Rektor Akademii Sztuki Wojennej podkreślił, że ostatnie wypowiedzi Jerzego Targalskiego są jedynie jego prywatnymi poglądami.
Komendant uczelni, generał brygady dr inż. Ryszard Parafianowicz wydał oświadczenie, opublikowane na stronie Akademii Sztuki Wojennej. W dokumencie można przeczytać: W związku z aktywnością medialną dr Jerzego Targalskiego informuję, że wypowiedzi Pana Doktora wyrażają wyłącznie jego prywatne poglądy i nie są stanowiskiem władz Akademii Sztuki Wojennej.
Parafianowicz odniósł się do ostatniej wypowiedzi Targalskiego, który stwierdził w Telewizji Republika: Andrzej Duda wygrywa wybory prezydenckie. W tym momencie bezpieka zastanawia się, gdzie jest najsłabsze ogniwo. Każdy oficer wie, że zaczyna się od tworzenia portretu psychologicznego osoby rozpracowywanej. Stworzono portret psychologiczny prezydenta i stwierdzono, że po pierwsze ma ego, po drugie jest słaby, po trzecie, grając na ego można uzyskać taką jego reakcję, jak sobie życzymy. Wtedy przystąpiono do realizacji serialu pt. “Ucho Prezesa”. Jego celem było wywołanie reakcji prezydenta, że „ja tu wszystkich przekonam, że jestem niezależny, pokażę Kaczyńskiego”. I pokazał. To, że na trupie Polski pokazał swoje „ja”, to go nie interesowało. Bezpieka mało zainwestowała, a otrzymała świetny rezultat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Targalski: Atak na polski konsulat w Łucku to prowokacja Putina
Rektor Akademii w oświadczeniu stwierdził również, że zgodnie z obowiązującymi w jednostkach wojskowych regulacjami, dr Targalski nie posiada zgody dowódcy na publiczne wypowiedzi w poruszanym przez siebie obszarze.
Generał brygady dr inż. Ryszard Parafianowicz dodał, że dr Targalski jest kierownikiem Ośrodka Studiów Przestrzeni Postsowieckiej i samodzielnym analitykiem w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem, nie prowadzi jednak na uczelni zajęć ze studentami.
Jerzy Targalski wcześniej twierdził, że za atakami na polskie placówki dyplomatyczne na Ukrainie stoi Moskwa, podobnie jak za profanacjami miejsc pamięci Rzezi Wołyńskiej i upamiętnieniami Polaków w tym kraju.
kresy.pl / dziennik.pl
































