27 lipca 1944 roku dobiegły końca walki o Lwów. Oddziały Armii Krajowej, współdziałając z Armią Czerwoną, wyparły z miasta wojska niemieckie.
Zwycięstwo nie przyniosło jednak wolności – już następnego dnia Sowieci zażądali rozbrojenia polskich żołnierzy, a w kolejnych dniach rozpoczęli aresztowania dowództwa lwowskiej AK.
Akcja „Burza” we Lwowie
Latem 1944 roku, gdy front wschodni zbliżał się do Lwowa, dowództwo Armii Krajowej przygotowywało wystąpienie przeciwko wycofującym się Niemcom. Działania były częścią akcji „Burza”, której celem było podjęcie jawnej walki z okupantem i wystąpienie wobec wkraczających Sowietów w roli gospodarza polskiego terytorium.
Komendant Obszaru Lwowskiego AK płk Władysław Filipkowski „Janka” polecił odtworzyć przedwojenne jednostki Wojska Polskiego. Powstawała 5. Dywizja Piechoty AK „Orląt Lwowskich”, dowodzona przez ppłk. Stefana Czerwińskiego „Stefana”, oraz 14. Pułk Ułanów Jazłowieckich AK pod dowództwem mjr. Dragana Sotirovicia „Draży”. W samym mieście konspiracja liczyła około 5 tys. zaprzysiężonych żołnierzy, ale broń posiadała tylko część z nich.
Walki rozpoczęły się 22 lipca, gdy od strony Pohulanki, ulicy Zielonej i Świętej Zofii do miasta zaczęły wdzierać się sowieckie jednostki pancerne. Czołgom 10. Korpusu Pancernego brakowało piechoty potrzebnej do prowadzenia walk ulicznych, dlatego jego dowódcy przyjęli pomoc ujawniających się oddziałów AK. Następnego dnia ruszyło główne natarcie na niemieckie pozycje.
Wspólna walka przeciwko Niemcom
Żołnierze AK występowali jawnie, nosząc biało-czerwone opaski. Zajmowali wyznaczone dzielnice, zabezpieczali ważne obiekty i likwidowali niemieckie punkty oporu. Polskie flagi pojawiły się na ulicach i budynkach publicznych, a na wieży ratusza zawisły flagi polska, brytyjska, amerykańska i sowiecka.
Szczególnie ważną rolę odegrały oddziały 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich AK. Wspierane przez sowieckie pojazdy pancerne opanowały Górny Łyczaków, wyparły Niemców z okolic Cmentarza Łyczakowskiego i osłoniły skrzydło Armii Czerwonej przed kontratakiem od strony Winnik. W nocy z 26 na 27 lipca Polacy uczestniczyli w likwidacji niemieckiego zgrupowania, odcinając mu drogę odwrotu na Krzywczyce.
Zacięte walki toczyły się między innymi w rejonie ulic Łyczakowskiej, Zielonej i Kochanowskiego, a także o Teatr Wielki, Hotel George’a oraz place Halicki i Mariacki. Oddziały AK zajęły lub zabezpieczyły między innymi Pocztę Główną, ratusz, Politechnikę Lwowską, gazownię, elektrownię i wodociągi. W działaniach bojowych uczestniczyło około 3,5 tys. żołnierzy polskiego podziemia.
Najtrudniejsza sytuacja panowała w zachodniej części miasta. Niemcy utrzymywali Kortumową Górę, Lewandówkę, Bogdanówkę oraz rejon lotniska w Skniłowie. Ich kontratak przeprowadzony 24 lipca doprowadził do czasowej utraty części pozycji przez Polaków i wywołał panikę wśród mieszkańców. Sytuację opanował odwodowy oddział Kedywu wsparty przez sowieckie wojska pancerne.
Dwa dni polskiego Lwowa
Przełom nastąpił 26 lipca. Niemieckie oddziały zostały rozbite lub zmuszone do odwrotu, a w mieście pozostały jedynie odizolowane punkty oporu. Dlatego 27 lipca przyjmuje się najczęściej za datę wyparcia Niemców ze Lwowa. Ostatni silny bastion na Kortumowej Górze został jednak zdobyty przez oddziały polskie i sowieckie dopiero w nocy z 27 na 28 lipca. Rankiem walki ostatecznie ustały.
Przez krótki czas na ulicach widoczni byli jawnie występujący żołnierze Armii Krajowej. Polskie podziemie wojskowe i cywilne ujawniło swoje siedziby, a Straż Samorządowa wspólnie z AK utrzymywała porządek. Mieszkańcy gromadzili się przy katedrze, gdzie po zakończeniu niemieckiej okupacji odśpiewano „Boże, coś Polskę”.
Dowództwo lwowskiej AK liczyło, że udział Polaków w wyzwoleniu miasta będzie argumentem za utrzymaniem Lwowa w granicach Rzeczypospolitej. Współpraca z frontowymi oddziałami Armii Czerwonej układała się podczas walk poprawnie. Dowództwa wymieniły oficerów łącznikowych, uzgadniały działania, a sowieccy dowódcy dziękowali Polakom za udzieloną pomoc.
Sowieckie ultimatum
Już 27 lipca ujawniły się jednak rzeczywiste zamiary władz sowieckich. Generał Siergiej Szatiłow początkowo zgodził się na odtworzenie 5. Dywizji Piechoty AK, która miała walczyć przeciwko Niemcom pod operacyjnym dowództwem Armii Czerwonej, pozostając jednocześnie podporządkowana polskiemu rządowi w Londynie.
Następnego dnia stanowisko sowieckie uległo całkowitej zmianie. Oficer przedstawiający się jako „generał Iwanow”, utożsamiany z wysokim funkcjonariuszem NKWD Iwanem Sierowem, zażądał natychmiastowego rozwiązania oddziałów AK i złożenia broni. Polskim żołnierzom pozostawiono wybór między wstąpieniem do Armii Czerwonej a zasileniem podporządkowanego komunistom wojska dowodzonego przez gen. Zygmunta Berlinga.
Płk Filipkowski, chcąc uniknąć walki z wielokrotnie silniejszymi oddziałami sowieckimi i rozlewu krwi w mieście, wydał 28 lipca rozkaz rozwiązania jednostek AK. Żołnierze składali broń z niedowierzaniem i rozgoryczeniem. Część lepszego uzbrojenia zdołano ukryć. Z ulic zniknęły polskie patrole, a z budynków zaczęto usuwać biało-czerwone flagi.
Aresztowanie polskiego dowództwa
Rozbrojenie nie zakończyło sowieckich działań przeciwko polskiemu podziemiu. Płk Filipkowski nadal próbował uzyskać zgodę na sformowanie 5. Dywizji Piechoty. 31 lipca wraz z grupą wyższych oficerów, w tym ppłk. Henrykiem Pohoskim, ppłk. Stefanem Czerwińskim i płk. Franciszkiem Studzińskim, udał się samolotem do Żytomierza na rozmowy z gen. Michałem Rolą-Żymierskim.
Do spotkania nie doszło. W nocy z 2 na 3 sierpnia polska delegacja została aresztowana przez NKWD. Filipkowski był następnie więziony między innymi w Kijowie, Charkowie, Riazaniu, Griazowcu i Brześciu. Wolność odzyskał dopiero w listopadzie 1947 roku.
Równocześnie sowieckie służby przeprowadziły aresztowania we Lwowie. Podczas pozorowanych narad zatrzymano kilkunastu dowódców AK, a w kwaterze przy ulicy Kochanowskiego ujęto ponad 40 osób. W kolejnych tygodniach represje objęły dalszych żołnierzy. Część przymusowo wcielono do armii podporządkowanej komunistom, a ponad 2 tys. trafiło do sowieckich obozów.
Wypędzenie Niemców ze Lwowa okazało się więc jedynie końcem jednej okupacji i początkiem kolejnej.
Wydarzenia we Lwowie były kolejnym, po operacji „Ostra Brama” w Wilnie, dowodem na załamanie politycznych założeń akcji „Burza”. Oddziały AK skutecznie występowały przeciwko Niemcom i ujawniały się przed Armią Czerwoną jako legalne Wojsko Polskie, jednak Sowieci nie uznawali zwierzchnictwa władz Rzeczypospolitej. Po wykorzystaniu polskich żołnierzy w walce rozbrajali ich oddziały, aresztowali dowódców i likwidowali struktury Polskiego Państwa Podziemnego.
Kresy.pl / Polska Zbrojna








