Przed spotkaniem z ministrami spraw zagranicznych Litwy, Łotwy i Estonii, szef amerykańskiej dyplomacji nazwał je liderami NATO pod względem proporcji wydatków na obronę.

„Ci trzej sojusznicy byli liderami w NATO, wnosząc znaczący wkład do swoich budżetów obronnych, przewodząc w NATO, a także przewodząc w zakresie wsparcia dla Ukrainy w czasie, gdy to wsparcie jest absolutnie niezbędne” – powiedział Blinken przed spotkaniem czterech ministrów w Waszyngtonie. „I myślę, że jest to uznanie ze strony wszystkich trzech krajów, a także Stanów Zjednoczonych, jaka jest stawka, jeśli chodzi o nasze wsparcie dla Ukrainy” – słowa Antony’ego Blinkena zacytował we wtorek litewski nadawca publiczny LRT.

Wypowiedź Blinkena nie jest ścisła. W zeszłym roku Litwa wydała na cele związane z obroną narodową 2,5 proc. PKB, Łotwa 2,2 proc., a Estonia 2,7 proc. Zapewniło im to wyskie miejsca wśród państw członkowskich NATO, ale nawet ta ostatnia wydała mniejszą proporcję środków niż Polska, USA i Grecja. Natomiast Estonia faktycznie jest liderem pod względem wartości wsparcia dla Ukrainy w stosunku do PKB, zać Litwa i Łotwa znajdują się na czwartym i piątym miejscu w tym rankingu, przed Polską, która zajmuje miejsce siódme.

Minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis podziękował USA za obecność wojskową w regionie Europy Środkowowschodniej, stwierdzając, że „więź transatlantycka jest kluczowym czynnikiem zapewnienia bezpieczeństwa europejskiego i porządku międzynarodowego opartego na zasadach”, zacytował LRT.

“Najsilniejszym i niezastąpionym środkiem odstraszającym jest długoterminowa obecność wojsk amerykańskich na Litwie i w regionie. Jesteśmy wdzięczni za [rotacyjny] batalion amerykański rozmieszczony na Litwie i za inwestowanie w rozwój wspólnych zdolności obronnych” – przekazał szef litewskiej dyplomacji.

Ministrowie spraw zagranicznych państw bałtyckich i ich amerykański odpowiednik omówili „kwestie bezpieczeństwa regionalnego, ciągłość pomocy dla Ukrainy oraz kluczowe cele szczytu NATO w Waszyngtonie” – napisano w oświadczeiu litewskiego Ministra Spraw Zagranicznych. Jego szef zadeklarował przy tym – “Jeśli będziemy nadal rysować dla siebie czerwone linie, zamiast opracowywać plany zwycięstwa Ukrainy, Rosja i inne kraje autokratyczne będą kontynuować swoją agresję”.

Landsbergis po raz kolejny nawiązał więc do wystapienia prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który powiedział po niedawnym spotkaniu głów państw i szefów rządów w Paryżu, że nie wyklucza możliwości wysłania na Ukrainę wojsk przez niektóre kraje UE i NATO. “Na tym etapie nie ma konsensusu, by wysłać tam [na Ukrainę] wojska” – oświadczył, cytowany przez agencję Reuters. “Niczego jednak nie można wykluczyć. Zrobimy wszystko, co musimy, by Rosja nie wygrała” – dodał.

Jednym z niewielu krajów, które poparły to wystąpienie, była wówczas Litwa.

lrt.lt/kresy.pl

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply