenei o ataku w Iraku: na razie to był tylko policzek dla USA

– Obecnie jesteśmy w stanie chronić wszystkich żołnierzy USA i sojuszników w Iraku. Nie damy się zaskoczyć. Dokładnie przyglądamy się sytuacji. Resort obrony i wojsko mają wszystko na oku – zapewnił Grenell.

Jak informowaliśmy, Iran przeprowadził w nocy z wtorku na środę ataki rakietowe na bazę Ain al-Assad w Iraku, gdzie stacjonują wojska USA, a także żołnierze z Polski, oraz na bazę w Irbil w irackim Kurdystanie. Jak podano, użyto 22 rakiet, zasadniczo Fateh-313, z których większość spadła na bazę al-Assad. Szef MON Mariusz Błaszczak zapewnia, że polskim żołnierzom nic się nie stało, podobnie jak minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Irańskie media twierdzą, że w wyniku ataku Amerykanie stracili kilkudziesięciu żołnierzy, a także samoloty i śmigłowce wojskowe. Waszyngton nie potwierdza tych twierdzeń i nie podaje żadnych oficjalnych informacji dotyczących strat spowodowanych atakiem.

Zobacz także: Sejm: Konfederacja apeluje o debatę nt. sytuacji na Bliskim Wschodzie [+VIDEO]

PAP / interia.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz