Polacy częściej wracają ze Stanów Zjednoczonych do kraju, niż wyjeżdżają za ocean na pobyt stały — wynika z danych GUS omówionych w lipcowym wydaniu „Tygodnika Gospodarczego” Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Według PIE Stany Zjednoczone, przez dekady uznawane za jeden z głównych kierunków emigracyjnych Polaków, stały się dziś raczej krajem powrotów niż wyjazdów. Od 2016 roku więcej osób przeprowadza się z USA do Polski na stałe, niż wyjeżdża z Polski za ocean.
Z danych GUS za lata 1966–2024 wynika, że zmiana zaczęła być widoczna po kryzysie finansowym z lat 2007–2009. Wtedy różnica między liczbą osób wyjeżdżających z Polski do USA a liczbą osób przyjeżdżających z USA do Polski zaczęła się zmniejszać. W 2016 roku po raz pierwszy więcej osób przeprowadziło się ze Stanów Zjednoczonych do Polski na stałe, niż wyjechało z Polski do USA.
W czasach PRL Stany Zjednoczone były jednym z najważniejszych symboli emigracyjnych aspiracji Polaków. Ameryka kojarzyła się z wolnym rynkiem, wyższymi zarobkami i możliwością awansu społecznego poza realiami gospodarki centralnie planowanej. W szczytowych latach emigracji do USA, w latach 1986–1987, liczba osób wyjeżdżających z Polski za ocean była o około 2,9 tys. rocznie większa niż liczba osób wracających lub przyjeżdżających stamtąd do Polski na stałe.
Obecnie Polacy decydujący się na emigrację wybierają przede wszystkim kraje europejskie. Według przywołanych danych, w przypadku emigracji czasowej kraje Europy wskazało 94 proc. osób. Oznacza to, że wyjazd za ocean przestał pełnić taką rolę, jaką miał jeszcze w drugiej połowie XX wieku.
Jednym z powodów tej zmiany ma być zmniejszający się dystans dochodowy między Polską a Stanami Zjednoczonymi. PIE podaje, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce, liczone według parytetu siły nabywczej, wzrosło z 37,6 proc. poziomu amerykańskiego w 1995 roku do 53,3 proc. w 2024 roku. Jeszcze wyraźniejsza zmiana dotyczy skorygowanego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych. W tym przypadku relacja Polski do USA wzrosła z 28,5 proc. w 1995 roku do 55 proc. w 2024 roku.
Wskaźnik ten uwzględnia nie tylko płace i różnice cen, lecz także podatki, transfery oraz koszty ochrony zdrowia i edukacji. Według PIE lepiej oddaje więc realny poziom życia niż sama wysokość wynagrodzeń. Instytut zwraca uwagę, że w Polsce dostęp do edukacji wyższej jest znacznie mniej obciążający finansowo niż w USA, gdzie studia często wiążą się z wieloletnim zadłużeniem.
Dane GUS dotyczą jednak tylko udokumentowanych migracji na pobyt stały. Obejmują wymeldowania z pobytu stałego w Polsce w związku z wyjazdem za granicę oraz zameldowania na pobyt stały w Polsce po przyjeździe z zagranicy. Nie pokazują więc pełnej skali wyjazdów czasowych, pracy sezonowej ani migracji nieodnotowanych administracyjnie.
Czytaj te:
Administracja Trumpa nazywa Europę inkubatorem terroryzmu
Kresy.pl / Obserwator Gospodarczy / Tygodnik Gospodarczy






























