Witalij Kliczko przerwał przygotowania do pojedynku z Tomaszem Adamkiem i wrócił na Ukrainę. Powodem jest aresztowanie Julii Tymoszenko.
Bokser poinformował w swoim blogu, że zdecydował się wrócić do Kijowa ponieważ – jak pisze – zrozumiał, że „prawdziwa walka o wartości demokratyczne odbywa się na Ukrainie”. „Nie mogę być obserwatorem w takiej sytuacji” – dodał Witalij Kliczko.
Bokser, który jest jednocześnie liderem niewielkiej, ale mającej szanse na wejście w przyszłym roku do parlamentu, partii Uderzenie [Udar] podkreśla, że sprawy karne przeciwko opozycjonistom mają charakter polityczny. Zasugerował, że władza dąży do wprowadzenia dyktatury. „Następstwem takich wydarzeń może być międzynarodowa izolacja Ukrainy” – dodaje Witalij Kliczko.
Bokser przygotowywał się do walki z Tomaszem Adamkiem w Austrii zaledwie od kilku dni. Pojedynek Polaka z Ukraińcem odbędzie się 10 września we Wrocławiu.
IAR/Kresy.pl






























