Zbrodnia w Parośli I, dokonana 9 lutego 1943 roku na Wołyniu, jest uznawana za symboliczny początek rzezi wołyńskiej. Ofiarą masowego mordu padła polska ludność cywilna niewielkiej osady Parośla I w gminie Antonówka, w powiecie sarneńskim.
Wieś liczyła około 130 mieszkańców i 26 gospodarstw, a relacje z okoliczną ludnością ukraińską przed 1943 rokiem nie zapowiadały nadchodzącej tragedii.
Udawali sowieckich partyzantów
Zbrodni dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii, który wszedł do wsi, udając oddział partyzantki sowieckiej. Napastnicy zostali przyjęci bez oporu, poprosili o jedzenie i nocleg, a następnie, po kilku godzinach, przystąpili do realizacji zaplanowanego mordu. Mieszkańcom nakazano położyć się na ziemi i pozwolić się związać, tłumacząc to rzekomą koniecznością zabezpieczenia ich przed niemieckimi represjami. Związanych, bezbronnych ludzi zabijano nożami, siekierami i toporami.
Ofiarami byli mężczyźni, kobiety, dzieci i niemowlęta. Władysław Chorążyczewski wspominał: „Widziałem osobiście na stole wśród samogonu i resztek jedzenia dziecko dwunasto- czy czternastomiesięczne przybite bagnetem […] w którego usta był włożony niedojedzony kawałek kiszonego ogórka. Tego widoku nie zapomnę do końca życia”.
Liczbę zamordowanych Polaków szacuje się na od 149 do 173 osób. Szczególnym okrucieństwem wyróżniało się zabójstwo komendanta miejscowego Związku Strzeleckiego Walentego Sawickiego. Masakrę przeżyło jedynie kilkanaście osób, głównie dzieci, często ciężko okaleczonych.
Sprawcami zbrodni byli członkowie sotni UPA dowodzonej przez Hryhorija Perehijniaka ps. „Dowbeszka-Korobka”, przy udziale Ukraińców z sąsiednich wsi, dobrze znających swoje ofiary. Zbrodnia w Parośli nie była aktem przypadkowym, lecz elementem kampanii terroru wymierzonej w polską ludność Wołynia, która w kolejnych miesiącach 1943 roku przybrała formę masowych, skoordynowanych mordów.
Następstwem zbrodni było całkowite zniszczenie Parośli – wieś przestała istnieć, a ocalałych mieszkańców ewakuowano. Informacja o masakrze wstrząsnęła Polakami w regionie i stała się jednym z pierwszych sygnałów nadchodzącej fali ludobójstwa. Ofiary pochowano we wspólnej mogile.
Usunąć „zajmańców”
Koncepcja usunięcia tzw. „zajmańców”, czyli Polaków i Żydów, z Wołynia oraz Małopolski Wschodniej pojawiła się w środowiskach ukraińskich nacjonalistów już we wczesnych latach 20. XX wieku. Najpierw w kręgach Ukraińskiej Wojskowej Organizacji (UWO), a następnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) dojrzewała idea budowy państwa ukraińskiego poprzez radykalne „oczyszczenie” spornych terytoriów.
Ideologiczne podstawy takiego myślenia stworzyły poglądy Dmytra Doncowa oraz Mychajły Kołodzińskiego. Zakładały one powstanie silnego, monoetnicznego państwa ukraińskiego, w którym nie było miejsca dla innych narodów. Przykład masowej eksterminacji Żydów w okupowanej przez III Rzeszę Europie od 1942 roku utwierdził nacjonalistów w przekonaniu, że eliminacja całych grup ludności jest możliwa do przeprowadzenia w warunkach wojny.
W 1940 roku OUN rozpadła się na dwa rywalizujące nurty – skupiony wokół Andrija Melnyka oraz kierowany przez Stepana Banderę (OUN-B). To frakcja banderowska wysunęła postulat rozstrzygnięcia kwestii przynależności Wołynia i Małopolski Wschodniej poprzez masową eksterminację polskiej ludności. W lutym 1943 roku, podczas III Konferencji OUN-B, zapadła decyzja o utworzeniu Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). W krótkim czasie jej struktury wzmocniło kilka tysięcy uzbrojonych funkcjonariuszy Ukraińskiej Policji Pomocniczej, którzy zdezerterowali z niemieckiej służby.
120 tysięcy ofiar
Rzeź wołyńska rozpoczęła się w lutym 1943 roku, a kulminację osiągnęła latem tegoż roku. Ataki miały charakter planowy, często przeprowadzane były z udziałem miejscowej ludności ukraińskiej, a ofiary ginęły w sposób wyjątkowo brutalny – od kul, siekier, wideł i innych narzędzi gospodarskich.
Według badań Władysława i Ewy Siemaszków liczba polskich ofiar na samym Wołyniu to od 50 do 60 tysięcy. Podobna liczba ofiar zginęła w Małopolsce Wschodniej w analogicznej fali czystek w 1944 roku – łącznie polskich ofiar UPA we wszystkich województwach Wołynia i Małopolski Wschodniej miało być ok. 120 tysięcy w ok. 4 tysiącach miejscowości.
Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.
Kresy.pl / Przystanek Historia






