Na międzynarodowej platformie Catawiki trwa licytacja własnoręcznie napisanego i podpisanego listu Joachima Lelewela z okresu jego emigracji w Brukseli.
To kolejny w ciągu kilku dni cenny polski rękopis wystawiony na sprzedaż za pośrednictwem zagranicznego sprzedawcy.
Sprawę nagłośnił w piątek europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk. „Teraz na aukcji został wystawiony list Joachima Lelewela” – napisał polityk, ponownie pytając o możliwość pozyskania dokumentu przez polską instytucję publiczną.
Licytowany dokument powstał w 1853 roku. Lelewel dziękował w nim pisarzowi i pedagogowi Kazimierzowi Błeszyńskiemu za przesłaną książkę oraz odnosił się do sposobu wydawania polskich publikacji. List zachował się wraz z pozostałościami czerwonej pieczęci lakowej.
To już druga podobna aukcja nagłośniona przez Dworczyka w ostatnich dniach. Dnia 8 lipca na Catawiki zakończyła się sprzedaż dwustronicowego listu Adama Mickiewicza z okresu Wielkiej Emigracji. Dokument wystawiła galeria Anabel Walter z Lipska.
Cena rękopisu Mickiewicza osiągnęła 13 123 euro, czyli ponad 55 tys. zł. Licytację wygrała osoba z Polski, która w końcówce przebiła o 500 euro ofertę kolekcjonera z Wielkiej Brytanii. Tożsamość nabywcy nie została ujawniona. Nie wiadomo również, czy dokument zostanie udostępniony publicznie, czy pozostanie w prywatnej kolekcji.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wzięło udziału w tamtej licytacji. Rzeczniczka resortu Magdalena Dorożała oświadczyła, że ministerstwo samo nie uczestniczy w aukcjach i nie nabywa dzieł sztuki ani dokumentów.
Resort sprawdził natomiast list Mickiewicza w bazie strat wojennych oraz krajowym wykazie zabytków skradzionych lub nielegalnie wywiezionych za granicę. Rękopis nie figurował w żadnym z rejestrów, dlatego MKiDN nie miało podstaw prawnych do zatrzymania lub zablokowania aukcji.
Brak bezpośredniego udziału ministerstwa nie oznacza jednak, że polskie instytucje publiczne nie mogą kupować rękopisów na aukcjach. W 2012 roku Biblioteka Narodowa nabyła w krakowskim antykwariacie Rara Avis nieznany wcześniej list Mickiewicza do Jeana Antoine’a Letronne’a. Dokument kosztował 98 tys. zł.
W 2020 roku Biblioteka Narodowa kupiła na aukcji sześć listów Mickiewicza do francuskiego poety Alfreda de Vigny. Zakup sfinansowała darowizna Krystyny Piórkowskiej z Nowego Jorku. Trzy lata wcześniej Narodowa Książnica pozyskała na aukcji w Londynie renesansowe „Godzinki Jakuba Wargockiego”, korzystając ze wsparcia Fundacji PZU.
Zakupy obiektów do zbiorów publicznych mogą być również finansowane ze środków przeznaczonych na rozbudowę kolekcji muzealnych. Budżet programu „Rozbudowa zbiorów muzealnych” na 2026 rok wynosi 4 mln zł, a pojedyncza dotacja może sięgać od 20 tys. do 500 tys. zł i pokrywać całość kosztów zakupu. Program działa jednak w ramach okresowych naborów, a nie jako mechanizm natychmiastowej reakcji na krótkie aukcje internetowe.
Przypadki zakupów dokonanych przez Bibliotekę Narodową pokazują, że pozyskanie podobnych dokumentów do zbiorów publicznych jest możliwe – bezpośrednio przez zainteresowaną instytucję albo przy wsparciu prywatnego darczyńcy lub państwowej spółki. Decyzja nie musi być jednak podejmowana bezpośrednio przez MKiDN.
Teraz na aukcji został wystawiony list Joachima Lelewela, który napisał będąc na emigracji w Brukseli do historyka Krzysztofa Błociszewskiego.
Niestety, jak już wiemy rząd Donalda Tuska nie ma problemu trwonić pieniądze na „stypendia” dla różnych Kapelów, ale żeby pozyskiwać tak… pic.twitter.com/nVzGWMLImo
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) July 10, 2026





























