Kontrowersyjny billboard pojawił się w kwietniu w Gdańsku. Zdaniem posła Janusza Sanockiego stanowi on szyderstwo z ludobójstwa na Wołyniu.
Poseł Janusz Sanocki (niezrzeszony, dawniej Kukiz’15) złożył doniesienie do prokuratury na autora billboardu umieszczonego w Gdańsku, który jego zdaniem obraża naród polski i szydzi z ludobójstwa na Wołyniu. – podał w poniedziałek portal Onet.
Billboard pojawił się w kwietniu w Gdańsku na ulicy Dmowskiego. Widać na nim leżącego na ziemi orzełka-godło Polski w otoczeniu dżdżownic. Jedna z dżdżownic mówi „Wołyń pomścimy!!!”. Poniżej umieszczono napis „Stowarzyszenie GLIZDY DLA OJCZYZNY”. Autorem billboardu jest chirurg Maciej Śmietański.
Zawiadomienie Sanockiego wpłynęło do prokuratury jeszcze 2. maja. Poseł wybrany do Sejmu z Opolszczyzny dowiedział się o banerze od kolegów z Gdańska. Według niego jest on „obraźliwy dla Polski” a „jego autor szydzi z wielkiej tragedii na Wołyniu”. Poseł w rozmowie z Onetem przypomniał, że jego rodzina pochodzi z Kresów a ojciec opowiadał mu o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów. „Nie możemy kpić z symboli narodowych. Nie możemy kpić z tragedii wołyńskiej.” – uważa Sanocki. Autora billboardu określa mianem „zwykły kawał chama”.
Dr Śmietański, który powiesił baner, zasłania się wolnością działalności artystycznej i twierdzi, że jego intencją nie było szydzenie z rzezi wołyńskiej. „W moim projekcie w sposób artystyczny ostrzegam przed wykorzystywaniem historii do prowadzenia dzisiejszej polityki.” – powiedział Onetowi wyjaśniając, że chodziło mu o nowelizację ustawy o IPN. Śmietański podkreślał, że nie podważa prawdy historycznej o zbrodni wołyńskiej, którą uważa za ludobójstwo. Później wydał oświadczenie, w którym napisał, że chce „rozważnej polityki państwa budującej pozycję w świecie. Plakat mówi, że czasem pożyteczne stwory w dobrej intencji coś psują, bo nie rozważyły, co z tego może być. Przed tym przestrzegam”.
Jak pisze Onet, firma, która wynajęła Śmietańskiemu miejsce na baner, rozwiązała już z nim umowę z powodu kontrowersji związanych z jego treścią. Twierdzi ona, że stali kontrahenci firmy zgłaszali uwagi, że nie chcą, by ich plakaty wisiały w sąsiedztwie treści wzbudzających negatywne emocje. Istniało niebezpieczeństwo, że zerwą oni współpracę z właścicielem tablicy. „Nie możemy sobie pozwolić na taką sytuację, dlatego zapadła decyzja o natychmiastowym zakończeniu Pana kampanii” – oświadczono Śmietańskiemu.
Autor billboardu w rozmowie z Onetem przedstawia się jako ofiara prześladowań. „W internecie jestem obrzucany wyzwiskami, mnie i mojej rodzinie grożą śmiercią. Pan poseł, który nie zadał sobie w ogóle trudu, by o coś mnie zapytać, składa zawiadomienie do prokuratury i nazywa mnie chamem. Firma ściąga mój plakat, bo boi się o swoje interesy. Gdzie my żyjemy? Czy to jest już Rosja?” – pyta narzekając, że padł ofiarą cenzury. Twierdzi, że jeśli zajmie się nim prokuratura, będzie ścigany za „wypowiedź artystyczną”.
CZYTAJ TAKŻE: Mięsne danie “rzeź wołyńska” w menu podczas happeningu w Kijowie [+VIDEO+FOTO]
Kresy.pl / Onet































