Ambasador USA w Niemczech Richard Grenell zapewnił, że Stany Zjednoczone nie chcą wojny z Iranem. Nie pozostawił jednak wątpliwości, że jeśli zginie żołnierz USA lub kraju sojuszniczego, to władze w Teheranie muszą liczyć się z odwetem.

W środę Richard Grenell, amerykański ambasador w Berlinie, swego czasu typowany jako kandydat na stanowisko doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, wypowiedział się na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, w kontekście irańskiego ataku na bazy USA w Iraku.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Prezydent Trump nigdy nie chciał wojny. Robimy wszystko, żeby temu zapobiec. Robimy wszystko, żeby chronić nasze wojska i dyplomatów. Prezydent Trump chce rozmawiać i osiągnąć dyplomatyczne rozwiązanie. Ale to zależy od Irańczyków – powiedział Grenell w audycji na żywo, emitowanej na stronie internetowej niemieckiego dziennika „Bild”.

 

Amerykański ambasador nie pozostawił przy tym wątpliwości, że Iran musi liczyć się z odwetem, jeśli „przekroczy czerwoną linię”. Chodzi o sytuację, w której zginąłby amerykański bądź sojuszniczy żołnierz.

Przeczytaj: Ajatollah Chamenei o ataku w Iraku: na razie to był tylko policzek dla USA

– Obecnie jesteśmy w stanie chronić wszystkich żołnierzy USA i sojuszników w Iraku. Nie damy się zaskoczyć. Dokładnie przyglądamy się sytuacji. Resort obrony i wojsko mają wszystko na oku – zapewnił Grenell.

Jak informowaliśmy, Iran przeprowadził w nocy z wtorku na środę ataki rakietowe na bazę Ain al-Assad w Iraku, gdzie stacjonują wojska USA, a także żołnierze z Polski, oraz na bazę w Irbil w irackim Kurdystanie. Jak podano, użyto 22 rakiet, zasadniczo Fateh-313, z których większość spadła na bazę al-Assad. Szef MON Mariusz Błaszczak zapewnia, że polskim żołnierzom nic się nie stało, podobnie jak minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Irańskie media twierdzą, że w wyniku ataku Amerykanie stracili kilkudziesięciu żołnierzy, a także samoloty i śmigłowce wojskowe. Waszyngton nie potwierdza tych twierdzeń i nie podaje żadnych oficjalnych informacji dotyczących strat spowodowanych atakiem.

Zobacz także: Sejm: Konfederacja apeluje o debatę nt. sytuacji na Bliskim Wschodzie [+VIDEO]

PAP / interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz