Premier Gruzji Irakli Kobachidze ocenił, że jeśli Donald Trump znów zostanie prezydentem USA przyniesie to szybsze zakończenie wojny na Ukrainie, a przede wszystkim polepszenie relacji gruzińsko-amerykańskich.
„Oczywiście nie możemy ingerować w niczyje wybory, zwłaszcza w wybory prezydenckie w tak dużym kraju, jakim są Stany Zjednoczone. To nie nasza sprawa. Można powiedzieć jedynie, że jeśli Trump wygra wybory, wojna na Ukrainie zakończy się wcześniej, a co za tym idzie, szybciej uspokoi się nasz region, co zmieni zwłaszcza nastawienie [USA] do Gruzji.” – uznał Kobachidze, którego słowa zacytował w poniedziałek portal Georgia Today.
„Jeśli w regionie zapanuje pokój, zmieni się stosunek do Gruzji. To wszystko, co można na ten temat powiedzieć. Reszta jest wyborem narodu amerykańskiego. Naród amerykański powinien zdecydować, kto będzie prezydentem USA” – powiedział Kobachidze.
Uwagi szefa gruzińskiego rządu padły w warunkach znacznego ochłodzenia relacji między Tbilisi i USA. Obóz rządzącej partii “Gruzińskie Marzenie”, który Kobachidze reprezentuje w bieżącym roku przyjął ustawę o przejrzystości wpływów zagranicznych.
Nowa ustawa przewiduje rejestrację niekomercyjnych osób prawnych (stowarzyszeń, fundacji) i mediów jako organizacji realizujących interesy obcego mocarstwa, jeśli ponad 20 proc. ich przychodów pochodzi ze źródeł zagranicznych. Zgodnie z ustawą każda osoba prawna uznawana za „organizację realizującą interesy obcego państwa” musi być zarejestrowana w publicznej bazie danych o takie właśnie nazwie. W momencie rejestracji konieczne będzie uwzględnienie uzyskanych przychodów. Jednocześnie organizacje takie będą miały obowiązek corocznego wypełniania deklaracji finansowej.
Projekt tej ustawy wzbudzał ostrą krytykę w USA i Unii Europejskiej. Pod koniec maja ministrowie spraw zagranicznych Islandii, Estonii, Litwy, Łotwy przybyli do stolicy Gruzji. Trzej pierwsi zdecydowali się wesprzeć gwałtowne protesty przeciwko władzom kaukaskiego państwa. Szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis uznał protestujących opozycjonistów za reprezentantów narodu – “w państwie demokratycznym rząd ma obowiązek wobec was, obywateli Gruzji, podążać w kierunku wskazywanym przez wasz kompas moralny”. 30 maja ambasador Gruzji w Wilnie został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Litwy.
William Courtney, ambasador USA w Gruzji w latach 1995–1997, powiedział wcześniej, że to, co nazwał „przechwyceniem” władzy w Gruzji przez partię “Gruzińskie Marzenie” nadwyręża stosunki Tbilisi ze Stanami Zjednoczonymi i w ogóle na Zachodzie. Porównał działania obecnego gruzińskiego premiera do polityki Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki, jak podała w piątek gruzińska sekcja Radia Wolna Europa.
Premier Gruzji Irakli Kobachidze określił stwierdzenia Coutneya “fałszywymi”. We wpisie na X wspomniał on o rozmowie z przedstawicielem Departamentu Stanu Derekiem Cholletem, jaką przeprowadził w czwartek. Jak zadeklarował “wyraziłem moje szczere rozczarowanie dwiema próbami rewolucji w latach 2020–2023, wspieranymi przez byłego ambasadora USA, tymi próbami przeprowadzonymi za pośrednictwem organizacji pozarządowych finansowanych ze źródeł zewnętrznych. Gdyby te próby zakończyły się sukcesem, w Gruzji zostałaby otwarta druga linia frontu”. Ostatnie zdanie stanowi wyraźną aluzję do wojny na Ukrainie.
Odnosząc się do protestów opozycji gruziński premiera stwierdził – “Poza tym wyjaśniłem panu Cholletowi, że fałszywe oświadczenia urzędników Departamentu Stanu USA na temat ustawy o przejrzystości i wiece uliczne przypominają nam podobne fałszywe oświadczenia składane przez byłego ambasadora USA w latach 2020-2023, które służyły ułatwieniu przemocy ze strony podmiotów finansowanych z zagranicy oraz wsparciu ówczesnych procesów rewolucyjnych”.
Kobachidze uznał, że zaciążyło to na relacjach między jego państwem i USA – “Wyjaśniłem także panu Cholletowi, że wznowienie stosunków na tym tle wymaga szczególnego wysiłku, co jest niemożliwe bez sprawiedliwego i uczciwego podejścia.”
Odnosząc się do rozbijania przez amerykańską policję propalestyńskich protestów studentów Gruzin stwierdził – “Nie wyraziłem swoich obaw panu Cholletowi w związku z brutalnym stłumieniem wiecu protestacyjnego studentów w Nowym Jorku”.
Jeszcze w maju amerykański parlament zajął się przygotowaniem sankcji wobec Gruzji, które zostały nałożone w czerwcu.
Czytaj także: Gruzja pod presją Zachodu
georgiatoday.ge/kresy.pl
































