Do eksplozji samochodu-pułapki doszło w mieście Diyarbakir w południowo-wschodniej części Turcji. Są zabici i ranni.
W zmachu zginęły cztery osoby, 13 odniosło obrażenia. Do drugiej eksplozji bomby doszło pod szpitalem w miejscowości Kiziltepe. W jej wyniku zginęło siedem osób. 25 jest rannych. Wśród nich pięcioro małoletnich dzieci – jak twierdzi przedstawiciel władz.
Zarówno Diyarbakir jak i Kiziltepe są położone w regionie zamieszkanym przez ludność kurdyjską. Jako taki jest on terenem działania Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która latem zeszłego roku wznowiła wojnę partyzancką przeciw władzom Turcji. Taka jest też wersja ataku przyjęta przez Turków.
rp.pl/kresy.pl



























