Proboszcz parafii w Szarogrodzie p.w. św. Floriana i gwardian tamtejszego klasztoru franciszkanów.

Kontynuuje w swojej działalności duszpasterskiej dzieło wielkich kapłanów posługujących w tym mieście, takich jak ks. Antoni Chomicki czy Bronisław Drzepecki i Wojciech Darzycki. Jest jednym z ostatnich polskich kapłanów, którzy przyjechali na Ukrainę, by pomóc w odradzaniu Zakonu Braci Mniejszych na Ukrainie i jednym z najdłużej w niej pracujących. Pochodzi z krakowskiej Prowincji Niepokalanego Poczęcia NMP. Urodził się w 1964 r. w Tarnowie, jako syn Józefa i Danuty Zajączkowksiej.

– Do zakonu wstąpiłem w trudnym okresie dla Kościoła w Polsce. Byłem w nowicjacie, gdy zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę – wspomina o. Dulęba – Jego śmierć spowodowała ogromny wzrost powołań. Zostałem wyświęcony w 1991 r. Święcenia kapłańskie przyjęło wtedy aż 1050 kleryków w seminariach diecezjalnych i zakonnych w Polsce. Nigdy więcej ich tylu nie było. Należę więc do „szczytowego” kapłańskiego rocznika. Miesiąc po święceniach przełożeni skierowali mnie na Ukrainę. Od razu trafiłem do Szarogrodu. Jako wikary pracowałem tu 5 lat, poczym zostałem wysłany do Żytomierza. Tam byłem 14 miesięcy, następnie objąłem obowiązki magistra naszego nowicjatu w Baranówce, który właśnie tam utworzono. Byłem także proboszczem tamtejszej wspólnoty i gwardianem klasztoru. Po trzech latach przerzucono mnie do Połonnego, a w 2002 r. do Szarogordu, gdzie jestem proboszczem i przełożonym wspólnoty. Praca w rejonie szarogrodzkim jest trudna i wyczerpująca, ale daje sporo satysfakcji. To jeden z najbardziej katolickich regionów Ukrainy. Można ją porównać do Ziemi Tarnowskiej w Polsce, z której pochodzę. Podobnie jak ona jest zagłębiem powołań. Wyszło z niej ponad stu kapłanów. W rejonie szarogrodzkim jest też 13 kościołów. Większość z nich zbudowano już w niepodległej Ukrainie, by skrócić ludziom drogę do kościoła. Na bazie niektórych powstały samodzielne parafie z własnymi kapłanami, a inne mają status placówek dojazdowych. Nawet jednak te dojazdowe liczą z reguły po tysiąc wiernych, co jak na Ukrainę jest raczej wyjątkiem. Dla naszej prowincji Ziemia Szarogrodzka ma tez duże znaczenie. Jedna trzecia ojców, braci i kleryków z niej właśnie pochodzi. W tym prowincjał, jego sekretarz, kilku gwardianów i proboszczów.

Ojciec Dulęba zna teren swojego duszpasterzowania doskonale. Gdy przyjechał powtórnie do Szarogrodu w 2002 r., musiał jeszcze, jak sam to mówi, trochę „poorać”. Pierwszą decyzją, jaką podjął jako proboszcz było przeprowadzenie pierwszej w miasteczku kolędy. Dała ona niezłe rezultaty. Ojcowie odwiedzający wiernych zorientowali się, że w mieście jest jeszcze sporo wiernych, którzy nie zawarli związków małżeńskich albo ostatni raz byli u spowiedzi przed trzydziestu laty.

– Dzisiaj to już przeszłość – mówi o. Dulęba – Wszystko zostało „przeorane”. Od 2003 r. zacząłem też kłaść nacisk na odrabianie przez wiernych zaniedbań w zakresie przystępowania do Sakramentu Bierzmowania. Wprowadziłem kursy przygotowujące grupy wiernych do przyjęcia tego sakramentu. Rocznie korzystało z nich od stu do dwustu osób. W sumie od początku mojego proboszczowania skorzystało z niego około tysiąca wiernych. Ludzie zaczęli rozumieć, że w dzisiejszych czasach nie wystarczy tylko przyznawać się do wiary, ale trzeba umieć ją obronić i być w ogóle dojrzałym chrześcijaninem…

Po swoim przybyciu do Szarogrodu o. Dulęba zintensyfikował też katechezę dzieci i młodzieży, organizując ją w szkołach po lekcjach. Mógł to oczywiście uczynić nieformalnie, bo zgodnie z prawem ukraińskim religia żadnego wyznania nie może odbywać się w szkołach. Ojcu Dulębie udało się także wprowadzić mszę w szpitalu, która jest odprawiana w sobotę wieczorem. Pęcznieją też „Kręgi Rodzin” założone w Szarogrodzie przez o. Dulębę w czasach, gdy był tu wikarym. Wtedy działały tylko dwa, obecnie już sześć.

Dynamizując duszpasterstwo, o. Dulęba nie zapomniał też o historii parafii w Szarogrodzie, która jak prawie każda na tym terenie ma także tragiczne karty.

– W 1930 r. zamknięto kościół i przystąpiono do likwidacji parafii. Ostatni proboszcz ks. Maksymilian Turowski został aresztowany. Parafianie stanęli w jego obronie i chcieli uwolnić z rąk funkcjonariuszy GPU. Ci wtedy zaczęli strzelać. Wielu parafian zginęło. Nie były to jedyne ofiary. Nocą w całej parafii przystąpiono do aresztowań wiernych. Dzięki swym informatorom GPU miało doskonałą orientację w życiu parafii. Aresztowało ono cały parafialny aktyw. Wszystkich, którzy składali za duże ofiary, którzy służyli do Mszy św. lub często przystępowali do Komunii św. aresztowali, wywieźli do Winnicy i od ręki rozstrzelali. Chcąc upamiętnić ich ofiarę, umieściłem w kościele tablicę pamiątkową ku czci ks. Maksymiliana Turowskiego. Zrobiłem to w 2007 r., kiedy to przypadała 70 rocznica jego śmierci. Został on bowiem zamordowany po kilkuletnim pobycie w łagrach w 1937 r. Na uroczystość odsłonięcia tablicy zaprosiłem wszystkich parafian, którzy zostali ochrzczeni przez księdza Turowskiego. Przyszło około 120 osób urodzonych w latach dwudziestych minionego wieku. Byli bardzo wzruszeni.

Obecnie o. Dulęba czuwa nad budową w Szarogrodzie „Kalwarii” wzorowanej na tej znajdującej się w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Posługa o. Dulęby niewątpliwie służy podtrzymywaniu w Szarogrodzie polskości. Świadczy o tym frekwencja na niedzielnej polskiej Mszy św. Jest ona najbardziej „oblężona”.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz