Archeolodzy rozpoczęli badania dawnego domu Hermanna Göringa w Wilczym Szańcu, pod którego podłogą odkryto szczątki dorosłych i dzieci. Naukowcy chcą ustalić przede wszystkim, kiedy powstał nietypowy pochówek.
Od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy odnalezione osoby można łączyć z nazistowską kwaterą, wkroczeniem Armii Czerwonej, czy jeszcze wcześniejszymi wydarzeniami.
Zagadka rozpoczęła się 24 lutego 2024 roku. Członkowie Fundacji Latebra przeszukiwali niepodpiwniczoną część budynku, w której wcześniej znajdowała się drewniana podłoga. Zaledwie 10–15 centymetrów pod powierzchnią ziemi natrafili na ludzką czaszkę. Potem odsłaniano kolejne kości.
Początkowo badacze informowali o szczątkach pięciu osób: trzech dorosłych, około dziesięcioletniego dziecka i niemowlęcia. Późniejsze ustalenia Fundacji Latebra mówiły o sześciu osobach. Prokuratorski biegły, który badał mocno zdekompletowane fragmenty kości, uznał natomiast, że można wyróżnić szczątki co najmniej czterech osób: trzech mężczyzn w średnim wieku oraz kilkuletniego dziecka.
Pochówek był niezwykły. Przy szkieletach nie znaleziono ubrań, guzików, klamer, sprzączek ani przedmiotów osobistych. Mogło to oznaczać, że ciała złożono do ziemi nagie. Brakowało także kości dłoni i stóp. Nie wiadomo jednak, czy kończyny zostały odcięte, czy też najmniejsze i najdelikatniejsze kości nie zachowały się albo zostały przemieszczone. Biegły nie stwierdził urazów świadczących o przestępczym spowodowaniu śmierci, ale ze względu na stan szczątków nie potrafił również określić przyczyny zgonów.
Najdalej idąca hipoteza zakładała, że pochówek mógł mieć związek z okultystycznymi zainteresowaniami części nazistowskich elit. Wersję tę rozważali sami odkrywcy, zwracając uwagę na brak odzieży, dłoni i stóp oraz obecność dzieci. Dominik Markiewicz z Fundacji Latebra przyznawał jednak, że była to jedynie próba wyjaśnienia znaleziska, a badacze nie dysponowali dowodami na przeprowadzenie rytuału.
Za bardziej prawdopodobną uznano hipotezę związaną z końcem wojny. Nadleśniczy Nadleśnictwa Srokowo Zenon Piotrowicz przypuszczał, że ofiarami mogła być niemieckojęzyczna rodzina zabita przez NKWD po zajęciu kompleksu. Po wysadzeniu Wilczego Szańca przez wycofujących się Niemców w styczniu 1945 roku na jego terenie przez kilka miesięcy mieli działać funkcjonariusze sowieccy, poszukujący dokumentów, pamiątek i ukrytych kosztowności.
Według tej wersji ludzi zabito już po przejściu frontu, a ciała ukryto w ruinach. Podczas mroźnej zimy łatwiej było odgarnąć cienką warstwę piasku wewnątrz zniszczonego budynku niż wykopać mogiłę w zamarzniętej ziemi. Brak ubrań mógłby w takim przypadku wynikać z ograbienia ofiar przed pochówkiem. Nie odnaleziono jednak łusek, pocisków ani śladów urazów postrzałowych, które potwierdzałyby tę wersję.
Rozważany jest także pochówek wcześniejszy niż sam dom Göringa. Dlatego obecne badania obejmują fundamenty, układ ścian oraz położenie szkieletów względem budynku i stron świata. Archeolodzy chcą sprawdzić, czy zmarli zostali pochowani jeszcze przed budową kwatery, podczas jej funkcjonowania, czy dopiero po jej zniszczeniu.
Przeciwko wersji przedwojennej przemawia jednak obecność instalacji przebiegających tuż obok szczątków. Gdyby kości znajdowały się tam wcześniej, robotnicy wznoszący budynek lub układający rury prawdopodobnie by je zauważyli. Z kolei pochowanie kilku osób podczas funkcjonowania pilnie strzeżonej kwatery także byłoby trudne do ukrycia. Niemiecki dziennik „Die Welt” ocenił dlatego, że szczątki najprawdopodobniej znalazły się pod ruinami po styczniu 1945 roku, ale przed udostępnieniem kompleksu turystom pod koniec lat 50.
Trzytygodniowe badania prowadzą Jakub M. Niebylski i Bartłomiej Sz. Szmoniewski z Polskiej Akademii Nauk wraz z Fundacją Latebra. Ziemia jest przesiewana warstwa po warstwie. Badacze szukają brakujących kości, kolejnych pochówków oraz przedmiotów, które pozwolą zawęzić czas ukrycia ciał. Fundacja oczekuje również na wyniki innych analiz, których szczegółów na razie nie ujawniono.
Czytaj też: Gwałty, rabunki i zniszczenia. Wkroczenie Armii Czerwonej do Olsztyna



























